Paintball

istnieje mozliwośc zorganizowania gry w Brzegu, moj znajomy ma wypozyczalnie markerów i chetnie przyjedzie, jednakze musi uzbierać sie grupa min 8 osob zeby oplacalo mu sie tu przyjechac z wrocławia, z tym całym sprzetem jeśli ktos jest chetny to proponuje zrobic liste pewniakow i moge go sprowadzić na umowiony dzien, wtedy kazdy bedzie mógł spróbować co i jak. Gra była by najprawdopodobniej na naszym lotnisku lub za kanalem na strej strzelnicy

no i chyba najwazniejsza sprawa ile kosztuje wypożyczenie zestawu, oróz całkowity koszt to 60zł. w skład zestawu wchodzi:
-marker,
-maska,
-butla,
-moro,
-150 kul (oczywiscie jak komus skonczy sie amunicja mozna dokupić)

na zachete podaje linka do zdjeć z gry ktora odbyła sie u nas na lotnisku 1 lipca

http://test.efabrika.pl/a...aintball_brzeg/

zatem jak jest ktoś chetny to prosze stworzyć listę. polecam bo zabawa jest przednia i mozna sie tym zarazic na dobre, ja po 1 takiej grze komercyjnej zakupilem sprzet

 

PAINTBALL (poniedziałek 2.04) g. 14

Witam!
Zbieram ze znajomymi ekipę na PAINTBALL w ten poniedziałek na godzinie 14. Zabawa organizowana w okolicach Wrocławia, gramy drużynowo (na flagi albo coś). Koszt to: 20zł za wypożyczenie sprzetu i kombinezonu + 20zł/100szt kulek (bierzesz ile chcesz, ale min. 100szt.). Przewidywany koszt zabawy z 200stoma kulkami to 60zł. + koszty dojazdu (mamy 2 auta). Zbieramy ekipę 10ciu osób, brakuje nam paru!

Numer gg: 6158571 (niewidoczny)

Kłopotów - niedziela 14 maj, 10 rano - strzelanie jak co tyd

Tradycyjnie jak w każdą niedzielę, także w niedzielę 14 maja 2006 zapraszamy wszystkich chętnych, uzbrojonych i nieuzbrojonych na Strzelanie Otwarte do lasu i na pole do gry w Kłopotowie koło Lubina - 70 km od Wrocławia.

Każdy kto tu przyjedzie, kiedyś też będzie mógł powiedzieć "Veni, Vidi, Vici"
Pole w Kłopotowie to najlepszy poligon dla początkujących graczy, którzy często, wykazując swoje talenty strategiczne wygrywają z weterenami. Super miejsce na rodzinne, niedzielne pikniki z paintballem.
Paintballowi weterani też się u nas nie nudzą, bo w niedzielę, oprócz nieuzbrojonych nowicjuszy grają u nas doświadczeni gracze. Jest się z kim zmierzyć:)

* Uzbrojeni we własny sprzęt nie płacą za udział w grze jeżeli kupują u nas kulki. W tą niedzielę ceny kulek od 12 do 15 gr za sztukę.

* Mapę dojazdu, cennik oraz zdjęcia pola można oglądać na naszej stronie firmowej: http://www.paintballsklep.pl (w podstronie "NASZE POLE - oferta i opis")
* Na miejscu : ponad 3 ha pola do gry oraz trawiaste, równe pole do speeda, wypożyczalnia sprzętu , sklep ze sprzętem, kilka rodzajów kulek, miejsca dla kibiców i osób towarzyszących, grill itp.

Zapraszamy .

WYPOZYCZALNIA SPRZETU PERKUSYJNEGO!?

Witam! Mam pewien dylemat ,otoz w niedlugim czasie bede mial bardzo ciekawe rzeklbym nieco choralne granie a poniewarz nie dysponuje niestety takim sprzetem ,to chcialem spytac czy wiecie cos moze o wypozyczalniach sprz muz na dolnym slasku najlepiej w okolicach Wroclawia i czy cos takiego w ogole ma miejsce w Polsce! Dodam ze chodi mi konkretnie o dobre conga .

 

Patryk Klofik

Utalentowany pomocnik Zagłębia Lubin, Patryk Klofik, podpisał dziś półroczną umowę z drugoligowym Śląskiem Wrocław. – Jestem przewidziany do gry w niedzielnym meczu ze Zniczem Pruszków – mówi „Kilof”.

Rozmowy pomiędzy Śląskiem a Mistrzem Polski w sprawie wychowanka Polonii Piła potoczyły się błyskawicznie. We wtorek do Lubina przyjechał trener Ryszard Tarasiewicz, który o piłkarzu rozmawiał ze sztabem szkoleniowym Zagłębia. Dzień później Klofik gościł u Dyrektora Sportowego Jakuba Jarosza, z którym rozmawiał na temat ewentualnego przejścia do Śląska. Jednak jeszcze wczoraj główny zainteresowany zaprzeczał, jakoby miał zmienić klub. - Czytałem o tym, że mam przenieść się do Śląska, słyszałem nawet, że mam zagrać w spotkaniu tego zespołu ze Zniczem Pruszków (19 sierpnia, godzina 12 – przyp. red.), ale nie rozmawiałem jeszcze ani z trenerem Czesławem Michniewiczem, ani ze szkoleniowcem Śląska, Ryszardem Tarasiewiczem, dlatego ciężko mi się do tego odnieść. Zobaczymy, jakie mają plany wobec mnie w Lubinie, czy jestem przewidziany do kadry. Jeśli nie, to pójdę na to wypożyczenie – mówił zawodnik.

Jednakowoż wczoraj po południu przyszedł po swój sprzęt. – Jadę jutro (tj. 17.08 – przyp. red.) na rozmowy do Wrocławia. W tym klubie widzą mnie w składzie na środku pomocy. Mam grać już w niedzielnym meczu ze Zniczem w Pruszkowie. Strasznie się cieszę, ponieważ zależy mi na regularnych występach – mówi Patryk, który nie zamierza jeszcze składać broni w przypadku walki o miejsce w składzie Zagłębia. – Co prawda pół roku temu nieco inaczej wyobrażałem sobie moją pierwszoligową przygodę, ale trzeba przyznać, że Mistrz Polski ma niezwykle silnie obsadzoną drugą linię i ciężko byłoby mi się w Lubinie przebić. Chciałbym jednak po powrocie z wypożyczenia już z powodzeniem walczyć o miejsce w wyjściowej jedenastce Zagłębia. To klub, do którego się przywiązałem, mający wspaniałych fanów, dla których warto byłoby jeszcze zagrać. Jednak teraz najważniejsze jest dla mnie to, aby pokazać co potrafię we Wrocławiu – mówi „Kilof”.

W polskiej ekstraklasie 21-latek debiutował w meczu 22. kolejki z Górnikiem Zabrze (3:0). W 81. minucie zmienił wówczas Łukasza Piszczka. Później jeszcze dwukrotnie pojawiał się na pierwszoligowej murawie - w meczu 23. kolejki z Arką Gdynia (6:0) i 24. z Wisłą Płock (2:0). Regularnie pojawiał się również w rozgrywkach Pucharu Ekstraklasy

zrodlo http://www.zaglebie-lubin.pl/www/index. ... rt&nr=2414

13.04.2008r. -Malczyce-ODESSA NIE ZNA LITOŚCI-KOMPANIA BRACI

Witam wszystkich i mam zaszczyt zaprosić wszystkich na kolejne spotkanie organizowane w Malczycach.Spotkanie organizuje KOMPANIA BRACI.
ZASADY
Spotykamy się o godzinie 9.00 na polu w Malczycach
DOJAZD z Wrocławia droga krajowa 94 w strone Środy Śląskiej,za Środą 12 km miejscowość Wilczków skrzyżowanie na Malczyce w Malczycach na krzyżówce będzie stał kierunkowy powie gdzie dalej
Z KIERUNKU LEGNICY do Prochowic i 94 do Wilczkowa na skrzyżowaniu do Malczyc

