Trumny z wikliny jadą na zachód



12 marca 2007 - 17:45

Rudnik n. Sanem > Trumny z wikliny jadą na zachód

Wiklinowe trumny produkowane przez miejscowe firmy podbijają zachodnie rynki.



Dzięki cenie i staranności wykonania rudniczanie wypierają z rynku Węgrów, dotychczasowych potentatów. Najwięcej wiklinowych trumien kupują Anglicy. Ale rudnickie wyroby dobrze sprzedają się też w pozostałych krajach UE.

- Produkujemy miesięcznie około 80 wiklinowych trumien, które trafiają głównie do Anglii - mówi Andrzej Bałutowski, współwłaściciel firmy "Delta”.

- Ja sprzedaję głownie do Szwecji - mówi Antoni Wnuk, właściciel firmy "Wnuk”- Trumny takie służą do kremacji ciał i nie mogą mieć żadnych elementów metalowych, choćby gwoździ.

bp

 

Rudnik w radiu Rzeszów

Ze strony Kopernika:
[Czerwiec - lipiec 2007
6.07.2007

W Radiu Rzeszów został wyemitowany reportaż Ewy Niedziałek-Szeligi - "Podróż śladami wiklinowego
kosza". Materiał jest badzo ciekawy, pełen wywiadów, które zostały przeprowadzone w Rudniku i okolicy.
Reporterka Radia Rzeszów odwiedziła państwa Iwanickich i Mądroniów, którzy trudnią się wyplotem
wiklinowych wyrobów, Kazimierza Zygmunta - twórcę słynnej wiklinowej "Syreny", Antoniego Wnuka -
prezesa korporacji wikliniarskiej oraz najstarszej działającej firmy wikliniarskiej w mieście, Jerzego Bigosa -
prezesa firmy "Hejs",Krystynę Wójcik - dyrektora Centrum Wikliniarstwa oraz burmistrza Waldemara Grochowskiego.
Całej audycji można wysłuchać w internecie, na stronie radia, pod ikoną - "Posłuchaj"
A tego reportażu rzeczywiście warto posłuchać.]

Dopiero radio, już telewizja w Rudniku! Fajnie! Miło tu wrócić! Pozdrawiam!

Budynek pod muzeum wikliniarstwa

Witam! Ja w temacie promocji wikliniarstwa w Rudniku i Nowym Tomyślu. Tu mieszkam, tam bylem z kilkudniową wizytą. Prywatną. Może nie wszyscy wiedzą, że: Nowy Tomyśl jest miastem dużo większym od Rudnika, powiatowym, o liczbie mieszkańców ok.25 tysięcy. Tu znajdują się wladze powiatu i POWIAT też żyje tematem promocji swego rzemiosła (czytaj:łoży pieniądze!). Jarmark Chmielarsko-Wikliniarski z tradycją pokazów wikliny i wyrobów wikliniarskich odbywa się tu od 1936roku! Muzeum Wikliniarstwa zostało utworzone w (kto zgadnie?) 1985roku, a więc działa już ponad 20 lat!!!. Muzeum działa prężnie, bo jest Oddziałem Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie. M.Wikliniarstwa ma 2 obiekty oraz teren 1,75 ha na prezentacje form z wikliny.
W 2000r 50 wikliniarzy z 15 firm koszykarskich wspólnie zmobilizowało się do bicia rekordu. W 3 dni powstał kosz gigant, powtorzony zresztą w tym roku. W jedności siła! Niech mi ktoś wskaże 15 firm wikliniarskich z Rudnika i 50 wyplataczy miejscowych, którzy RAZEM cokolwiek zrobią! Nie ma siły! U nas nwet w radzie miejskiej w kwestii promocji nie byłoby TERAZ wspólnego zdania! I to jest nasz Rudnik nad Sanem!
Dzięki Bogu, że dom kultury robi w temacie promocji co tylko może (finansowe zero do Nowego Tomyśla, a stawia się! i dobrze!). Pani Dyrektor! W krótkim czasie zrobiła Pani tak wiele! Gratuluję! Nie chce umniejszyć zasług Burmistrza! Jest Pan Wielki! Biedni przeciw mocarzom! Życze z calego serca powodzenia! Centrum Wikliniarstwa to najpiękniejsze Pańskie dziecko, Panie Burmistrzu! Tylko dlaczego tak późne?...O szkoły zadbał Pan lepiej i wcześniej! Ale "lepiej późno niż wcale"!

Jak uratować polskie plecionkarstwo?

Myślę że Zdzisław ma rację z tą giełdą z tą różnicą ,że
powinny powstać giełdy regionalne np
Nowotomyska Giełda Wyrobów Wikliniarskich i Wikliny
mozliwość ofert sprzedaży na takiej giełdzie miały by firmy zarejestrowane
które przedstawiały by swoje oferty asortymentowe.
Myślę że to mogłoby pomóc firmom plecionkarskim z regionów produkującym wyroby wiklinowe
Myślę też, że wyroby Nowotomyskiego regionu różnią się asortymentowo z wyrobami z rejonu Rudnika i tak naprawdę nie powinny wzajemnie konkurować.
Jak nie sprawdzimy to się nie dowiemy.
Pozdrawiam

 

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku n/ Sanem

To musicie zobaczyć: http://www.mokrudnik.pl/podstrony/cw.htm

W środowiskach wikliniarzy i koszykarzy panuje totalny bałagan i bezhołowie, ceny ustalane są dowolnie co prowadzi do zaniżania jakości wiklinowych wyrobów. Czy nie warto się zastanowić nad powołaniem ogólnopolskiej giełdy wikliny i wyrobów wikliniarskich? Giełda, której są większościowe udziały państwa, wymuszała by uporządkowanie bałaganu cenowego.
Zapraszam do dyskusji nad stanem polskiego wikliniarstwa i koszykarstwa.

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku n/ Sanem

Święte słowa! Byłem w Rudniku kilka miesięcy temu. Zwiedziłem funkcjonujące hurtownie. To co w niektórych zobaczyłem mnie zdziwiło. Wyroby w większości podłej jakości, panie tam pracujące powiedziały mi, że hipermarkety biorą wszystko.Ceny bardzo niskie. Chałupnicy nie potrafią kalkulować cen: nie liczą wikliny bo to z ich pola, denko zrobiły ich dzieci -więc nie liczą czasu na jego wykonanie, nie potrafią policzyć czasu na wykonanie wyrobu. W efekcie za 2 godziny pracy + wiklinę+wszelkie amortyzacje dostają 10-12 zł. A dzieląc najniższą płacę brutto-1200 zł przez etat 170 godz otrzymujemy niewiele ponad 7,00 zł . Ja się nie dziwię, że nasz zawód jest zawodem ginącym, bo kto się będzie tego zawodu uczył, jeżeli za godzinę pracy dostanie dużo miej niż stróż na budowie(nie ubliżając stróżowi). Może na początek nauczyć chałupników kalkulowania cen zbytu i zacząć robić wyroby na wysokim poziomie i podnieść ceny.

Pozdrawiam

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku n/ Sanem

ceny wyrobów wiklinowych?

Dyskusja o cenach na Rudniku i całej wschoniej scianie polski gdzie są wyroby wiklinowe produkowane sprowadza się do jednego -nic nie da się w tej sprawie zmienić .taka sama sytuacja jest na naszym terenie wielkopolskim gdzie przykładowo fotel ązurowy sprzedawany jest za ok 50 zł nie wspomne o innych wyrobach. Plecionkarz może wykonać dwa takie fotele dziennie(dobrej jakości) co daje 100zł pozostaje pytanie a co z resztą( płace ok 145zł z kosztami dziennie ,wiklina ok4,5 kg wartościok 20 zł ,kij wiklinowy,gwożdzie ,tasma) taki fotel powinien kosztować ok 150 zł szt,to samo z koszykami 1 godz robocizny +materiał+zysk? i koszyk kosztuje 10 zł,
Myślę, że to tak jest ,bo istnieje czarny rynek producentów wyrobów bo nie wierzę w to że ludzie pracują za darmo.
probemem są pieniądze, ci ludzie aby mieć przysłowiowo co do gęby włożyć zmuszeni są do takich działań.

Myslałem że te sprawy postara się uregulować Stowarzyszenie plecionkarzy i wikliniarzy polskich którego jestem członkiem,ale od połowy 2007 roku nie mogę doprosić się presezowi aby zwołał spotkanie w tej sprawie a rynek jest w złym stanie Firny pozamykane,pozawieszana działalność,ucieczka w szarą strefę,
Może powinienem się cieszyć ,a jest mi smutno .

Pomimo tego jestem optymistą i tego wszystkim życzę

Budynek pod muzeum wikliniarstwa

wiesz budynek ładny, ale mógłby być przeznaczony na "coś" innego.Wystarczy pójść do hurtowni wikliny(jest ich kilka w Rudniku) i można obejrześ wyroby z kazdej strony.

kto wygra wybory ?