GŁOGOWA LUBINA do Prochowic i dalej Wilczków zjazd na Malczyce
Z DZIERŻENIOWA na Strzegom ,potem kierunek Rawicz i wypadacie w Wilczkowie
Z OLEŚNICY najszybciej przez Wrocław i 94 do Wilczkowa
WYDAJE MI SIĘ ŻE TO CHYBA WSZYSTKO JEŚLI CHODZI O DOJAZD
WPISOWE
wpisowe po 50 zł od osoby płatne na kąto Mariusz Chachuła 55-320 Malczyce Bank Zachodni WBK S.A.NR 1 w Środzie Śląskiej nr 70 1090 2444 0000 0001 0819 5963 z dopiskiem ODESSA ORAZ SWOIM IMIENIE I NAZWISKIEM jeśli będzie to wpłata większej ilości osób wpisać wszystkich wpłacających w razie nieobecności osoby ktora dokonała wpłaty nie zwracamy pieniędzy
JESLI ktoś nie wpłaca przelewem na polu płaci 70 zł
Wpisowe obejmuje
ubezpieczenie NW w Warcie na czas gry
całodzienny dostęp do kteringu
NIE PODAJE MENU BO JESZCZE GO NIE WYMYŚLIŁEM ale napewno nie będziecie rozczarowani jeśli ktoś nie był u nas prosze o przeczytanie wątków z dopiskiem MALCZYCE tam są opinie
ZASADY
jedno życie
eliminuje trafienie w głowe,lub jeśli ktoś stwierdzi że ma dosyć schodzi sam
hrono max.300 fps tylko na hrono organizatora przed kazdym scenariuszem wszyscy zostaną sprawdzeni
WYPOZYCZENIE SPRZETU
zajmuje się tym CORTEZ nr tel.665990505
ceny poda już wkrótce
ekipie z WIELKOPOLSKI sprzet tradycyjnie wypożycza PACO no chyba że nie chce hi hi
CO2 BEDZIE NA MIEJSCU
Gramy tradycyjnie bez sędziów,ale z tak zwanym lotnym hrono,osoby które bedą miały przekroczone 300fps zostaną usuniete z gry.
To chyba wszystko więc zapraszamy.

Po zlocie - Tychy (15-16.07) !!

witam witam

oj działo sie działo

Ja w pierwszej kolejnosci chcialam podziekowac wszystkim za przybycie głownie Wrocławiowi i Porthosowi ktorzy mieli najdalej do nas - miło was było znow zobaczyc. Dziekuje rowniez klubowi IQ za zasilenie spora grupa naszego grona - bardzo sie ciesze ze byliscie
Dziekuje rowniez Pablowi za pomoc w organizacji

Fotki od nas dam wkrotce bo trzeba jakies wybrac bo jest ich ok 400

pablo170 Ty dostaniesz za ta fotke z tym opisem przy rozkladaniu namiotu od Rubego

Seba tez dostanie jeszcze za swoje.. Ty wiesz za co ( a szyja nadal mnie boli ...

RUBY jak zwykle porzadny klubowicz dotarł pozno bo w sobote wieczorem ale dotarł i byl z nami cala niedziele mimo awarii auta Nawet namiot byl nowiutki specjalnie na zlot kupowany I troche bylo ubawu z rozlozeniem go

Marcinowi z R.Sl. dziekuje za wypozyczenie sprzetu grajacego ktory tez umilal czas

Davidowi dziekuje za użyczenie namiotu , dzieki czemu wrocław gniótł sie w 5 osob a Rogal spał sam ( sklerotycy )

I jeszcze "dziekuje" ludkom ktorzy o 2.00 godzinie jeszcze rozpalali grila i gdzie caly dym szedl na moj namiot ze sie spac nie dało hihi

Mam nadzieje ze nikt nie załował ze przyjechał . Teraz odpoczywac i szykowac sie na nastepne zlotowisko
Pozdrawiam

27.09.2008 - IMPREZA w XFACE! - ZdWola

Klub X-FACE oraz SONIC NATION ma przyjemność zaprosić na wyjątkową imprezę w klimatach Drum'n'Bass, Breakbeat oraz Electro House. Głównym Daniem wieczoru będzie jeden z najlepszych Mc muzyki klubowej w Polsce - MC KRIBA z Koszalina oraz Dj który rezyduje w klubie X-Face - DJ INFINITY z legendarnej już grupy Sonic Trip ( obecnie Sonic Nation ) !! Ponadto MC KRIBA oprócz swych umiejetności wokalnych stanie także za gramofonami. Oboje Zaprezentują Nam soczyste brzmienia muzyki Drum'n'Bass oraz Breakbeat! Obok nich wystąpi znany zduńskowolski DJ ROSIU w stylistyce Electro House & Breaks. Warto Tam Być!

X-FACE PARTY | http://www.xface.com.pl

27.09.2008/ sobota/
Klub 'X-Face'
Zduńska Wola , Sieradzka 17



DJ's & MCs:
MC/DJ KRIBA
Total Efx - Koszalin
INFINITY
djinfinity.info | sonicnation.info - Łódź
DJ ROSIU
Zd-Wola

BIO MC KRIBA:
MC KRIBA uznawany jest za jednego z czołowych drum'n'bassowych Mc's w Polsce, rymujac na scenach calego kraju od 2000 roku, jest takze wspolzalozycielem formacji dj'sko - producenckiej TOTAL EFX razem z Dj Vols'em gdzie obecny sklad to Kriba, Vols oraz Qqa. Przez okres swojej dzialalnosci zdazyl wystepowac na takich duzych i prestizowych festiwalach/ imprezach jak Creamfields we Wroclawiu (gdzie wraz ze skladem Beatholikz na glownej scenie supportowal Kosheen, Audio Bullys, Paul van Dyk), Festiwal Boat City w Lodzi, Smirnoff Expierence w Sopocie, Heineken Greenzone w Lodzi oraz na wielu innych imprezach gdzie rymowal/supportowal swiatowego formatu gwiazdy drum and bass jak m.in.: Adam F (UK), Andy C (UK), Subfocus (UK), Pendulum (UK), Dj Hype (UK), Chase & Status (UK), John B (UK), Bad Company (UK), Ed Rush (UK), Mampi Swift (UK), Aphrodite (UK) Danny Byrd (UK) Teebee (NR), Mc Skibadee (UK), Mc Shabba (UK), i wielu innych. W chwili obecnej wraz z producentem Qqa pracuje nad wydaniem singli, organizuje imprezy w Koszalinie , Szczecinie i Poznaniu a takze udziela sie jako dj grajac oprocz "drumow" - breakz, speed garage, house oraz old skool hardcore.
Strona Artysty: http://www.myspace.com/kribamc

BIO INFINITY:
INFINITY - Dj , Producent , Promotor muzyki klubowej, główny Organizator imprez firmowanych marką SONIC NATION oraz jeden z członków legendarnej już formacji klubowej SONIC TRIP.
W dziedzinie tej realizuje się i spełnia od 1998r., grając , tworząc i propagując różne oblicza muzyki klubowej takie jak: Breakbeat, Drum'n'bass, Electrobreak, Electro czy Garage.
Na swoim koncie ma udział w bardzo wielu imprezach w całej Polsce oraz Zagranicą m.in. wszystkich Paradach Wolności w Łodzi, Mayday Polska, Mayday Niemcy ( Dortmund ) , Fesliwalu "Nature One" w Niemczech, Creamfields Polska, Soundtropolis, Festiwalu Boat-City, Festiwalu OCE, 'Made In Poland', wszystkich edycjach Klubowego Opola , Klubowej Łeby i wielu innych.
Grał u boku takich gigantów muzycznych jak: Chemical Brothers, Prodigy , Kosheen, Goldie, Aphrodite, J Majik, Aquasky, Westbam, John B, Roni Size, Chicane, Freestylers, Paul Van Dyk, AudioBullys, EZ Rollers, Moguai, Bad Company etc. oraz całą polską czołówką dj-ską.
Sety Infinity-ego przepełnione są eklektyzmem muzycznym jak i skocznością. Przenikające się wszelkie odmiany Breakbeat-u , Drum'n'bass-u czy Garage-u wprowadzają Nas w pozytywną podróż dzwiękową, która porywa do tańca.
Aktualne Jego produkcje i Sety stronie artysty: http://www.djinfinity.info

Muzyka: Drum'n'Bass, Breakbeat, Electro House

Start: 21:00
Bilety: 10pln

PARTNERZY:
http://www.dagrasso.pl
http://www.sonicnation.info
SKLEP MUZYCZNY 'FOCUS'
Wypożyczanie Sprzętu Nagłaśniającego i Oświetleniowego | - atrakcyjne ceny! - Tel. (43) 823 28 44

PATRONAT RADIOWY:
http://www.radio.nasze.pl
http://www.radiostudyo.pl
http://www.asradio.pl

PONADTO ZAPRASZAMY NA STRONĘ KLUBU: http://www.xface.com.pl

Zapraszamy Serdecznie!

Impresje z Krobielowic

Po kilkunastu latach nieobecnosci na przelomie wrzesnia i pazdziernika odwiedzilem Polske i bedac wielkim fanem golfa postanowilem po raz pierwszy zagrac w Polsce. Poniewaz wiekszosc pobytu spedzilem w moim rodzinnym Wroclawiu moj wybor pola padl na zlokalizowane w poblizu Krobielowice.
Oto moje wrazenia:
Proba telefonicznego skontaktowania sie z administracja pola zajela ok. 10 podejsc, zastanawialem sie czy posiadam wlasciwy numer. Przydalaby sie chocby sprawdzana co jakis czas automatyczna sekretarka.
We w koncu przeprowadzonej rozmowie dowiedzialem sie od administrujacego polem, ze pole jest powszechnie dostepne, tloku nie ma a wypozyczenie kijow nawet dla gracza leworecznego nie stanowi zadnego problemu. Cena za gre jest cena za calodzienne uzytkowanie pola i obejmuje rowniez Driving Range.
Na pole przyjechalem rano w dzien powszedni.
Lokalizacja i palac bedacy zarazem domem klubowym robia pozytywne wrazenie choc w zaden sposob nie czuje sie golfowej atmosfery.
Przede wszystkim mimo ladnej pogody pole bylo nie liczac obslugi calkowicie puste. Bylem jedynym chetnym do gry nie liczac kolegi, ktory przywiozl mnie z Wroclawia a ktoremu chcialem zademonstrowac uroki golfowania.
Pierwszy powazniejszy problem narodzil sie przy wynajeciu kijow.(oplata 50 zl). Leworeczny komplet skladal sie z 4 Irons i praworecznego puttera.
Nie bylo woods i wlasciwego puttera. Kije do wypozyczenia pochodzily z epoki wczesnego Jerzego V i bardziej niz do gry nadawaly sie na zlom.
Wyjasnienia administratora/managera/wlasciciela* byly nastepujace:
"Reszte kijow pozyczyl na impreze kolega. Powinien niedlugo??? zwrocic.
Nasi gracze preferuja sprzet wlasny. Jakos pan sobie musi poradzic..."
Niby logiczne ale jakby nie do konca. Komplet nadajacych sie do gry, choc przeznaczony dla niewymagajacych graczy, kijow kosztuje rownowartosc ok. 10 wypozyczen a sluzyc moze pozostajac w dobrym stanie przez lata. Poza tym firmy produkujace sprzet, z reguly zabiegaja o mozliwosc wielce znizkowego zaopatrywania pol w kije do wypozyczania, pod warunkiem, ze w domu klubowym znajduje sie tzw. proshop czyli sklep, w ktorym taki sam sprzet mozna zakupic.
Dla Klubow Golfowych sklep jest czesto zrodlem wiekszych dochodow niz samo pole.
Driving Range. Strzelnica w Krobielowicach nie odbiega znaczaco poziomem od takich obiektow na tanich polach w Kanadzie, czyli krotko mowiac jest do zaakceptowania.
Pole do gry. Uzywajac ocen szkolnych - dostatecznie. Trawa na fairways zupelnie innego gatunku niz w Kanadzie. Generalnie nadaje sie do grania.
Greeny w kondycji ponizej sredniej ale ciagle jeszcze do zaakceptowania.
Mierne oznakowanie: znaczniki odleglosci, przeszkody wodne (rowy). Szczegolnie niewystarczajace kierunkowskazy miedzy dziurami. Konfiguracja pola biorac pod uwage plaski, niezbyt ciekawy teren zupelnie przyzwoita.
Obsluga pola. Niestety niedouczona. Sporo czasu zajmuje nim pracujacy na polu odsuna sie na widok grajacych poza pole strzalu. Razi rowniez brak specjalistycznego sprzetu do konserwacji pola. Lopata i kilof w 21 wieku jako sprzet glowny a nie pomocniczy nieco dziwia.
19 Hole. Czyli Bar, pub, restauracja, pomieszczenia klubowe* gdzie po rozegranej rundzie mozna napic sie piwa i porozmawiac w tej chwili nie istnieja albo nie byly udostepnione publicznosci. Na szczegolowa inwestygacje nie mialem niestety czasu.
Konkluzja.
Nie pisze powyzszego tylko w celu krytyki. Przeciwnie chcialbym bym podczas nastepnej wizyty w kraju mogl rozegrac w Krobielowicach satysfakcjonujaca runde golfa. W budowe pola wlozono juz mase pieniedzy. By zaczely sie naprawde zwracac potrzeba niewiele wiecej.
Administracja czy tez zarzad klubu powinien polozyc naciski na jak najszybsze wyposazenie pola w sprzet, pomieszczenia klubowe i proshop.
Zaden klub golfowy na swiecie, nie bedacy kaprysem multimilionera, nie utrzyma sie majac dziennie jednego badz kilku klientow. Wroclawska klasa srednia wyzsza na pewno finansowo jest w stanie grac w golfa. Nalezy jej ten sport jednakowoz w odpowiedni sposob zaprezentowac. Mysle, ze bezplatne badz organizowane po minimalnym koszcie demonstracje nawet w polaczeniu z bezplatna runda gry na pewno w koncowym rozrachunku moga sie bardzo oplacic.
Golf uwazany jest w Polsce za sport elitarny by zwiekszyc jego popularnosc nalezy te opinie raczej przelamywac niz podtrzymywac.
Zycze tego wszystkim entuzjastom gry w Polsce, wlascicielom pol i wszystkim ktorym upowszechnienie naszego pieknego sportu jest bliskie.

Raport o Acid Drinkers

10
Na debiut musieli poczekać jeszcze miesiąc. Miał on miejsce 26 sierpnia 1989 roku we Wrocławiu na Wyspie Słodowej podczas koncertu zatytułowanego "Metal Madness". Na imprezę przyjechała cała śmietanka polskiego metalu, z Turbo i Wilczym Pająkiem na czele. Gospodarzem imprezy był lokalny zespół Open Fire, kiepska kopia przeciętnej zachodnioniemieckiej grupy Helloween. Open Fire miał wystąpić jako ostatni. Przed wrocławianami zagrały dwa wspomniane poznańskie zespoły. Zagrały jednak po jednym utworze mniej. Po to, aby na scenie mógł pojawić się nowy zespół - Acid Drinkers. Drinkersi wykonali tylko trzy kawałki: "Del Rocca", "Nagasaki Baby" i "I Mean Acid". Chcieli się wyróżnić i wpadli na zwariowany pomysł. Titus: Wszystkie zespoły metalowe wtedy szalały na scenie. My, żeby zrobić coś absolutnie innego, staliśmy bez ruchu. Kompletnie bez ruchu. Jakby nas z kamienia wykuto. Przez całe trzy kawałki. Zagraliśmy i zeszliśmy. Wśród publiczności cisza - ani oklasków, ani gwizdów. Ślimak: Gdy usiadłem za bębnami, byłem strasznie spięty. Zagraliśmy i ludzie zaczęli słuchać. Titus miał jeszcze krótkie włosy. Założył ciemnie okulary i ledwo gryf widział. Litza nie mógł ze śmiechu wytrzymać, ale starał się być poważny. Pode mną nogi się trzęsły ... w ogóle cały się trzęsłem. Po nas wychodził zespół Open Fire. Ich perkusista potraktował mnie niezbyt ciekawie. "Co ja biedny tu robię" - pomyślałem. Bo wziąłem własną stopę i werbel. Tak mnie poganiał, że poczułem się jak nikt. Kto dziś pamięta Open Fire?

11
Turbo nagrywało muzykę do filmu "Red Intershow". Sesja skończyła się dzień wcześniej niż przewidywał grafik z góry opłaconego studia. Litza wpadł na oczywisty, ale zarazem zwariowany pomysł krótkiej sesji Acid Drinkers. Z domu Titusa zadzwonił do szefa Metal Mind Productions (wydawcy większości płyt z polską muzyką heavymetalową) Tomasza Dziubińskiego, aby poinformować go o swoim postanowieniu. Próbowałem oponować, ale Litza jest facetem gadatliwym i trudno go przekonać. Poza tym myślałem, że osiem godzin nikogo nie zbawi - wspomina Dziubiński.

Sesja trwała sześć godzin. Zespół nagrał coś na kształt kasety demo rejestrując trzy kawałki: "Nagasaki Baby", "Del Rocca" i "I Mean Acid". Taśmę wysłał "Dziubie". Po paru dniach szef Metal Mind zadzwonił do Litzy z wymówkami. Czy jesteś normalny? Co ty mi wysyłasz? Co to jest? Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? Czy wiesz co zrobiłeś? Zmarnowałeś jeden dzień studia! Litza: On na mnie tak naskoczył, a ja chciałem mieć w domu chociaż trzy kawałki nagrane profesjonalnie. To była przecież moja młodość, chciałem mieć chociaż ten jeden ślad. Ale szefowi Metal Mind owe nagrania nie przypadły do gustu. Były bardzo kiepsko nagrane- tłumaczy. Bo co można zrobić podczas jednego dnia? Szybko coś nagrać, kiepsko zmiksować i nic więcej. Jednak z biegiem czasu zauważyłem, że jest to inne od tego, co grają polskie zespoły.