Czy VIP mógłby na stronie stawiającej sobie za cel promocję Gminy Rudnik nad Sanem jako Zagłębia Wikliniarskiego Unii Europejskiej zamieścić takie szpetne wizerunki wyrobów wiklinowych? Toż to antyreklama wikliny i wikliniarstwa.

Program wyborczy KWW "Twój samorząd"

Pamięć ludzka jest krótka (a szczególnie wyborców i wybranych), ale tak z ostatnich czasów:
1) Konsorcjum wikliniarskie, Fakro – im mniej władza miesza się do gospodarki tym lepiej dla tej ostatniej i pierwszej;
2) Czułem i czuje się bezpiecznie, ograniczenie z lokalami do 22:00 to złe środki;
3 i 4) Z „dokończeniem” nie zdążyli wszędzie, ale działania widać wyraźnie;
5) Centrum ok., z resztą gorzej (peryferia zawsze i wszędzie cierpią, jak chce się mieć infrastrukturę trzeba się budować blisko centrum, ale wtedy znowu przeszkadza ruch przy drodze);
6) Nie mam zdania;
7) Aż za bardzo biorąc pod uwagę niż demograficznym, ale szkoły są na dziesięciolecia więc przy „becikowym” pewnie będzie za mało;
Nie korzystam, więc zamiast opinii wałęsowskie: zamiast ryby, wędkę;
9) Na świeżo to korty, mam jeszcze nieekonomiczne marzenia o basenie; za to kiepsko stoi w tabeli nasz „Orzeł” (winna temu PO);
10) Biblioteka w Przędzelu, do wypożyczenia też mam co, na innej sztuce się nie znam, kino kiesko, ale ciężko finansować puszczanie filmów do pustej sali, widać jednak że w Rudniku są osoby twórcze – władze muzą dla nich nie są, ale jakieś wystawy robią (nie byłem więc się nie wypowiadam;
11) Centrum Wikliniarstwa, TVP, Expo w Japonii, starania o wpis na listę wyrobów regionalnych (monopolu na wiklinę nie mamy, ale może się uda);
12) Kilka udanych projektów ZOPR – zdobyli doświadczenie, może będzie więcej.

Opozycja napisze, że to mało i ona zrobi duuużo więcej.
Władza odpisze, że to nie wszystkie zasługi, albo że to winna PO.
Podsumowanie: jak na warunki podkarpackiego, małego miasteczka to jest dobrze i w moim odczuciu burmistrz chce działać.
Nie ma afer – co powinno być normą i nie ma za co chwalić, ale patrząc na władzę RP zdecydowałem się to napisać.

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku n/ Sanem

Na temat tego czy Rudnik jest stolicą polskiej wikliny ,można oczywiście dyskutować ,ale jeśli mieszkańcom tego regionu ,na tym zależy bardzo proszę.

Ja jednak mam nieco odmienne zdanie.Rudnik jest w mojej ocenie centrum zarżnięcia polskiej wiklinowej złotej kury.

W latach powojennych Polska była największym eksporterem wyrobów wiklinowych ,istotnym składnikiem tej wielkości była produkcja wyrobów wiklinowych z regionu Rudnika nad sanem.

Co się stało gdy upadły wielkie firmy państwowe?
Rzecz jasna każdy chciał żyć ,więc chałupnicy produkowali swoje wyroby sprzedając przyjeżdżającym handlarzom ,a ponieważ konkurencja była duża ,a znajomość podstaw ekonomii wśród ludzi którzy nigdy nie prowadzili własnej działalności, raczej żadna, obniżali ceny.Skutkiem tego w innych regionach kraju gdzie wytwarzano m.in kosze i galanterię przestało się to opłacać.

W Rudniku trudno było podnieść ceny ,a inne ośrodki przestały produkować kosze, wiele upadło.

Cóż z tego że w Rudniku produkuje się najwięcej ,skoro jest to towar na granicy opłacalności ,w jakości która zdeprecjonowała nasz zawód do rangi wyrobników tandety.

Oczywiście swoj udział w niszczeniu branży maja także plecionkarze z innych stron Polski ,ale skala na jaką miało i ciągle ma to miejsce na południowym wschodzie kraju nie ma chyba precedensu w dziejach.

Plecionkarze z Rudnika na razie dufni w swoja wielkość i nie dopuszczający w swej pysze, że istnieją inne ośrodki, nie mniej ważne dla naszego dziedzictwa narodowego i historii plecionkarstwa i wikliniarstwa.
W końcu będą musieli zapłacić za wkład do niszczenia potęgi polskiego przemysłu wikliniarskiego.

Dni Rudnika 1-3,06,07

Może nie związane z Nową Sarzyną, ale może ktoś chce wiedzieć.

"WIKLINA 2007 RUDNIK NAD SANEM"

pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wojewody Podkarpackiego oraz przy współudziale Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego

20 - 27 maja

* Międzynarodowy Plener Wikliny Artystycznej - Komisarz Stanisław Dziubak (skwery miasta) *

31 maja /czwartek/

16:00 * Wiklinowy rajd rowerowy (start i meta MOSiR) *

1 czerwca /piątek/
Międzynarodowy Dzień Dziecka MOSiR

15:00 * Turniej siatkówki plażowej o Puchar Przewodniczącego Rady Miejskiej w Rudniku nad Sanem *
16:00 * Turniej tenisa ziemnego o Puchar Burmistrza Gminy i Miasta w Rudniku nad Sanem *
15:00 - 21:00 * Blok imprez dla dzieci*
* Dyskoteka z zabawami, konkursami, nagrodami *
* "Baw się razem z nami" - sportowo - rozrywkowy turniej rodzinny /scena/ *
* Rodzinna zabawa taneczna z zespołem "Grant" *

2 czerwca /sobota/

9:00 - 14:00 * "KOSZ SZCZĘŚCIA 2007" - Warsztaty Wikliny Artystycznej dla dzieci /dziedziniec Centrum Wikliniarstwa/ *

MOSiR

9:00 * Finał siatkówki plażowej o Puchar Przewodniczącego Rady Miejskiej w Rudniku nad Sanem *
10:00 * Finały turnieju tenisa ziemnego o Puchar Burmistrza Gminy i Miasta w Rudniku nad Sanem *
14.00 * OTWARCIE TARGÓW WIKLINY UŻYTKOWEJ /hala/ *
* POKAZY KUNSZTU RZEMIOSŁA WIKLINIARSKIEGO /płyta główna boiska/ *
* PRZEGLĄD DOROBKU ARTYSTYCZNEGO SZKÓŁ GMINY RUDNIK NAD SANEM *
* "KOSZ SZCZĘŚCIA 2007" - prezentacja wspólnego dzieła mistrzów wikliniarstwa i dzieci, wykonanego podczas warsztatów wikliny artystycznej(scena) *
* Prezentacja zespołów tanecznych NCK Nisko *
18:00 * Przeworska Kapela Podwórkowa "BEKA" *
19:30 * Koncert zespołu "THE POSTMAN" *
21:00 * Koncert zespołu "BENEDEK" *
* DYSKOTEKA POD GWIAZDAMI *

3 czerwca /niedziela/

14:00 * Program dla dzieci "Świat wesołej czarownicy", występ szczudlarza - "Scena Juno", Lublin *
14:00 * TARGI WIKLINY UŻYTKOWEJ *
*POKAZY KUNSZTU RZEMIOSŁA WIKLINIARSKIEGO *
15:00 * Przemarsz i koncert DZIEWCZĘCEJ ORKIESTRY DĘTEJ, Wojewódzki Dom Kultury i Zespół Szkół Nr 1 w Rzeszowie*
16:30 * "ZABAWA Z TAŃCEM" - pokazy taneczne Piotra Kiszki i jego podopiecznych *
* Pokaz tańca integracyjnego w wykonaniu mistrza świata Piotra Iwanickiego i Doroty Janowskiej *
17:30 * CYKLOTRIAL - akrobacje rowerowe w wykonaniu mistrza Polski Krystiana Herby - pokaz sponsorowany przez TELEWIZJĘ KABLOWĄ "DIANA" *
* Wręczenie nagród w Zawodach Wędkarskich o Puchar Burmistrza*
18:00 * Koncert zespołu "MR POLLACK" *
19:30 * Rozstrzygnięcie konkursów wikliniarskich: *
* Wikliny Artystycznej "FANTAZJA" *
* Na wyrób o nazwie "RUDNIK" *
* "WIKLINIARSKIE STOISKO HANDLOWE ROKU 2007" *
20:00 * GWIAZDA WIKLINY 2007: ZESPÓŁ "HEY" *
22:00 * Festyn z zespołem "FAMILY POWER" *

CENTRUM WIKLINIARSTWA
2 - 3 CZERWCA CZYNNE W GODZ. 14 - 19

Wystawa wikliny artystycznej "DZIUBAK I PRZYJACIELE"
Wystawy stałe: wikliny użytkowej, artystycznej, wystawa etnograficzna

IMPREZY TOWARZYSZĄCE:

* "Promocja LGD - Partnerstwo dla Ziemi Niżańskiej"
* Gastronomia
* Lunapark
* Stoiska drobnej wytwórczości

Kryzys w wiklinie na Rudniku

Funkcjonujące nieprzerwanie od końca XIX w. rudnickie "zagłębie wikliniarskie" przeżywa kryzys. Lokalni przedsiębiorcy mogą się z niego już nie podźwignąć.