Szczególnie, że kilka dni później Dziubiński pojechał na targi muzyczne Midem do Cannes, a tam ta kiepska demówka Acidów zyskała największe zainteresowanie z całej oferty przez niego przedstawionej. Jak wrócił, zaproponował zespołowi nagranie płyty. Litza: "Dziuba" zaczął brać mnie pod włos i mówić: "Słuchaj Litza, jakbyś chciał, to możecie nagrać tę płytę. Ja ewentualnie mogę się zgodzić". Ale już wtedy wiedział, że zachodnie wytwórnie są zainteresowane wydaniem tego materiału.

12
Najważniejszy w tym czasie koncert zespół zagrał na piątej edycji festiwalu Metalmania w katowickim Spodku. Tego roku na imprezę przyjechało prawie osiem tysięcy fanów metalowego czadu przyciągniętych głównie przez niemieckie zespoły Kreator i Protector. Acid Drinkers miał wystąpić jako czwarty w kolejności, po Destroyer, Alastor i Dragon. Imprezę prowadził znany dziennikarz Roman Rogowiecki. Gdy mieli wejść Acidzi zapowiedział: Teraz zespół, którego jeszcze nie znacie, ale który długo popamiętacie i będzie waszym ulubionym na wiele lat. Grzeją niesamowicie. Jak go usłyszycie, będziecie wielkimi fanami. Przed wami ACID DRINKERS! Titus: Jak wyjrzałem zza kotary, to spanikowałem. Osiem tysięcy ludności. Musieli mnie siłą wypychać na scenę. Tym razem Acids nie zdecydowali się na stanie w miejscu. Zagrali normalną sztukę z bieganiną i moszowaniem. Zwariowany show spodobał się publiczności, która przyjęła zespół entuzjastycznie. Już pierwszy utwór przekonał ich o tym - wspomina reakcję fanów Romek Rogowiecki. Acids mieli wspaniałą prezencję. Biegali po tej scenie jak pajace lub jakieś piłeczki jojo. Ludzie od razu ich kupili. Myślę, że publiczność wie, który zespół jest szczery, a który udaje. Cieszyłem się, że wreszcie pojawili się ludzie, którzy nie mają kompleksu angielskiego czy niemieckiego zespołu. Widać, że grają i nie muszą patrzeć na struny, aby się nie pomylić. Roznosi ich energia. Wierzą w swoją muzykę. Jest w nich niespotykana siła. Bo większość zespołów wręcz męczy się na scenie. Koncert Acid Drinkers trwał niespełna dwadzieścia pięć minut. Zagrali w tym czasie siedem kawałków. Po kończącym "I Mean Acid" zeszli ze sceny. Publiczność w Spodku była zachwycona. Rasa nie za bardzo wiedziała jak się nazywamy - przypomina sobie Titus - i ryczała "Jeszcze! Jeszcze!". Po chwili Titus, Litza, Popcorn i Ślimak ponownie pojawili się na scenie. Na bis zagrali własną wersję kawałka Kiss "Shock Me" zatytułowaną "Fuck Me". Publiczność dalej nie pamiętała, jak się nazywają, więc krzyczała "Dziękujemy! Dziękujemy!". A po Polsce poszła fama o nowym, świetnym zespole, który gra pokręconą muzykę, a na scenie robi niesamowity show.

13
Acid Drinkers podpisali umowę z Metal Mind Productions w lutym 1990 roku, po powrocie Dziubińskiego z Midem. Zobowiązali się do nagrania trzech płyt w ciągu trzech lat. Zgadzamy się na wszystko, róbcie z nami wszystko, to co nagramy nie jest nasze, zrzekamy się wszelkich praw i nie chcemy żadnych pieniędzy. I jeszcze bardzo się cieszymy - tak streszcza kontrakt z Metal Mind Litza.

Pierwszą płytę nagrano szybko - w ciągu trzynastu marcowych dni 1990 roku - w poznańskim studiu Giełda pod okiem realizatora Piotra Madziara. Giełda jest studiem państwowym. Dlatego sesje wyglądały ciekawie. Obsługa przychodziła do roboty na dziewiątą, kończyła o czternastej. Czasem nagrywała jakąś orkiestrę dętą, czasem jakąś panią, czasami podkład do bajek, a czasami band metalowy. Na jednakowym dla wszystkich sprzęcie. Dlatego jak ktoś chciał brzmieć lepiej, targał własne graty. A Acid mieli pomysł na brzmienie, które miało być podniosłe i pełne patosu - mówi Titus. Miało mieć klimat "Master Of Puppets" i siłę "Kill?Em All" Metalliki. Ale tak naprawdę pierwsza płyta Acid Drinkers ma się do trzeciej płyty Metalliki jak pięść do nosa. Już bardziej pasowałoby porównanie do "Kill?Em All". A to głównie ze względu na spontaniczność i ogromną energię z kawałków emanującą. Na płycie jest mnóstwo niespodziewanych zmian tempa, soczystych i zwariowanych solówek. I ten głos Titusa - spokojny, wyważony, "deklamujący". Był dziedzictwem prób odbywanych kilka lat wcześniej w Titusowej chacie. Pewnego razu ojciec wokalisty czuł się źle, bolała go głowa. Poprosił, aby przełożyli próbę. Oni jednak chcieli za wszelką cenę zagrać. Graliśmy bardzo cicho - wspomina Litza. Chomik rękoma na kolanach. Titus, aby słyszeć muzykę, musiał mówić zamiast śpiewać. Nagraliśmy próbę na magnetofon. Posłuchałem tego w domu i zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Powiedziałem Titusowi: "Nie śpiewaj, nie krzycz, tylko recytuj. Jest w tym coś niesamowitego". I tak zostało.

Album otwiera jeden ze najstarszych kawałków Acid Drinkers - "Del Rocca", z tekstem Titusa o kumplu z wojska. Potem acidowy klasyk "Barmy Army", kwintesencja stylu zespołu. Poszarpany, z wieloma zmianami tempa, zwariowany z tekstem o głupocie ludzi będących u władzy. Jednym z kolejnych kawałków jest acidowy hymn "I Fuck The Violence". "Pieprzę przemoc i jestem pewien, że mam rację" śpiewa Titus, a Litza tłumaczy: Nie lubimy przemocy, bo oznacza ona słabość i tchórzostwo. Jest też "Woman With The Dirty Feet" o panience, która wparowała na imprezę z brudnymi nogami - jak wyjaśnia Titus. I klasyczny thrash w "I Mean Acid" i czekanie Titusa na odrośnięcie włosów w "Waiting 4 The Hair" i "I?m The Mistic" zaśpiewane przez Litzę. Niektórzy określili tę płytę jako "Guns?N Roses na obrotach Metalliki". Inni, ze względu na sposób śpiewania Titusa, porównywali Acidów z Dead Kennedys. Ale jakie by te porównania nie były, Acid Drinkers wkraczał na polskie sceny miażdżąc wszystko po drodze, a przy tym uśmiechając się od ucha do ucha i puszczając oko do publiczności.

Do odjazdowej muzyki dostosowała się oprawa graficzna i tytuł "Are You A Rebel?". "Czy jesteście buntownikami?" pytał Titus i odpowiadał:Nie wiem, do kogo skierowałem to pytanie. Na pewno nie do siebie. Nigdy nie chciałem być buntownikiem, nie wszczynałem żadnego powstania styczniowego. Chodziłem do szkoły, źle się uczyłem, poszedłem do pracy, wyrzucili mnie - normalna droga. Jeżeli ktoś ma długie włosy i skórę, nie musi od razu być buntownikiem. Co najwyżej buntuje się przeciwko starym. Ma wrócić do chaty o dziewiątej, a wraca o dziewiątej czterdzieści pięć. Nie odrabia lekcji. Wtedy jest buntownikiem, ale na miarę swojego pokoju. A okładka płyty autorstwa Jerzego Kurczaka jest jedną z najbardziej odjechanych w historii polskiej fonografii. Można ją oglądać godzinami i zawsze coś nowego się zauważy. Chcieliśmy, żeby okładka była wyzywająca - opowiada Litza. Powiedziałem: "Zróbmy twarz z dynamitem w ustach". Czy jesteście buntownikami? Czy chcecie wysadzić swoją twarz? - to by pasowało... Pojechałem z tym pomysłem do "Dziuby". Tam usłyszałem: "Litza, co tu byłoby do oglądania? Zmarszczki na twarzy?". Zgodziłem się, lecz dodałem "To niech siedzi u Titusa w pokoju przywiązany do krzesła i zdesperowany, ale właśnie z dynamitem w ustach". Ślimak dodał: "Niech jeszcze moczy nogi w misce, bo śpiewamy "Woman With The Dirty Feet". Staniki i prezerwatywy to już pomysł plastyka.

"Are You A Rebel?" wydano 9 września 1990 roku nakładem angielskiej firmy Under One Flag. "I Mean Acid" znalazł się na składance "Speed Kills 5" obok utworów m.in. Exploited, Venom, Death. Polska wersja ukazała się w kwietniu roku następnego. A po wydaniu angielskim Acid Drinkers miał pojechać w trasę koncertową po Europie z Dark Angel i Forbidden. Nie pojechał, bo tournee zostało odwołane.

14
Ale jeszcze przed ukazaniem się polskiej edycji płyty debiutanckiej Acid Drinkers nagrali kolejny album. Początkowo miał się nazywać "Street Metal", ale skończyło się na "Dirty Money, Dirty Tricks". Tytuł ("Brudna forsa, brudne sztuczki") i okładka były wyjątkowo zrozumiałe. Dziubiński wciskający biednego i wykorzystanego Acidka w maszynkę do mięsa. Z sitka wychodziły zamiast mięcha zwinięte banknoty dolarowe natychmiast odbierane przez szefa Metal Mind.. Aluzja, aż za bardzo przejrzysta... po wydaniu "Are You A Rebel?" czuliśmy się słabo usatysfakcjonowani finansowo i podejrzewaliśmy Metal Mind o niepłacenie tantiem - wspomina Titus. Ale nie było to dedykowane tylko Metal Mind, lecz wszystkim machlojom w branży. Litza: Czuliśmy się wtedy bardzo wykorzystywani przez Dziubińskiego. Dlatego kręci tą maszynką. Pamiętam, jak plastyk pierwszy raz narysował okładkę. Wysłaliśmy ją do "Dziuby", a on odesłał z tekstem, że jest za mało podobny.

Nagrywali znów w studiu Giełda. Wszyscy znów przychodzili o określonej godzinie, wychodzili znów zgodnie z wybiciem zegara. A Titus cały czas pracował jako goniec. Zwalniałem się z pracy o jedenastej i biegłem do studia. I tak przez dwa tygodnie. Szef miał tego dosyć. Goniec mu się z roboty urywał i leciał drzeć ryja do jakiegoś budynku. Dopiero przy nagraniu następnej płyty zrezygnował z pracy, a jego wpływy z grania stały się wyższe od poborów gońca.

"Dirty Money, Dirty Tricks" jest płytą spokojniejszą, bardziej hardrockową, choć Acid znów okazali się wulkanem nieskończonej ilości pomysłów, nieoczekiwanych zmian tempa, świetnych solówek. Ale klasę zespół potwierdził chociażby w obrazoburczym "Are You A Rebel?", "Acid Drinkers" (gdzie Titus śpiewa: "Ja nie ufam nikomu / Ty wiesz / Idę swoją drogą..."), klasycznie rockowym "Street Rockin", thrashowym wymiataczu "W.G.F.S. Power", balladzie "Flooded With Wine" rozpoczynającej się od śmiechu najstarszej córki Roberta, Majki. Jednak najbardziej niesamowitym fragmentem płyty stała się przeróbka riffu wszech czasów "Smoke On The Water". To drobny prztyczek w nos historii, a jednocześnie pokazanie światu, jak powinno robić się covery. Numer Deep Purple zaraził się typowo Acidowym wirusem zmieniania wszystkiego, co podejdzie pod ręce. Przyspieszony do maksimum, rozedrgany, zagrany nierówno, a jednocześnie pełny siły z do bólu klasyczną solówką. Były jaja, bo Titus nie wiedział, że nagraliśmy to dwa razy szybciej - wspomina Litza nagranie "Smoke On The Water". Kiedy zaczął śpiewać, zdziwił się trochę. Utwór był już w połowie, a on dopiero wchodził w refren. Musiał się jakoś przyzwyczaić.

Płyta ukazała się w czerwcu 1991 roku. Oczywiście tylko w Europie Zachodniej. Na szczęście my czekaliśmy na nią tylko trzy miesiące dłużej. Jeden kawałek z tej płyty - "Are You A Rebel?" trafił na składankę "Speed Kills 6". I znowu miała być trasa. Tym razem u boku angielskiej kapeli Sabbat i tylko po Zjednoczonym Królestwie. Jednak parę tygodni wcześniej Sabbat rozwiązało się i znów do trasy nie doszło. Jak pech to pech. Do trzech razy sztuka? Niestety nie w tym wypadku.

15
Nie pojechali na Zachód, ale grali dużo w Polsce. Wakacje 1991 rozpoczęli koncertem w Kaliszu (13 lipca). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Litza ... nie pamięta go. Jak wyjeżdżaliśmy z Poznania, pojawiło się pierwsze 0,7 litra - wspomina Titus. W samym Kaliszu byliśmy już śliczni. Do tego stopnia, że zaczęliśmy sobie oczy malować, żeby mieć image pod Kiss. Na dziesięć minut przed wejściem na scenę Litza z Popcornem padli. Musiałem ich targać za włosy i krzyczeć "Wstawać pijoki!! Gramy koncert!!!". Jakoś wtoczyli się na scenę i poszło. W połowie koncertu Litza podszedł do Popcorna i spytał: "Jaki grasz numer?". "A ty?" - odpowiedział mu Darek. "Nie wiem". "Ja też nie". Ale publiczność walczyła jak wściekła. Robert pamiętał tylko próbę. O koncercie trzeba było mu opowiadać.

Na początku grudnia tego samego roku Acid Drinkers zagrali trzy koncerty przed zespołem Iana Gillana, legendarnego wokalisty Deep Purple. A Gillan pozwolił Acidom na wykonywanie "Dymu na wodzie". Obejrzał nawet ich wykonanie i pochwalił. A po jednym z koncertów w Jastrzębiu cała ekipa zameldowała się w hotelu "Diament". Zaczęła się impreza. W hotelu była sala bilardowa połączona z barem - wspomina Tomek Dziubiński - a przy wejściu szatnia z marmurowymi posadzkami dla ludzi, którzy przychodzili z zewnątrz. Panował tam ciekawy zwyczaj, że toaletę zamykano o 21. Żeby zrobić siusiu, trzeba było pojechać do swego pokoju, albo zjechać trzy pietra do Night Clubu. Ale przecież na imprezach nikt nie ma ochoty spacerować. Ktoś zauważył, że w szatni podłoga była krzywa więc wszyscy chodzili za blat portierni. Żółta ciecz spływała do rogu tworząc coraz większe jezioro. Następnego dnia była afera. Okazało się, że facet, który przyszedł rano do pracy, o mało się nie udusił. Smród był kosmiczny.

Te trzy koncerty były niesamowitym przeżyciem dla zespołu, przecież grali z jednym ze swoich idoli. Rozmawiałem z technicznym Iana - opowiada Titus - byłym garderobianym Deep Purple, Grahamem. Powiedziałem mu, że jestem fanem Gillana od dwunastu lat. On mi odpowiedział, że Ian moim od trzech dni. Okazało się, że oglądał każdy nasz koncert. Dobrze, że nikt mi o tym nie powiedział, bo chyba bałbym się wyjść na scenę.

Kilka miesięcy później, w kwietniu 1992 zagrali składającą się z dziewięciu koncertów trasę nazwaną "Rebel On The East Tour". Najciekawiej wypadł koncert w Krasnymstawie. Titus: Nadeszła godzina koncertu i czekaliśmy na wyjście. Z sali nie dochodziły żadne gwizdy, zero hałasów. Cisza jak makiem zasiał. Pomyślałem, że może poszli do domu. Wyszliśmy na scenę. Ludzie stali kilka metrów przed nami. Mieliśmy nadajniki gitarowe, więc weszliśmy między wiarę. Przywitaliśmy się grzecznie i zapytaliśmy, czy możemy zagrać. Powiedzieli, że tak. Wróciliśmy z powrotem. Zagraliśmy pierwszy numer, a oni ciągle stali bez ruchu. Jak nikt nie walczy pod sceną, to mnie nie chce się walczyć na scenie. Poszedłem do garderoby, usiadłem w fotelu i grałem dalej. Pod koniec kawałka wróciłem. Wtedy Litza dostał piany, bo on musi mieć mosh przed sceną. Podszedł do mikrofonu i zjebał wszystkich. Na takie dictum kilkanaście osób obraziło się i poszło. Reszta nieśmiało zbliżyła się do kantu sceny i zaczęła moshować. Potem garderobę zamieniliśmy w rumowicho. Dlatego musieliśmy łupać klucz, żeby nie weszli, dopóki nie wyjedziemy.