Ojciec Ryszarda Machowskiego, Stanisław, wikliniarz z Krzywdy niedaleko Rudnika, nieustannie powtarzał rodzinie: "Kosz szedł przed wojną, w czasie wojny i teraz też pójdzie, też się sprzeda". Podobnie mawiano w całej okolicy, bo prawie wszyscy żyją tu z wikliny. Nie wiadomo jednak, jak długo to jeszcze potrwa.

Kilka lat temu, nawet gdy wyroby nie trafiały od razu do handlu, lecz do stodoły, i tak było jasne, że wcześniej lub później znajdą nabywcę. Teraz już takiej pewności nie ma. Bo od kilku miesięcy w Rudniku nad Sanem "kosz nie idzie". I dlatego chałupnicy załamują ręce. Boją się, że całe "zagłębie wikliniarskie", a także ich przy okazji, niedługo szlag trafi.
Owszem, nadal robi się tu kosze zakupowe: małe i większe, do święcenia i dla kotów; uchwyty na szklanki, brudniki na bieliznę, wszelkiego rodzaju kasetki, skrzynki, kuferki, a ostatnio nawet trumny, ale to coraz mniej opłacalny interes. I o ile hurtownicy raczej sobie poradzą, gorzej z chałupnikami. O nich właśnie chodzi; o te 20 tysięcy osób, które dzięki pracy przy wiklinie regularnie ratowały domowe budżety. Większość w szarej strefie. Bo odkąd po przełomie państwo wymyśliło, że żeby robić i sprzedawać kosze, chłop musi zgłosić działalność gospodarczą, większość wikliniarzy zeszła do podziemia. Nie pomagają nawet wiklinowe rzeźby ogrodowe, do niedawna hit eksportowy Rudnika - odpowiedź na gipsowe krasnale. Tutejsza wiklina przegrywa cenowo z chińską konkurencją. Idą jeszcze płoty ogrodzeniowe, ale wikliny w nich niewiele, więcej drewna, i to też może się kiedyś skończyć.

Więc już teraz chałupnicy przychodzą do Urzędu Miejskiego, mówiąc, że nie stać ich na zapłacenie podatku, że muszą dostać zasiłki na życie. Pogorszyło się wszystkim: od producentów wikliny, przez wykonawców, po hurtowników. Tych ostatnich proszą teraz o zatrudnienie nawet mieszkańcy wsi, które zawsze na własną rękę radziły sobie ze zbytem. Sami firm nie założą ze względu na koszty prowadzenia działalności. - A jeszcze dwa lata temu nie miał kto robić, tyle było zamówień - przypomina sobie Antoni Wnuk.

Jest jednak nadzieja, że interes drgnie na wiosnę lub jesienią, bo od lat właśnie wtedy kosze sprzedają się najlepiej. "Najpierw do ogrodu, a potem na owoce i grzyby" - mówi Antoni Wnuk. Jeden kryzys już przeżyli - w 2004 r., kiedy eurowaluta poszła znacząco w dół. A próg opłacalności wynosi 3,80 zł za euro. Teraz wprawdzie pieniądz znacznie podrożał, ale nie ma zamówień. I koło się zamyka.

Są nawet tacy, którzy przekonują, że wikliniarstwu w Rudniku nic już nie pomoże i nie należy go ratować; że trzeba iść z postępem, a nie wstecz. Stanisław Szydełko mówi tak: "Nie dążmy do tego, żeby Podkarpacie było Trzecim Światem, bo ono słynie z robótek ręcznych. Na razie ludzie robią rzeczy z wikliny, ale znacznie mniej niż w poprzednich latach. Wolą iść na budowę lub wyjechać za granicę, bo lepiej się im to opłaca. Do plecenia nikt nie wróci. No, chyba że gospodarka się zawali i znów wróci bieda."
[ Wygląda to czarno
A u nas wiklina nowotomyska jak się ma -pewnie tak samo???
Cały można poczytać http://netbird.pl/widgets/articles_big/print?app_id=894&article_id=8199&no_original_params=true&widget_id=143

dla kontrastu drugi artykuł wywiad z Burmistrzem Rudnika z 13 .02 2009
http://www.naszdziennik.pl/bpl_index.php?typ=kp&dat=20090213&id=kp31.txt

Im wiklina zawdzięcza swą magię

Słów kilka o Stanisławie Dziubaku
Na dwóch stronach wewnętrznych okładki:
Stanisław Dziubak
ul. Sienkiewicza 59/13
39-400 Tarnobrzeg
tel. (0-15) 823 26 27
kom. 0-504 085 213
e-mail: ostwiklina@poczta.onet pl
Absolwent Państwowego Liceum Sztuk
Plastycznych w Nałęczowie, kierunek meblarstwo
i plecionkarstwo. Pracował jako projektant w
Wikliniarskiej Spółdzielni „Jedność” w Rudniku
nad Sanem. Od 1983 r. pracuje w Wojewódzkim
Domu Kultury w Tarnobrzegu (obecnie
Tarnobrzeski Dom Kultury) jako instruktor plastyki
i kierownik Działu Wydawnictw. Wykładowca
w Centrum Animacji Kultury w Warszawie od
1998 r. Kieruje pracownią wikliniarską w Ośrodku
Doskonalenia Animatorów Kultury w Łucznicy. W
1988 r. uzyskał uprawnienia artysty plastyka
przyznane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w
Warszawie. Jest współzałożycielem i prezesem
Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórczego
Wiklina”. Propaguje i tworzy wiklinę artystyczną.
Od kilku lat organizuje i prowadzi plenery krajowe
i międzynarodowe w: Poleskim Ośrodku Sztuki w
Łodzi, Łucznicy i cykliczne w Tarnobrzegu.
Warsztaty wikliniarskie: w Młodzieżowych
Domach Kultury w Bytomiu i Krakowie, oraz
w Rudniku nad Sanem w ramach imprezy
Wiklina ‘2001”.
W roku 2002 poprowadzi plenery: „Wiklina w
Arboretum” w Bolestraszycach, „Formy
ogrodowe” w Poleskim Ośrodku Sztuki w Łodzi,
„Kreską i Wikliną” w Tarnobrzegu. Ponadto
weźmie udział w Festiwalu Wikliny w Vissingaard
w Danii.
W 1999 r. reprezentował Polskę na Festiwalu
Wikliny w Moesgard w Danii, gdzie eksponował
swoje prace i prowadził warsztaty. Autor Daru dla
Papieża od Miasta Tarnobrzega pt. „Perła
Tarnobrzeska”(1999 r.). Od 2001 r. jest członkiem
Związku Polskich Artystów Plastyków. Za swoją
twórczość i działalność był nagradzany:
I i III nagroda w Ogólnopolskim Konkursie „Na
formy użytkowe z drewna i wikliny
zorganizowanym przez CZRLiA „Cepelia” i
Spółdzielnię „Ład” w Warszawie(1988).
W Konkursie „Porównania”, organizowanym przez
BWA w Sandomierzu: Nagroda Prezydenta
Miasta Stalowej Woli (1997), Wyróżnienie BWA w
Sandomierzu (1999), Nagroda Prezydenta Miasta
Tarnobrzega (2000), oraz Nagroda Burmistrza
Buska Zdroju w Konkursie BWA w Kielcach
„Przedwiośnie”(2001). Dwukrotny stypendysta
Wojewody Tarnobrzeskiego. W 1999 r. Nagroda
Marszałka Województwa Podkarpackiego.
Wystawy indywidualne: Staszowski Ośrodek
Kultury, Spółdzielczy Dom Kultury w Stalowej
Woli, Galeria „Pod Jaskółką” w Radomiu,
Puławska Galeria Sztuki – „Dom Chemika”,
Galeria PLSP Nałęczów oraz kilka wystaw w
Tarnobrzegu(Klub Międzynarodowej Książki
i Prasy”, Galeria WDK, Galeria „Afisz”).
Ważniejsze wystawy zbiorowe: CBWA „Zachęta”
w Warszawie, Galeria BWA w Kielcach, Galeria
BWA „Zielona” w Busku Zdroju, Galeria BWA
w Sandomierzu, Galeria „Wzór i Kolor” w
Warszawie, BWA w Rzeszowie, Poleski Ośrodek
Sztuki w Łodzi.
„Artysta pragnie swoją twórczością przełamać
panujące i mocno zakorzenione schematy
dotyczące wikliny, którą wielu uważa jedynie za
materiał do wyrobu przedmiotów czysto
użytkowych, a przecież i one mogą być dziełami
sztuki. Dla Stanisława Dziubaka wiklina jest takim
tworzywem, jakim dla rzeźbiarza marmur, kamień,
glina czy drewno. To właśnie z niej tworzy swoje
unikatowe rzeźby”
Anna Handerek
http://www.tarnobrzeg.pl/php/media/afisz/pdf/afisz4.pdf

Plecionkarski szlak Doliny Wisły

Oto artykuł jaki umieściłem w "Gazecie Janowieckiej" . Gazeta ta ukazuje się na terenie, gdzie leży Lucimia.