16
O sesji nagraniowej w studiu w podwarszawskim Izabelinie, gdzie zrealizowano następną płytę "Strip Tease", do tej pory krążą legendy. Zwłaszcza wśród właścicieli okolicznych sklepów spożywczych. Spotykając Andrzeja Puczyńskiego (właściciela studia), pytają, kiedy TEN zespół przyjedzie nagrywać. Ale nie ma co się dziwić. W końcu w ciągu miesiąca swego pobytu w Izabelinie Drinkersi, jeśli nawet nie uratowali kilku sklepów od plajty, to przynajmniej wydatnie poprawili ich kondycję finansową. A jeden naprawdę uratowali. Był sklep, który właściciel chciał zamknąć - opowiada Litza. Jednak my tak często uderzaliśmy tam po trunki i jedzenie, że facet zmienił zdanie. Bywało, że siadaliśmy między półkami i rozmawialiśmy z właścicielem o życiu, popijając przy tym i żrąc wszystko, co znajdowało się w zasięgu ręki. Innym razem w sklepie zabrakło napojów z procentami, więc właściciel zniósł swoje zapasy. W trakcie rozmowy wypili wszystko, a właściciel padł. Od tego momentu jego żona mniej chętnie przystawała na taki wzrost obrotów. Titus służy konkretami: Wypijaliśmy dwie skrzynki piwa dziennie. Czasami też wódkę wieczorem, a czasami trzy wódki wieczorem. A kiedy pewnego dnia wszyscy stawili się w studiu trzeźwi, Puczyński kazał "przyjść przygotowanym do pracy". No to poszli na "Okęcie" - miejscowego "kwaśniaka".
Podczas sesji Kwasożłopy mieszkały w domu Katarzyny Kanclerz, często opuszczającej swoje kąty. Za każdym razem, kiedy wracając brałam ostatni zakręt - opowiada właścicielka - patrzyłam z niepokojem, czy dom w ogóle stoi. Oczywiście stał, niemniej z każdym jej powrotem coraz mniej przypominał ten, który zostawiła. A to runął regał z książkami, rozwalając drewniane schody, a to przewróciła się szafka ze szklankami i kieliszkami, a to półtoraroczna córka Roberta "dotknęła" ozdobnej łyżki, która pękła ...
Oczywiście wszystkie zdarzenia były absolutnie przypadkowe.
Jednak raz mogło skończyć się tragicznie. Acidzi postanowili - w upalnym lipcu! - rozpalić ogień w kominku. Jego lufcik, latem szeroko otwarty, wychodzi w pokoju gościnnym, w którym akurat spała niczego się nie spodziewająca gospodyni. Ledwo doczołgałam się przez zaczadzony pokój do balkonu. Dochodziłam do siebie dobre dziesięć minut. Była naprawdę parę kroków od śmierci.

17
Podczas pobytu w Izabelinie poznali też Edytę Bartosiewicz. Weszła do salonu, kiedy akurat - zupełnie przypadkowo - piliśmy z kryształowych kielichów pewien zmrożony trunek - opowiada Litza. Spytała się co to. "Spróbuj" - rzekłem. Tak zrobiła i bardzo jej smakowało. Gdy przyszła Katarzyna Kanclerz, natychmiast krzyknęła "Nie pij, to "Okęcie!". Edyta była zdziwiona. Właśnie podczas tego pierwszego spotkania - po tym jak wypili bełta i pośpiewali piosenki Janis Joplin - Kwasożłopy zaproponowały Edycie wspólne nagranie numeru Metalliki "Seek And Destroy". Titus: Chcieliśmy zgodnie z naszym zwyczajem nagrać jakiś obcy numer na płytę, ale nie wiedzieliśmy jaki. Ale w pewnym momencie przypomniałem sobie, że wszystkie moje bandy grały taki fajny numer, który nazywał się "Seek And Destroy". Litza wpadł na pomysł, aby zagrać go akustycznie. Gdy Titusa i Ślimaka nie było w studiu, nagrał z Popcornem podkłady do "Seek And Destroy" w stylu ... flamenco. Titus z Edytą nagrali wokale w dwadzieścia pięć minut. "Seek And Destroy" stało się żelaznym punktem programu Acid Drinkers. Oczywiście za każdym razem grane było w wersji bliższej oryginałowi, czyli na ostro.

Początkowo płyta miała nosić tytuł "Nake It" lub "Nake Yourself" ("Obnaż się"). Potem "Psychical Striptease" (duchowy striptiz). Wreszcie stanęło na "Strip tease". Chodziło o dwulicowych ludzi, którzy co innego mówią, a co innego robią - wyjaśnia Titus.
Płyta ukazała się 21 września 1992 roku równocześnie w Europie Zachodniej i Polsce. Okładka płyty jest jak zwykle odjechana. A nawet bardziej niż zwykle ... Litza: pomyślałem, że dobrze byłoby mieć jakiś ważny pomnik. Najpierw chciałem Sfinksa w okularach, potem Statuę Wolności - symbol pojęcia "wolność". Chłopcy spytali "A co ta statua ma wspólnego ze striptizem?" "No to podnieśmy jej sukienkę. Niech się okaże, że to facet.

Oprócz "Seek And Destroy" znalazła się jeszcze jedna wolna piosenka "Menel Song / Always Look On The Bright Side Of Life". Titus: Ślimie coś się wymyśliło, że chce mieć balladę. Męczyliśmy się strasznie. W wolnych chwilach Popcorn z Litzą jeździli po okolicy na rowerach zabranych Puczyńskiemu. W końcu trafili na wypożyczalnię wideo. Przytargali różne filmy, m.in. "Żywot Briana". Wszyscy obśmiali się równo. W końcu była ta finałowa piosenka i wszyscy łyknęli ją z miejsca. A w studiu tak się śmiali, że nie mogli odgwizdać refrenu.

Reszta kawałków to same czady. "Masterhood? pamiętający jeszcze czasy titusowej chaty. "Caddish Promise" i "Kink Kong Bless You" śpiewane zostały przez Popcorna. Litza tym razem też wziął się za śpiewanie w dwóch kawałkach. Jednym był pompatyczny i majestatyczny "Poplin Twist", drugim wesołkowaty i opętany "Rats / Feeling Nasty". Jednak płyta sprawiała wrażenie za długiej. Bo tak naprawdę o kilka kawałków było na niej za dużo.

18
Publiczność po raz pierwszy mogła usłyszeć kilka kawałków z tej płyty podczas warszawskiej imprezy "Silmarile". Acids wystąpili trzeciego dnia imprezy. Po nich zagrała IRA. Cały koncert kończył wspólnie przez oba zespoły zagrany i odśpiewany kawałek Kissów "Rock?n?Roll All Nite". Titus: Wylecieliśmy kompletnie najebani. Ja pamiętałem tylko dwa wersy tekstu i powtarzałem je w kółko na zmianę z "Gadziem" (wokalistą IRY). Spity Ślimak biegał po odsłuchach, a nie mniej spity Popcorn ograniczył się tylko do wymachiwania mikrofonem nad wymalowanym pyskiem (ktoś mu po pijaku zrobił mazakiem dwie swastyki). Wszyscy się kłaniali, żeby tylko nie zarobić. To był cały wkład Popcorna w "Rock?n?Roll All Nite".

A miesiąc później pojechali w trasę koncertową "Strip Tease Every Where Tour Part I" z Katarzyną Kanclerz, która ją na zlecenie Dziubińskiego zorganizowała. Na czterech koncertach przed Acidami zagrał nikomu nieznany zespół Hey. Acidzi okazali się miłymi, wyluzowanymi kolesiami - wspomina basista Heya Jacek Chrzanowski - o mocno rock?n?rollowym stosunku do życia. My - wtedy spłoszeni debiutanci - patrzyliśmy na wszystko z podziwem. Mnie najbardziej podobało się to, że imprezowali, pili, bawili się, a potem wychodzili na scenę i zaczynał się pełny profesjonalizm. Żadnych plam. No, prawie żadnych...
Na tej trasie Ślimak po raz pierwszy przestawił bębny z tyłu na lewą stronę sceny (patrząc od publiczności) i grał bokiem do fanów. Ludzie wcześniej mówili, iż super wygląda jak gram, a że mam wiele zastrzeżeń do swojej techniki postanowiłem wyeksponować stronę widowiskową - wyjaśnia.

Na trasie sporo zyskała też Katarzyna Kanclerz. Głównie nowych wrażeń wyniesionych na przykład ze wspólnych śniadań. Kasia miała katalog zasad i reguł, więc ciągle mówiła, co i jak mamy robić - opowiada Ślimak. Przedstawiała na przykład plan dnia i tego rodzaju bzdety. Zdecydowaliśmy, że z nami nie wytrzyma. Zaczęło się od bekania. Powiedziała wtedy, że po trasie z Kobranocką nic nie jest w stanie jej zniesmaczyć. Wtedy Robert splunął smarkami do soku jarzynowego, a ja zamerdałem, dolałem mleka i wypiłem. Nie wytrzymała, wstała i wyszła ...
Kanclerz wspominając trasę z Acid Drinkers, uśmiecha się: Tak, wariactwo ich rozpiera ... Byłam i jestem przyzwyczajona do panowania z większym lub mniejszym trudem nad wszystkimi rzeczami, które dzieją się wokół mnie. Ale nad nimi nie udało mi się zapanować. Co więcej - nie sądzę, by komukolwiek i kiedykolwiek to się udało.