Plecionkarski szlak Doliny Wisły

Mój wrześniowy pobyt w Lucimii zaowocował ciekawym pomysłem przeprowadzenia badań etnologicznych w wybranych miejscowościach Doliny Wisły pod względem tradycji, obyczajów terminologii itp. w działalności plecionkarskiej. Pomysł przedstawiłem Ogólnopolskiemu Stowarzyszeniu Wikliniarzy i Koszykarzy w Nowym Tomyślu oraz uczestnikom Pleneru Żywych Form Wikliniarskich w Paprotach koło Sławna. W plenerze uczestniczyły dwie etnolożki, które zaproponowały napisanie wniosku do właściwego programu unijnego celem pozyskania funduszy. Głównymi beneficjentami byłyby: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wikliniarzy i Koszykarzy w Nowym Tomyślu oraz Cieszyńskie Stowarzyszenie Serfenta, natomiast partnerami powinny być m. inn. Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa w Nowym Tomyślu, Muzeum Wisły w Tczewie, Centrum Wikliniarstwa w Rudniku n/Sanem, Towarzystwo Przyjaciół Janowca nad Wisłą i inni. W tej sprawie odbędzie się w drugiej połowie listopada posiedzenie Zarządu OSWiK w Nowym Tomyślu. Czas nagli. Składanie wniosków w pierwszym terminie mija 30-go listopada bieżącego roku r. Etnolożki rychło wzięły się do pracy. Wspólnie ustaliliśmy kwestionariusz do przeprowadzenia badań. Kwestionariusz ten pozytywnie ocenili profesorowie zrzeszeni w Cieszyńskim Stowarzyszeniu Serfenta.
W 1964 roku profesor Roman Reinfuss - etnograf z Krakowa - jako konsultant naukowy Muzeum Okręgowego w Lublinie, ze współpracownikami tej instytucji przeprowadził badania na Lubelszczyźnie pod kątem spotykanych rodzajów plecionek, wykonywanych wieloma technikami i z różnych surowców . /http://www.tnn.pl/Plecionkarstwo,822.html/ Badania te obejmowały rodzaje materiału, wyrobów i twórców bez uwzględnienia aspektu etnograficznego takiego jak; obyczaje i obrzędowość towarzysząca plecionkarstwu, czy też lokalnej terminologii związanej z plecionkarstwem. Nasze zamierzenia sięgają do przeprowadzenia badań we wstępnie w wybranych miejscowościach Doliny Wisły z perspektywą objęcia badaniami całej Doliny od źródeł do ujścia z uwzględnieniem dorzeczy Wisły.



Źródło:www.cs.arizona.edu/.../topic_basketry.html
Plecionkarstwo wiklinowe zaliczane jest do ginących zawodów a postępujący rozwój techniki spycha to rzemiosło do ciekawostki folklorystycznej. Zróbmy więc wszystko, żeby dla potomnych pozostawić pełną dokumentację tej działalności człowieka, zapisanej w zaraniu kultury ludzkości. Plecionkarstwo wiklinowe zaliczane jest do ginących zawodów a postępujący rozwój techniki spycha to rzemiosło do ciekawostki folklorystycznej. Zróbmy więc wszystko, żeby dla potomnych pozostawić pełną dokumentację tej działalności człowieka, zapisanej w zaraniu kultury ludzkości.

Zdzisław Kwasek Sławno, 10 listopada 2008 r.

Komunizm 45-89 Jak wy go oceniacie?

Cytat:Pomieszanie z poplątaniem, albo typowy unik.
Nigdy nie kwestionowałem osiągnięć pokolenia PRL-u
i nie to było sensem dyskusji.



Cytat:
Wysłany: Dzisiaj 9:17

--------------------------------------------------------------------------------

Cytat:
Sam co prawda tego nie przeżyłem, ale wiem z relacji moich rodziców (teraz już matki tylko)... Wiem że za komuny jej dzieci (bo wtedy jak to pięknie wytknełeś na świecie mnie nie było) nigdy głodne nie chodziły... codziennie z rana mleko na śniadanie, bułki, całkiem dobre posiłki... a teraz?

Tak się składa, że też tego sam nie przeżywałem i znam to wyłącznie z opowiadania tych, którzy
musieli to przeżyć. A byli to ludzie, którzy widzieli dalej, niż tylko czubek własnego nosa.
Owszem, bywało, że szkolna dziatwa była dożywiana, lecz nie było to powszechne. Raczej sporadyczne
i bardzo fragmentaryczne. Bywało i to wcale nie sporadycznie, że dzieci marzły na lekcjach,
bo nie zdążono z remontem z braku materiałów, bo nie dowieziono opału, że dzieci słabły
w czasie lekcji z niedożywienia. Dziś też są takie przypadki, że niektóre dzieci są niedożywione,
ale różnica jest taka, że są to przypadki sporadyczne a nawet bardzo sporadyczne.
Różnica jest również taka, że można o tym publicznie i bardzo głośno mówić i pisać.
Cytat:
Jak na to nie patrzeć przemysł stał na wysokim poziomie... na jakim stoi teraz każdy widzi.

Chyba tu użyto jako miernika wysokości poziomu na jakim był wówczas przemysł liczbę zatrudnionych.
Przemysł był technicznie na poziomie króla Ćwieczka. Porównanie jest takie, że wówczas np. jakiś
element klepało ręcznie dziesięciu pracowników, to dziś w tym samym czasie dziesięć takich
elementów wykonuje jeden człowiek, sterując maszyną. Oczywiście jeżeli już mówimy o poziomie,
to niewątpliwie wyższy i to znacznie, był poziom zatrudnienia. Faktem jest, że wszyscy byli
zatrudnieni, lecz nie każdy miał pracę. Nie bez kozery narodziło się porzekadło czy się siedzi,
czy się leży etc. /Michu/

Na temat madrosci zrodzonych porzekadel.

" Po czym poznac, ze Polacy w USA wprowadzaja sie do jakiejs dzielnicy?
-Po tym, ze murzyni zaczynaj sie wyprowadzac."

Takie to madre i poznawcze, jak "czy sie siedzi, czy sie stoi..."
Z siedzenia powstalo:

[/b]Oto niektóre inwestycje PRL: Geografia.227-303

Przemysł paliwowo-energetyczny.
Kopalnie: Zagłebie Lubelskie (węgiel kamienny), Zagłębie Górnośląskie (węgiel kamienny, odbudowa i rozbudowa), Zagłębie Wałbrzyskie (węgiel kamienny)
Koksownie: Kraków, Częstochowa, Zdzieszowice, Zagłębie Wałbrzyskie i Górnośląskie (16 zakładów)
Kopalnie: Turoszów, Bełchatów, Zagłębie Konińsko-Tureckie (węgiel brunatny)
Gaz ziemny (wydobycie): Kotlina Sandomierska, Ostrów Wielkopolski, Podkarpacie
Magistrale gazowe: Przemyśl-Stalowa Wola-Puławy-Warszawa-Włocławek-Gdańsk, dolina Baryczy-Głogów
Elektrownie wodne: Solina (138 MW), Myczkowce (8 MW), Rożnów (50 MW), Czchów (8 MW), Dychów (75 MW), Porąbka (12 MW), Tresna (20 MW), Pilchowice (12 MW), Otmuchów (8 MW), Turawa (8 MW), elektrociepłownia w Koronowie (28 MW), Żydów (150 MW, 1971, szczytowo-pompowa na jeziorze), Włocławek (160 MW)
Elektrownie i elektrociepłownie bazujące na węglu kamiennym i brunatnym: Kozienice (1600 MW, 70-te), "Dolna Odra" (1600 MW 70-te), Rybnik (800 MW 70-te) - moce początkowe, Opole, Jaworzno (3 obiekty), Bełchatów (5000 MW 70-te i 80-te), Turów, Konin-Turek, Skawinia, Kraków, Blachownia-Kędzierzyn, Bielsko, Stalowa Wola, Warszawa, Łódź
Elektrownie atomowe: Żarnowiec (70-te, niedokończona i wsztrzymana)

Przemysł metalurgiczny.
Huta Częstochowa (całkowicie nowa, 2 piece + stalownia 60-te), Huta Kościuszko w Chorzowie (2 piece 60-te, nie istnieje), Huta w Krakowie (kombinat metalurgiczny i miasto, aglomerownia, produkcja surówki, stali, wyr. walcowane, koksownia, zakład mat. ogniotrwałych, elektrownia, cementowania (kupiona przez Turka i zliwkidowana), 50-te) Bochnia (filia huty krakowskiej, gł. profile gięte i blachy transformatorowe, 1968), Huta Katowice (nowocześniejsza i większa niż huta krakowska, m.in. specjalistyczne stopy do implantacji wewnątrzustrojowej, obecnie w stanie upadłości), Huta Warszawa (stale jakościowe, 60-te), Zawiercie, Ostrowiec Świętokszyski - rozbudowa

Przemysł metali nieżelaznych.
kopalnie cynku i ołowiu: Olkusz, Bolesławiec, kop. w Pomorzach, Trzebionka
produkcja surowca (wytop): Katowice (2 obiekty), kombinat górniczo-hutniczy w Bolesławcu, Miasteczko Śląskie (1967),
huta miedzi w Legnicy (1954), Zagłębie Lubińsko-Głogowskie (m.in. Głogów, 60-te), Lublin, Polkowice, Runda (kopalnie, 60-te i 70-te), huta Żukowice (1971)
huta aluminium w Malińcu (1966), Huta Skawinia
przetwórstwo aluminium: Skawinia, Kęty

Przemysł elektromaszynowy.
środki transportu: Zakłady Cegielskiego w Poznaniu (parowozy, lokomotywy, silniki okrętowe, ciężkie lokomotywy spalinowe, wagony osobowe), Chrzanów "Fablok" (małe i średnie lokomotywy spalinowe), "Pafawag" Wrocław (elektryczne lokomotywy i zespoły wieloczłonowe do komunikacji podmiejskiej, wagony osobowe), "Dolmel" (silniki elektryczne, duże maszyny elektryczne), wagony towarowe (Zielona Góra, Świdnica, Ostrów Wielkoposki, Chorzów), "Konstal" Chorzów (tabor tramwajowy i wagone towarowe), Ursus (ciągniki, 1947 odbudowa), Starachowice (samochody ciężarowe, 1948), Lublin (samochody dostawcze "Żuk"), Nysa (samochody dostawcze), Fabryka Samochodów Osobowych w Warszawie (od 1951 sam. Warszawa na lic. radzieckiej, od 1957 Syrena, od 1967 licencja włoska na Dużego Fiata), Bielsko-Biała i Tychy (Syrena, Mały Fiat na lic. włoskiej 1971), Sanok (autobusy, mikrobusy, przyczepy, 1958), Jelcz (samochody ciężarowe na lic. francuskiej Berliet, autobusy na lic. czechosłowackiej, ciężkie samochody ciężarowe w tym Leyland, Steyer, 1960), Poznań ("Tarpan" - samochód dla rolinictwa), motocylke i rowery (Warszawa, Świdnik, Kielce, Szczecin, Bydgoszcz, Skarżysko-Kamienna, Czechowice-Dziedzice), skutery (Warszawa)
przemysł okrętowy: Gdańsk (drobnicowce, trampy, duże statki rybackie-przetwórnie wraz z chłodniami, 1948, 1976), Gdynia (suchy dok, masowce pow. 100 tys. DWT, Szczecin (rudowęglowce, drobnicowce, trampy masowe1953), Ustka (łodzie ratunkowe, kutry i mniejsze jednostki, w likwidacji), stocznie remontowe Gdańsk, Gdynia, Szczecin (produkcja kutrów rybackich, holowników, pogłębiarek, lodołamaczy, kutrów pilotowych, barek), "Zgoda" w Świętochłowicach (małe i średnie silniki okrętowe, 1957), Cegielski w Poznaniu (duże silniki okrętowe), Elbląd (śruby okrętowe i inne elementy konstrukcji), Warszawa, Gliwice, Sosnowiec, Tarnowskie Góry, Nysa, Kraków, Bygdoszcz, Toruń, Grudziądz (różne maszyny i urządzenia), stocznie rzeczne w Koźlu, Wrocławiu, Nowej Soli, Krakowie, Warszawie, Modlinie, Płocku, Toruniu, Gdańsku (2 ostatnie miasta - produkcja statków do żeglugi rzecznej i przybrzeżnej), Płonie (kontenery, 1975)
przzemysł lotniczy (odbudowa i rozbudowa, nowe zakłady): Warszawa, Lublin, Biała Podlaska, Mielec (samoloty rolnice), Świdnik (śmigłowce), Bielsko-Biała (szybowce).

Przemysł maszynowy.
produkcja obrabiarek (350 typów): "Rafamet" w Kuźni Raciborskiej, Fabryka Urządzeń Mechanicznych w Porębie (obrabiarki karuzelowe), Warszawa (zakłady im. Świerczewskiego), Pruszków, Skarżysko-Kamienna, Wrocław, Bydgoszcz, Poznań, Łódź, Katowice, Dąbrowa Górnicza, Kraków, Tarnów, Andrychów, Jarocin, Pleszew
produkcja kotłów i turbin parowych: Sosnowiec, Kielce, Łódź, Racibórz (kotły, 1952), Elbląg ("Zamech" turbiny)
silniki spalinowe: Warszawa, Andrychów, Mielec, Świętochłowice + Poznań + Gdańsk (silniki okrętowe), Nowa Dębna, Bielsko Biała
produkcja maszyn górniczych: Katowice, Zabrze, Mikołów, Sosnowiec, Rybnik, Bytom, Oświęcim, Kraków (pewne podzespoły), Wałbrzych, Piotrków Trybunkalski, Gorlice (urządzenia i sprzęt wiertniczy dla górnictwa ropy i gazu)
produkcja maszyn i urządzeń dla hutnictwa: Zabrze, Katowice, Gliwice (bez urządzeń najcięższych)
produkcja maszyn i urządzeń dla przemysłu chemicznego: Kielce (Zakłady Aparatury Chemicznej), Kraków (Zakł. im. Szadkowskiego), Toruń, Nysa, Świdnica, Gliwice, Wyry, Skierniewice, Kościan, Opole
produkcja maszyn i ciężkiego sprzętu dla przemysłu materiałów budowlanych i budownictwa: Bydgoszcz (pr. dla cementowni), Warszawa, Gliwice, Zabrze, Poznań, Szczecin, Stalowa Wola (żurawie, dźwigi, koparki), Kraków, Wrocław, Solec Kujawski (maszyny drogowe i budowlane)
produkcja maszyn włókienniczych: Łódź (3 zakłady), Zduńska Wola, Bielsko-Biała, Dzierżoniów, Kamienna Góra, Zielona Góra
produkcja maszyn rolniczych: Płock i Poznań (kombajny zbożowe), Stzelce Opolskie, Brzeg, Grudziądz, Inowrocław, Włocławek, Kutno, Jawor, Słupsk, Dobre Miasto, Lublin
produkcja maszyn i urządzeń dla przemysłu spożywczego: Świdnica (kompletne curkownie), Nuysa (gorzelnie), Warszawa, Wrocław, Gniezno, Olsztyn, Białystok, Kraków (przemysł tytoniowy)

Przemysł precyzycjny.
mechanika precyzyjna i optyka (całkowicie nowe zakłady): Warszwa (aparaty fotograficzne, mikroskopy, instrumenty pomiarowe i geodezyjne), Jelenia Góra (szkło optyczne), Katowice (okulary), Łódź (aparatura filmowa), Kraków (aparatura pomiarowa), Włocławek (manometry i termometry), Poznań (gazomierze), Toruń i Wrocław (Wodomierze), Świebodzice, Łódź (zegary), instrumenty lekarskie (Warszawa, Milanówek, Nowy Tomyśl), łożyska toczne (Poznań, Kraśnik, Kielce, Warszawa), Skarżysko Kamienna (maszyny liczące, 70-te), Radom (maszyny do pisania)

Przemysł metalowy.
odletwictwo: GOP, Warszawa, Kraków (armatura z metali kolorowych), Kielce (armatura), Końskie, Opoczno, Skarżysko-Kamienna, Węgierska Górka, Nowa Sól, Chocianów, Poznań, Olesno Śląskie (armatura, 70-te), Śrema (70-te), Kutno (70-te), Radom (70-te), Koluszki (70-te)
wyroby blaszane i naczynia: Rybnik, Olkusz, Kraków, Wrocław, Brzesk
wyroby AGD: Grudziądz, Jawor (piece i kuchenki), Wrcoław, Bydgoszcz, Rzeszów, Rybnik (lodówki), Kielce, Olkusz, Myszków (pralki), Przemyśl, Radom (maszyny do szycia)