19
"Strip Tease" był końcem współpracy z Metal Mind. Jak pokazało życie, tylko tymczasowym. Wtedy jednak z obu stron wyglądało to zupełnie inaczej. Acid Drinkers chciał tę swoja popularność przełożyć na zarobki, które pozwoliłyby członkom zespołu po prostu utrzymać się. Trwały rozmowy z Izabelin Studio (późniejszym PolyGram Polska, który teraz nazywa się Universal Polska). Były już zaawansowane, ale sprawa rozbiła się o sprawy promocyjne i pieniądze. Acids domagali się zaliczki na poczet przyszłej sprzedaży, tymczasem Izabelin Studio nikomu takich zaliczek nie wypłacało i nie chciało stwarzać precedensu. Katarzyna Kanclerz dość trafnie oddała to w historyjce, którą Robert przekazał w wywiadzie dla "Super Expressu": Kasia powiedziała mi tak: "Wiesz co Litza, z wami jest tak, jak z jakąś bardzo ładną i drogą garsonką. Wchodzę do sklepu, widzę taką garsonkę za osiem baniek i chciałabym ją mieć, ale jest dla mnie za droga. Obok wisi równie ładna, lecz za dwie bańki. Więc kupuję tańszą". Katarzyna kupiła potem kilka tańszych "garsonek", a na tę droższą skusiła się nowa firma na rynku - Loud Out Records. Ze słów Kasi wynikało, że później żałowała swej decyzji.

Loud Out Records była firmą Andrzeja Mackiewicza, człowieka, który przez jakiś czas pracował w Szwecji, a muzyką zajął się od prowadzenia małego sklepiku w Nowej Rudzie na Dolnym Śląsku. Potem wydał dwie kasety zespołów metalowych i przyjechał do Warszawy. Wciąż czekał na swoją szansę. Pewnego razu siedziałem w biurze, które jednocześnie było moim mieszkaniem. Zadzwonił telefon. "Cześć. Jestem Litza z zespołu Acid Drinkers. Dowiedziałem się, że byłbyś zainteresowany wydaniem naszej płyty". Przyznam, że głos zaczął mi się nieźle trząść, bo właśnie na taką propozycję czekałem.

Były to pierwsze dni czerwca 1993 roku. Spotkali się tydzień później w pizzerii warszawskiego hotelu Marriot. Oni musieli mnie idiotycznie wyczuć, bo się głupio odstawiłem - wspomina Andrzej. Zawsze chodzę w dżinsach i narzuconej kurtce. Wtedy myślałem, że pewnie chcą we mnie widzieć poważnego partnera w interesach. Wziąłem walizeczkę ... Chciałem wyglądać jak prawdziwy biznesman. Jakaś włoska koszulka, drobny krawacik. Ogólna żenada, bo się kiepsko czułem. Na szczęście potraktowali mnie całkiem sympatycznie. Rozpoczęły się konkretne rozmowy i pojawiły się sumy do dziś owiane tajemnicą. Postawił nam po piwie, kawie i pizzy. Było strasznie drogo - wspomina spotkanie Titus.

Do podpisania kontraktu doszło w Poznaniu. Poszedłem z Litzą do Titusa - wspomina Andrzej. Jego nie było, ale po chwili przywlókł się spity i rzygający. Całą noc chlał i był nieprzytomny. Kontrakt był podpisywany na firmowym papierze Loud Out ... Śmiesznie to wyglądało. Na pewno nie jak podpisywanie kontraktu z jedną z czołowych grup rockowych w kraju.

Wykład z HP trochę później.

Telewizja cyfrowa - co to jest?
Telewizja cyfrowa (DTV) jest metodą przekazu sygnału telewizyjnego. Dzięki niej możliwe staje się przesłanie nawet kilkunastokrotnie większej liczby programów telewizyjnych i radiowych.

Oznacza to, że abonenci mogą mieć dostęp nawet do kilkuset kanałów zamiast np. do 50-60, co zapewniali do tej pory operatorzy kablowi.

Większa liczba programów to przede wszystkim bogactwo kanałów podzielonych na kategorie tematyczne poświęcone np. sportowi, podróżom, gotowaniu, hobby, gospodarce czy nauce. Tak szeroka oferta programowa powoduje, że każdy może znaleźć programy odpowiadające jego zainteresowaniom.

Najwyższa jakość obrazu
Telewizja cyfrowa to o wiele wyższa jakość dźwięku i obrazu, a także możliwość zaoferowania wkrótce widzom programów w standardzie zwiększonej rozdzielczości, czyli HDTV (High Definition TV). Programy oglądane w tym standardzie odznaczają się jakością, która dorównuje obrazowi, jaki możemy zobaczyć w kinie, a przede wszystkim - większym wrażeniem realności.

Ponadto, DTV jest o wiele mniej podatna na zakłócenia jakości. Zanikanie sygnału w trakcie pogorszenia się warunków pogodowych jest immanentną cechą transmisji satelitarnej. Dla przykładu u abonentów telewizji satelitarnej obraz często zanika w trakcie złej pogody, taka sytuacja nie ma miejsca w przypadku kablowej telewizji cyfrowej.

Przewodnik po programach
Cyfrowa technologia nadawania umożliwia wprowadzenie wielu dodatkowych funkcji. Jedną z nich jest przewodnik po programach (EPG). Pozwala on na wyszukiwanie informacji o ulubionych filmach, serialach czy programach sportowych. Dzięki niemu sprawne poruszanie się po tak rozbudowanej ofercie programowej staje się bardzo proste.

Przyjazny w obsłudze przewodnik zawiera także informacje o programach, które są lub dopiero będą nadawane - ich opisy, recenzje, obsadę aktorską.

Kontrola rodzicielska
Inną szczególnie przydatną funkcją jest możliwość zastosowania tzw. kontroli rodzicielskiej. W praktyce sprowadza się to do wyboru programów, jakie będą dostępne dla dzieci oraz zablokowania dostępu do niepożądanych kanałów.

Możliwość wyboru wersji językowej
Jest to znana już z DVD funkcjonalność, dzięki której w trakcie oglądania programów istnieje możliwość wyboru dubbingu lub napisów w kilku dostępnych językach. Funkcja ta umożliwia też odbiór programów w wersji oryginalnej. Jest to znakomite narzędzie do nauki języków obcych, dające dostęp do "żywego języka".

DTV to przyszłość
Ważną cechą DTV jest możliwość oferowania kolejnych usług interaktywnych, takich jak Video on Demand (VOD) czy też Personal Video Recorder (PVR). Pierwsza z tych usług oznacza możliwość wypożyczania filmów, dokumentów czy innych programów z wirtualnej biblioteki bez wychodzenia z domu. Natomiast PVR pozwala na skomponowanie własnego programu telewizyjnego - abonent wybiera nagranie programów, które go interesują, by potem w dowolnym momencie - i z pominięciem reklam - móc je obejrzeć. Dzięki obu tym usługom, użytkownik będzie mógł tworzyć własną telewizję, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb.

W dużym skrócie telewizja cyfrowa to:

* Wysoka jakość dźwięku i obrazu (w tym obraz wysokiej rozdzielczości - HDTV)
* Bogactwo programów telewizyjnych i radiowych - nawet do kilkuset kanałów
* Różne wersje językowe tego samego programu
* Napisy
* Kontrola rodzicielska - możliwość blokowania wybranych kanałów
* Łatwy w obsłudze i przejrzysty przewodnik po programach (EPG)
* Możliwość wprowadzenia dodatkowych usług takich jak wideo na żądanie (VOD) czy cyfrowa nagrywarka (PVR)

Set-top-box, czyli po prostu dekoder
Aby korzystać z telewizji cyfrowej nie trzeba mieć specjalnego telewizora. Wystarczy dekoder, czyli tzw. set-top-box (STB). STB są niezwykle proste w obsłudze i zbudowane z myślą o wygodzie użytkowników. Do dekodera dołączany jest wielofunkcyjny pilot, który może być wykorzystywany także do obsługi czterech innych urządzeń elektronicznych np. DVD, czy odtwarzacza CD.

Samodzielne przygotowanie dekodera do pracy jest także stosunkowo łatwe. Przy pierwszym włączeniu urządzenia pojawia się "Okno startowe asystenta instalacji (Autoinstalacja)". Przy pomocy asystenta instalacji można przystąpić, w prosty sposób, do przeprowadzenia najważniejszych ustawień. Oznaczone klawisze na pilocie pozwalają krok po kroku wykonać polecenia asystenta instalacji.

Ponadto, dzięki zastosowaniu tzw. funkcji "On Screen Display" (informacje na ekranie) uproszczona została późniejsza obsługa dekodera oraz zmniejszona liczba klawiszy na pilocie. Wszystkie funkcje wyświetlane są na ekranie i mogą być sterowane małą liczbą klawiszy. Wspólne funkcje połączone są w jedno "MENU".

Radio wiecznie młode jak Cher - 60 lat Polskiego Radia Wrocław
Dziś Polskie Radio Wrocław jest zespołem młodych, ale doświadczonych dziennikarzy. 60 lat temu - w epoce bez płyt i magnetofonów - muzykę do programów na żywo grały zespoły zgromadzone w studiu.

Polskie Radio Wrocław nadaje od 60 lat. Filozofia działania rozgłośni zmienia się tak, jak jej słuchacze oraz cały świat. Stacja dziś wykorzystuje technologie satelitarne. Ma najnowocześniejsze studia oraz systemy transmisji. Dzięki temu natychmiast informuje o tym, co dzieje się w najbardziej odległych zakątkach regionu. Sześćdziesiąte urodziny to czas zmian programowych, planowania kolejnych inwestycji i rozwoju rozgłośni. - Nie boimy się tego poważnego wieku. Polskie Radio Wrocław młodnieje - mówi prezes stacji Paweł Majcher. Jego zdaniem do grona "wiecznie młodych" można zaliczyć piękną Cher, Piotra Fronczewskiego czy Stevena Spielberga. - Wszyscy urodzili się w 1946 roku - żartuje Majcher. Polskie Radio Wrocław swoje urodziny świętować będzie 29 września.

Dziś Polskie Radio Wrocław w niczym nie przypomina tego sprzed sześćdziesięciu lat. Zanim długogrające płyty winylowe pojawiły się na polskim rynku, muzyka radiowa rozbrzmiewała na żywo ze studia. Dziś piosenki przetwarzane są technologiami cyfrowymi, a playlisty kontroluje komputer, pobierając dane z najnowocześniejszego systemu informatycznego. Polskie Radio Wrocław posiada największą w tej części Polski kolekcję płyt i nagrań muzycznych. Indeks liczy ponad sto tysięcy utworów.

- Na początku działalności radia rozmowy można było emitowana na żywo, wyłącznie przez studyjny mikrofon - mówi Piotr Kamiński, zastępca redaktora naczelnego Polskiego Radia Wrocław. - Dziś dzięki satelitarnym łączom, reporter łączy się z redakcją, co umożliwia przeprowadzanie relacji z dowolnego miejsca na globie z jakością porównywalną do studyjnej.

Jak wynika z badań, Polskiego Radia Wrocław słucha dziennie około 150 tysięcy mieszkańców Dolnego Śląska. Muzycznie stacja oscyluje między polskim i światowym pop - rockiem. - Chcielibyśmy się odróżniać od konkurencji, prezentując na antenie między innymi wybitne osiągnięcia grup rockowych z Dolnego Śląska oraz koncertowe wykonania najsłynniejszych utworów gwiazd światowej muzyki. - mówi Majcher.

- Na bieżąco szkolimy zespół - dodaje Kamiński - Przede wszystkim z emisji głosu i obsługi nowoczesnych metod łączności, by zrealizować motto serwisów informacyjnych stacji: "Natychmiast, Na żywo, Naprawdę".

MTV - 25 lat, które zmieniły świat
MTV ma 25 lat. Były to lata zabawy, muzyki, humoru a przede wszystkim łamania wszelkich zasad i konwencji. MTV podsumowuje ćwierćwiecze działalności pierwszej telewizji muzycznej na świecie.

Odrzucając schematy, MTV stworzyło wiele nowatorskich formatów programów, jak reality show ("The Real World") czy koncert "Unplugged", czyli "bez prądu" oraz wiele innych, które następnie zostały zapożyczone przez inne telewizje i na stałe wpisały się do ramówek telewizyjnych: pierwszy europejski program o hip hopie - "Yo! MTV Raps", jak również kreskówka o dwóch niezbyt rozgarniętych nastolatkach - "Beavis & Butthead" czy najbardziej popularny program europejskiego MTV, czyli "Most Wanted", który prowadził legendarny Ray Cokes.

MTV przez ostatnie 25 lat nie tylko dostarczało rozrywkę młodym ludziom na całym świecie, ale również mocno angażowało się w rozwiązywanie ich problemów. Jednym z najważniejszych celów MTV jest zapobieganie rozprzestrzeniania się HIV i AIDS ("Staying Alive") oraz walka z handlem ludźmi ("MTV Exit"). MTV od lat także nawołuje widzów do aktywnego udziału w wyborach, uświadamiając im, że od tego zależy ich przyszłość.

Telewizja przez ADSL
Telekomunikacja Polska w maju 2006 roku zawarła z Grupą TVN umowę w sprawie współpracy przy realizacji innowacyjnego na polskim rynku projektu telewizji przez ADSL.

Oferta programowa dostępna dla użytkowników telewizji przez ADSL została wzbogacona o kanały: TVN, TVN 7 oraz TVN Gra. Za pośrednictwem Cyfry +, z którą TP wcześniej zawarła umowę, dostępne będą dodatkowo kanały Grupy TVN: TVN 24, TVN Turbo, TVN Style i TVN Meteo.

Umowa z Grupą TVN sprawia, że telewizja przez ADSL, którą wkrótce zaoferujemy naszym klientom, będzie znacznie atrakcyjniejsza – do wyboru będzie jeszcze więcej popularnych kanałów. Liczymy, że przełoży się to na duże zainteresowanie nową usługą – powiedział Jacek Kalinowski, Rzecznik Grupy TP.

To projekt o olbrzymim potencjale rozwoju. Daje nam szanse realizowania projektów wykraczających poza standardową linearną ofertę telewizyjną – powiedział Piotr Walter, prezes TVN S.A.

Korzystanie z nowej usługi umożliwia multimedialne urządzenie livebox tp i podłączony do niego dekoder. Komercyjne wdrożenie planowane jest w drugim kwartale 2006 roku. Kolejnym krokiem będzie wdrożenie usługi wideo na żądanie, czyli wirtualnej wypożyczalni filmów.

Telekomunikacja Polska będzie pierwszym operatorem telekomunikacyjnym w Polsce oferującym kompleksowe usługi multimedialne triple play: szerokopasmowy dostęp do Internetu, telefonię oraz telewizję przez ADSL w oparciu o jedną linię telefoniczną.

System ten oparty jest na nowym formacie kodowania MPEG4, który zapewnia odbiór programów TV w najwyższej jakości. Telekomunikacja Polska jako pierwsza firma telekomunikacyjna w Europie Centralnej wykorzystuje format MPEG4 do kodowania programów telewizyjnych.

Początki globalnej telewizji - IPTV
Wielu analityków zapowiada, że po boomie związanym z transmisją głosu zapowiada się kolejny - transmisja video w Sieci, czyli IPTV.

Paradoksalnie, największe profity związane z wdrożeniem tej technologii powinny przypaść operatorom stacjonarnym, jednak warunkiem jest przygotowanie infrastruktury pozwalającej na transmisję 100 Mbit/s.

Początek 2006 r. obfituje w wydarzenia związane z wdrożeniem dużych projektów opartych o technologię IPTV.

Na targach CES w Las Vegas Google oficjalnie zaprezentowało "Google video" - system sprzedaży filmów poprzez Internet, który może zrewolucjonizować sposoby ich dystrybucji (problemy mogą mieć na przykład wypożyczalnie filmów, kina studyjne). Partnerami Google w tym przedsięwzięciu są między innymi CBS i Sony BM.

Pod koniec stycznia amerykańska firma Amaru poinformowała o uruchomieniu pierwszej globalnej telewizji VoD (Video on Demand - video na żądanie). Klient, podłączony do szerokopasmowego Internetu, wyposażony w set-top-box firmy Zentek i kartę abonamentową, będzie miał dostęp do 40 kanałów VoD. W pierwszym etapie usługa będzie oferowana na rynku amerykańskim i azjatyckim. Do końca tego roku firma planuje pozyskanie 250 000 abonentów.

Największym projektem może okazać się przedsięwzięcie na rynku amerykańskim - firma SBC zakupiła, za 400 mln. USD, od Microsoftu prawa licencyjne na rozwiązania IPTV i zamierza dostarczać w 2007 r. programy telewizyjne w tej technologii do 18 milionów gospodarstw.

Obecnie największymi operatorami IPTV są: NOW Broadband TV z Hong Kongu, Fastweb z Włoch, France Telecom, Media on Demand z Chin, Imagenio/Telefonica z Hiszpanii, Yahoo! BB z Japonii i Homechoice z Wielkiej Brytanii.

Największymi dostawcami sprzętu dla IPTV są Broadstream Communications, Microsoft, Intel, ADB Motorola, VBrick Systems, Alcatel, Ericsson, Siemens i Cisco.