Przemysł elektrotechniczny i elektroniczny.
kable energetyczne i teletechniczne (Kraków, Czechowice-Dziedzice, Będzin, Ożarów, Bydgoszcz, Szczecin), żarówki (Katowice, Pabianice - odbudowane i rozbudowane zakłady, Piła), silniki eletryczne dużej mocy i generatory (Wrocław "Dolmel" Żychlin - odbudowa, Bielsko-Biała, Cieszyn, Tarnów, Poniatowa, Brzeg) transformatory i trakcje elektryczne (Łódź) liczniki i elektryczna aparatura samochodowa (Świdnica), elektrody węglowe (Racibórz - odbudowa, Biegonice), Warszawa (telewizory i odbiorniki radiowe oraz zestawy grające, magnetofony, lampy, półprzewodniki, tranzystory, układy scalone, elektryczne i elektroniczne przyrządy pomiarowe, aparatura teletechniczna), radiole i telewizory (Gdańsk, Dzierżoniów, Bydgoszcz), aparaty telefoniczne (Radom, Łódź), Kraków (aparatura teletechniczna), Wrocław (" Elwro" elektroniczne maszyny techniki obliczeniowej), Błonie (elektronika), Zabrze (Mera-Elzab, elektronika wszelkiego rodzaju, w tym dla statków, górnictwa), Tychy (elektronika górnicza), Gdańsk (elekotrnika przemysłu okrętowego)

Przemysł chemiczny.
przemysł siarkowy: Wizów, Busk, Tarnobrzeg (kombninat, 50-te), Staszów, Grzybów, Jeziorko, Machów, Police, nawozy sztuczne (Kędzierzyn, Tarnów, Puławy, Włocławek- nawozy azotowe), Kraków, Poznań, Toruń, Machów, Gdańsk, Police, (nawozy fosforowe), włókna i tworzywa sztuczne (Tomaszów Mazowiecki, Chodaków, Jelenia Góra, Wrocław, Gorzów Wielkopolski, Szczecin, Toruń, Blachownia Śląska, Łódź, Tarnów, Puławy, Pionki, Wąbrzeźń, Pustków, Gliwice, Oława, Kalisz, Warszawa, Jasło), produkcja barwników, farb i lakierów (Zgierz, Pabianice, Wola Krzysztoporska, Bydgoszcz, Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Łódź, Szczecin, Włocławek, Radom, Kalisz, Dębica, Cieszyn - Polifarb), przemysł farmaceutyczny ( Warszawa, Kraków, Poznań - Jelfa, Polfa, Łódź, Pabianice, Jelenia Góra, Sarogard Gdański), przemysł zielarski "Herbapol" (Poznań, Bydgoszcz, Kutno, Wrocław, Kraków, Lublin, Białystok), kosmetyki i środki piorące (Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Katowice, Racibórz, Bydgoszcz, Starogard Szczeciński), wyroby gumowe (Dębica, Olsztyn - opony, Bydgoszcz, Grudziądz, Wolbrom, Sanok, Piastów, Trzebinia, Łódź) artykuły sanitarne i sportowe (Grudziądz, Kraków)

Przemysł mineralny.
cementownie (Wierzbica, Nowiny koło Kielc, Rejowiec, Chełm Lubelski, Działoszyn, Bieławy, Opole, Kraków, Rudniki, Małogoszcz, Wejherowo), wapno budowlane, nawozowe, gipsy (Stzelce Opolskie, Gogolin, Górażdzę, okręg kielecki, Chrzanów, Kraków, Wojcieszów, Bielawy-Piechcin Pinczów - "Dolina Nidy", Lwówek, Lubań), szkło (Szklarksa Poręba, Szczytna, Stronie Śląskie, Zawiercie, Wałbrzych - porcelana, Jaroszowiec - szkło walcowane, Jelenia Góra, Piotrków Trybunalski, Sandomierz - szkło okienne, Jelenia Góra, Katowice, Boguchwała, Radom, Tułowice, ogółem ponad 60 zakładów)

Przemysł drzewno-papierniczy i poligraficzny.
płyty drzewne (Czarna Woda, Przemyśl, czrnków, Koniecpol, Szczecinek, Suwałki, Morąg, Świeradów-Zdrój), meble (Warszawa, Łódź, Radomsko - meble gięte, Poznań, Swarzędz, Bydgoszcz, Świdnica, Olszyna Lubańska, Kraków, Kalwaria Zebrzydowska, Gdańsk, Słupsk - meble okrętowe, Wyszków, Nowe, Goleniów, Kozienice, Zamość), zapałki (Czechowice-Dziedzice, Częstochowa, Sianów, Gdańsk, Bystrzyca Kłodzka), stolarka budowlana (Wołomin, Okartów, Grybów), sprzęt sportowy (Kętrzyn, Gdańsk, Chojnice, Łódź, Zakopane i Szaflary - narty), wyroby z wikliny (Rudnik, Nisko, Trzciel, Ujście), instrumenty muzyczne (Jordanów - instrumenty dente, skrzypce, Lublin - strunowe, Bydgoszcz - akordeony i i. elektryczne, Legnica i Kalisz - pianina i fortepiany, Częstochowa - zabawki), papier i wyroby z papieru (Krapkowice, Szczecin, Niedomice, Włocławek, Bydgoszcz, Jeziorna, Żywiec, Klucze, Kostrzyń, Ostrołęka - kombinaty, Przechów), maszyny i materiały poligraficzne (Warszawa, Łódź, Kraków, Bytom, Katowice, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz, Rzeszów, Gdańsk, Szczecinm Toruń)

Przemysł lekki.
przemysł włókienniczy (Łódź - zlikwidowany- i Białystok - zlikwidowany - odbudowa i rozbudowa, Dzierżoniów, Bieława, Pieszyce, Wałbrzych, Lubań, Kamienna Góra, Prudnik, Zielona Góra, Bielsko-Biała - nie istnieje, Andrychów, Bytom - w upadłości, Sosnowiec, Zawiercie, Częstochowa), przemysł odzieżowy (Warszawa, Elbląg, Ostrów Wielkopolski, Gubin, Słubice, Zgierz, Pabianice, Brzeziny, Wrocław, Poznań, Kraków, Bydgoszcz, Szczecin, Toruń, Legnica, Dzierżoniów), przemysł skórzany (Nowy Targ, Prudnik, Oleśnica, Będzin, Skarżysko, Łuków, Augustów, Słupsk, Chełm Lubelski - buty), garbarstwo (Brzeg, Kluczbork, Radom, Kraków, Skoczów, Kalisz, Bydgoszcz, Gniezno, Braniewo, Białogard), futra (Prochowice, Kraków, Nowy Targ, Żywiec, Bielsko-Biała, Gdańsk, Środa Śląska)

Przemysł spożywczy.
Warszawa, Gdynia, Szczecin, Wrocław, Kraków (zakładów jest tak dużo, że musiałbym przepisać niemal całą listę miejscowości polski)
Linie kolejowe normalnotorowe - 22,4 tys. km, w tym 9,3 tys. zupełnie nowych.
Sieć drogowa - 100 tys. km ulepszonej nawierzchni, transport PKS - ponad 1000 przystanków (lata 70-te), transport miejski (267 w stosunku do 37 miast przed wojną), trasy Katowice-Warszawa, Kraków-Katowice, Katoiwce-Wrocław
Flota morska - przed wojną praktycznie nie istniała, tylko do 1965 roku zbudowaliśmy na własny użytek 140 jednostek dalekomorskich i 533 kutry rybackie. W 1986 posiadaliśmy 1956 jednostek pływających bez okrętów wojskowych, w tym 85 promów pasażerskich. obecnie mamy kilkadziesiąt kutrów, kilka holowników i trzy promy.
Czynny tabor kolejowy - w 1986 r mieliśmy 1809 lokomotyw elektrycznych, 2600 spalinowych, 704 parowozy i 161260 wagonówRocznik1987.346 Oczywiście wszystko to zostało zbudowane w PRL
Tabor autobusowy: w 1986 mieliśmy 23397 autobusówRocznik1987.348
Rurociągi: ropociągi (1965-1975) 1181 km, rurociąg "Przyjaźń", gazociągi: Przemyśl-Warszawa-Płock-Gdańsk, Przemysl-Sandomierz-Łódź, Lubaczów-Kraków-Czechowice, GOP-Garki-Poznań-Piła-Szczecin, Garki--Kalisz-Włocławek-Grudziądz-Gdańsk
Sieci energetyczne - 400 000 km
Sieci cieplne (centralne ogrzewanie) - 7 tys km sieci rozdzielczej i magistralnej
Infrastruktura komunalna: Miasta posiadające wodociągi w 1986 - 775 (164 w 1938), kanalizacje - 700 (w 1928 - 120), gazową - 429 (w 1938 - 106), elektryczną 813 na 813 (w 1938 - 481)
15 parków narodowych, w tym trzy dalsze strukturalnie, technicznie i ekonomicznie przygotowane do powołania, które zostały utworzone już po 1989r. Powierzchnia parków - 183 tys. ha, w tym 55,7 tys. ha ochrony ścisłej
Ogólem, w okresie PRL zbudowano ponad 7500 dużych zakładów, a prawie 16 tys. mniejszych odbudowoano./Tomek Ciborowski

Centrum Wikliniarstwa

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080418/JEDYNKI01/801094076

REPORTAŻ
18 kwietnia 2008 - 0:01
Polska zachwyca się rudnicką wikliną
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem pretenduje do prestiżowej nagrody "Polska Pięknieje - 7 cudów Unijnych Funduszy”.

W rudnickim Centrum Wikliniarstwa znajdują się sale wystawiennicze z wikliną użytkową i artystyczną. (S. Czwal)PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Wydanie z 18 kwietnia 2008
18-04-2008Rudnicka inwestycja została zakwalifikowana do najlepiej wykorzystanych funduszy z Unii Europejskiej i jako jedyni reprezentują Podkarpacie.

Jeszcze kilka lat temu Rudnik nad Sanem pretendował do miana stolicy polskiego wikliniarstwa. Teraz bez wahania może szczycić się nie tylko taką nazwą. Rudnicka wiklina doskonale promowała nasz region podczas targów EXPO 2005 w Japonii. Do tego teraz rudnickie Centrum Wikliniarstwa pretenduje do prestiżowej nagrody "Polska Pięknieje - 7 Cudów Unijnych Funduszy”

TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ

- Wraz ze zniknięciem spółdzielni Wikplast w Rudniku nad Sanem zniknęły modelarnie, które kreowały nowe wikliniarskie wyroby - opowiada Waldemar Grochowski, burmistrz Rudnika nad Sanem. - Właśnie wtedy pojawił się pomysł powstania Centrum Wikliniarstwa. Do tego przy tak powstałej instytucji idealnie miało działać muzeum. Chcieliśmy także, aby w takim miejscu można było zobaczyć jak powstają wiklinowe kosze czy rzeźby. Marzyliśmy, aby każdy z naszych gości mógł sam zrobić jedną z wiklinowych rzeczy. Część ludzi pukała się w czoło twierdząc, że to niemożliwe. My wierzyliśmy, że się nam uda.

Większość mieszkańców Rudnika nad Sanem chciała, aby w Rudniku powstało muzeum wikliniarstwa. Burmistrz poszedł krok dalej. Jak się okazuje po kilku latach był to strzał w dziesiątkę.

NIE BYŁO ŁATWO

- Pomysł utworzenia Centrum Wikliniarstwa trafił na papier w roku 2001 - dodaje Waldemar Grochowski. - Wtedy też złożyliśmy pierwszy wniosek o jego dofinansowanie. Pieniądze miały pochodzić z polsko-szwajcarskiego funduszu środków złotowych. Pierwsze podejście nie udało się. Następnym razem złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Kultury. Tym razem także nie dostaliśmy wsparcia. W roku 2005 postanowiliśmy starać się o środki z Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionów. Informacja o zakwalifikowaniu naszego projektu była dla nas czymś cudownym. W końcu udało się przekonać urzędników do naszego pomysłu. Był to pierwszy i najważniejszy etap.

We wniosku określono, że Centrum Wikliniarstwa powstanie w budynku po byłym ośrodku szkolno-wychowawczym. Wybór był jak najbardziej trafny, od roku 1998 stał pusty i niszczał, a jego lokalizacja w centrum miasta dawała kolejne atuty.

MILION NA CENTRUM

- Cały projekt był wart ponad 1,4 miliona złotych - wspomina burmistrz Rudnika nad Sanem. - Z własnego budżetu dołożyliśmy 340 tysięcy złotych. Spotkałem się ze zdaniem, że za te pieniądze mogliśmy wybudować kilka dróg i chodników. W pewnym momencie radość z powstania Centrum Wikliniarstwa została trochę przytłumiona. Kiedy okazało się, że nasza budowla i pomysł utworzenia Centrum Wikliniarstwa został uznany za jeden z najciekawszych i najpiękniejszych wiara i siły powróciły. Dla nas jest to ogromna szansa na promocję miasta i odwiedzenie miasta przez setki czy nawet tysiące turystów. To daje wiarę, że kilka lat mojej pracy i uporu nie poszło na marne.

W tym czasie rudnicka wiklina promowała nasz kraj podczas targów Expo 2005 w Japonii. W nietypowy sposób wiklina została także wykorzystana w kampanii reklamowej jednego z operatorów telefonii komórkowej. O rudniku zaczęło się głośno mówić nie tylko w polskich mediach, ale również w europejskich telewizjach.

CO TO ZA KONKURS?

Rudnicki projekt Centrum Wikliniarstwa zyskał uznanie wśród jury konkursu "Polska Pięknieje - 7 Cudów Unijnych Funduszy”. Nominowano go do najlepszych projektów w naszym kraju. Do konkursu zaproszono 200 projektów współfinansowanych przez Unię Europejską. Na ankietę odpowiedziało ponad 100 beneficjentów. Właśnie z tego grona w siedmiu kategoriach nominowano 21 projektów. Wśród nich jako jedyne z Podkarpacia okazało się rudnickie Centrum Wikliniarstwa. Wielki finał zaplanowano podczas pierwszego forum funduszy europejskich, które odbędzie się 7 maja w Warszawie.

- Wyróżnione projekty to dobry przykład upiększania naszego kraju i wzrostu atrakcyjności regionu - opowiada Andrzej Szoszkiewicz, jeden ze współorganizatorów konkursu. - Rudnik na tle wszystkich projektów wypada bardzo dobrze. Szczególnie, że ma swoją specjalność, którą jest wiklina. Rudnicka gmina poszła nawet krok dalej i promuje nie tylko tradycyjne wyroby wikliniarskie, ale również współpracuje z projektantami mebli i architektami.

Kapituła wybierając 7 cudów unijnych funduszy będzie brała pod uwagę wpływ projektu na wzrost turystki w regionie, współpracę z projektantami i architektami oraz promocję projektu. Zwycięskie projekty zostaną nagrodzone specjalnymi statuetkami oraz będą promowane podczas wielu imprez nie tylko w Polsce, ale również w całej Unii Europejskiej.

Sławomir Czwal

Idzie nowe!

Ze strony forum niżańskiego www.nisko.fora.pl

khkierownik
Stały Bywalec

Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 86
Ostrzeżeń: 0/3

Wysłany: Pią 10:46, 03 Sie 2007 Temat postu: Imprezy w ramach programu Leader+

--------------------------------------------------------------------------------

Zapraszamy na imprezy współorganizowane pzrez Lokalną Grupę Działania "Partnerstwo dla Ziemi Niżańśkiej" w najbliższym czasie:
szczegółowe programy podam juz wkrotce:
1) Rudnik nad Sanem - Centrum Wikliniarstwa 4 sierpnia godz. 19.00 "Organizacja pikniku kulturalnego połączonego z tradycją organizowanych pikników ledaderowych.W ramach pikniku integrującego społeczność ziemi niżańskiej na dziedzińcu Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem odbędą się wybory najpiękniejszej nastolatki z terenu działania LGD. Przed wyborami dziewczęta – pod kierunkiem miejscowych wikliniarzy wykonają elementy dekoracyjne ( biżuteria ) do wiklinowych strojów. Główną konkurencją wyborów będzie prezentacja kolekcji wiklinowych strojów z elementami własnych wiklinowych dodatków. Kolejne konkurencje zawierać będą elementy zabaw z wikliną ,
np. wrzucanie na czas ( w duecie ) piłeczek pingpongowych do kosza…
"
2)Jarocin - 12 sierpien - Dożynki powiatowe godz. 14.30
3)Jarocin - 10- 11 sierpien
W trakcie dwundniowej imprezy będą prowadzone następujące dzałania:10.08.2007;uroczyste otwarcie estrady: przegląd wykonawców i zespołów wykonujących muzykę chrześcijańską z gminy Jarocin i powiatu niżańskiego; kocert wieczoru w wykonaniu znanych polskich artystów z kręgu muzyki chrzścijańskej
4) Jarocin - 15 sierpien godz. 16.00 "Organizacja imprezy sportowej połączonej z tradycją organizowania pikników leaderowych. W trakcie zorganizowanej imprezy zostanie pzreprowadzony bieg w ramach „Spotkań Rodzinnych w Państwie Jarocin"". Biegi w tym roku będą juz samodzielną imprezą zorganizowaną dla uczczenia
kolejnej rocznicy bitwy pod Warszawą w 1920 r. Nadanie tym zawodom imienia
kawalerów Orderu Virtuti Militari Sebastiana Matka i Jana Kozioła jest uhonorowaniem bohaterstwa mieszkańców Jarocina, uczestników wojny w 1920 roku /impreza rozpocznie się od złożenia kwiatów na grobie Sebastiana Małka/.
"
5)
Jeżowe- Stowarzyszenie przyjaciół ziemi jeżowskiej "Jeżowianie" stadion Jeżowe 19 sierpien 10.30 "Organizacja imprezy kulturalnej połączonej z tradycją pikników literowych pod nazwą:
„Jeżowskie dożynki”
"
6)
Rudnik nad SanemCentrum Wikliniarstwa ul. Mickiewicza 41 20-21-22 sierpnia godz. 10.00 Organizacja warsztatów wikliniarskich. Celem projektu jest podniesienie umiejętności wyplatania wyrobów wiklinowych, a przez to podniesienie jakości wytwarzanych produktów wiklinowych przez miejscowych rzemieślników. Projekt skierowany jest do mieszkańców z terenu Lokalnej Grupy Działania „ Partnerstwo dla Ziemi Niżańskiej”. Projektodawca przewiduje, iż w trzydniowych warsztatach (20 godzinnych) wiklinowych weźmie udział 20 beneficjentów. Szkolenie podzielone jest na część teoretyczną (4 godziny dla całej grupy) oraz praktyczną, czyli warsztaty wiklinowe (16 godzin dla każdej grupy). Warsztaty wiklinowe będą odbywały się w 4 grupach 5- osobowych.

7)
Nisko Planty 25-26 sierpien godz. 15.00 "Święto Chleba", impreza promująca produkt lokalny jakim jest chleb regionalny i potrawy regionalne.
26 12.00
Cool
Ulanów 26 sierpien 11.00 Cross rowerowy w ramach organizacji pikników sportowych połączonych z tradycją organizowanych pikników leaderowych.
wrzesień
9)
Nisko Racławice-organizatorzy PUKS SAMSON KS ZARZECZE ARMES RACŁAWICE OSP NISKO NISKO STADION KS MOSKALE 1 wrzesien godz. 10.00 Organziacja pikniku sportowego połaczonego z tradycją organizowanych pikników leaderowych p.n "II Amatorski Turniej Piłkarski"
10) (miejsce do ustalenia)
"Szkolenia dla gospodyń wiejskich z terenu powiatu niżańskiego w zakresie produktu lokalnego.
Cykl szkoleń będzie się odbywał pod wspólnym hasłem:
„Produkty lokalne atrakcją usług turystycznych Powiatu Niżańskiego”
Organizator zakłada organizację 7 spotkań w każdej gminie powiatu niżańskiego. Jedno szkolenie trwało będzie ok. 5 godz.
"
11)
Rudnik nad Sanem Centrum Wikliniarstwa ul. Mickiewicza 41 4-5-6 wrzesien godz.10.00 Organizacja warsztatów z wikliny artystycznej.Celem projektu jest poznanie zasad i metod wyplatania wyrobów artystycznych z wikliny, które umożliwią lokalnym rzemieślnikom rozszerzenie swojej oferty produktów wiklinowych. Projekt skierowany jest do osób, które trudnią się wyplataniem użytkowych wyrobów z wikliny. Założony cel zostanie osiągnięty poprzez zorganizowanie trzydniowego szkolenia (20 godzinnego) połączonego z warsztatami, oraz z prezentacją artystycznych wyrobów wiklinowych. Uczestnikami szkolenia będą mieszkańcy z terenu Lokalnej Grupy Działania „Partnerstwo dla Ziemi Niżańskiej”. Projektodawca przewiduje, iż w szkoleniu weźmie udział 20 beneficjentów.

12)
Harasiuki Gminny Ośrodek kultury - 14 wrzesien godz. 15.00 Przegląd gminnych zespołów artystycznych w ramach organizacji imprez kulturalnych połączonych z tradycją Pikników Leaderowych. Na terenie gminy Harasiuki prowadzi działalność siedem zespołów artystycznych, którego członkami są osoby dorosłe oraz szereg zespołów dziecięcych przy szkołach i Gminnym Ośrodku Kultury. Zorganizowanie przeglądu ma na celu ukazanie dorobku artystycznego zespołów, jak również dawnych obrzędów, twórczości ludowej oraz piosenek w wykonaniu kapeli i zespołu śpiewaczego. W realizacji zadania wezmą udział następujące zespoły: zespół z Łazor, kapela ludowa z Sierakowa, Zespół śpiewaczy z Krzeszowa Górnego oraz dwa zespoły instrumentalne z Gminnego Ośrodka Kultury w Harasiukach.
13)
Krzeszów GCK Krzeszów stadion osp 15-16 wrzesien godz. 15.00 Krzeszowskie Powidlaki 2007, impreza ma na celu promowanie amatorskiego ruchu artystycznego oraz utrwalanie tradycji coraz mniej popularnych zawodów. Impreza ta ma również na celu zainteresowanie turystów Krzeszowem oraz wzmocnienie działań mieszkańców gminy Krzeszów inwestujących w infrastrukturę turystyczną.

14)
Rudnik nad Sanem Centrum Wikliniarstwa ul. Mickiewicza 41 26-27-28wrzesien godz. 10.00 Organizacja szkolenia dla trenreów zajmujących się wikliniarstwem.Celem projektu jest przygotowanie kadry trenerów do prowadzenia szkoleń i warsztatów z wyrobów wiklinowych, na poczet pracy w ośrodku „Centrum Wikliniarstwa” oraz edukacji przyszłych rzemieślników wiklinowych. Projekt skierowany jest dla mieszkańców z terenu Lokalnej Grupy Działania „Partnerstwo dla Ziemi Niżańskiej”. Projektodawca zakłada, iż w 18 – godzinnym szkoleniu weźmie udział 20 beneficjentów, którzy posiadają doświadczenie z wyplatania wyrobów wiklinowych.

Im wiklina zawdzięcza swą magię

Wimmer Friedrich Christian Heinrich (1803-1868) - Wybitny znawca wierzb. Urodził się 30 października 1803 roku we Wrocławiu, w rodzinie inspektora kancelaryjnego. W roku 1811 rozpoczął naukę w Friedrichsschule, która rok później przekształcona została w gimnazjum. Tu rektor Adalbert Kayssler i nauczyciel Mücke zainteresowali go botaniką, a nauczyciel Schaub greką. Studia na Uniwersytecie Wrocławskim rozpoczął w roku 1821, przy czym zrezygnował z początkowego zamiaru studiowania medycyny i poświęcił się filologii oraz naukom przyrodniczym. Wiedzę przyrodniczą przyswajał sobie pod kierunkiem Gravenhorsta, Treviranusa i Steffensa, zaś profesorowie Franz Passow i Karl Ernst Christoph Schneider zapoznali go z klasyczną literaturą antyczną, nad którą, szczególnie nad pismami przyrodniczymi Arystotelesa i Teofrasta, pracował przez całe życie. W roku 1826 trafił ponownie do Gimnazjum Fryderyka, tym razem jako nauczyciel, zaś w roku 1843 został dyrektorem tego gimnazjum. Przez wiele lat pracował w Zarządzie Miejskim Wrocławia, najczęściej zajmując się sprawami szkolnictwa, dla potrzeb którego opracował m.in. książkę Das Pflanzenreich, która w latach 1853-1884 doczekała się 14 wydań. W roku 1863 powierzono mu stanowisko radcy szkolnego. Gdy tylko pozwalał mu na to czas, zwracał się ku pracy naukowej, w której zdobył sobie uznanie umiejętnie łącząc wiedzę przyrodniczą z wiedzą filologiczną. Już w latach 20 - tych trafił do kręgu młodych botaników, którzy za cel postawili sobie zebranie i opracowanie całości śląskiej flory. Byli wśród nich E. Schummel, J. Ch. Günther, H. Grabowski, później również Ernst Krause i Max Wichura, którzy niestrudzenie urządzali wycieczki botaniczne w różne strony Śląska. Owocem tej działalności była m.in. stale uzupełniana i wielokrotnie wznawiana praca Flora von Schlesien autorstwa Wimmera. Sławę wybitnego florysty przyniosła mu nie tylko zdumiewająca znajomość stanowisk na obszarze całego Śląska, ale i jego stosunek do przyrody, krytyczny sceptycyzm i umiar w wyróżnianiu nowych gatunków. Nie zadowalał się wyłącznie badaniem łatwo rozróżnialnych gatunków, ale na przedmiot swoich monograficznych studiów wybierał te rodzaje, w obrębie których oznaczanie gatunków, z uwagi na liczne formy pośrednie, było szczególnie trudne. Nadzwyczaj wnikliwie i cierpliwie badał zwłaszcza dwa rodzaje: jastrzębiec i wierzbę. Dla jak najdokładniejszego zbadania wierzb, które jeszcze w roku 1844 Endlicher nazwał botanicorum crux et scandalum, podejmował liczne podróże badawcze i nawiązał obszerną korespondencję z najwybitniejszymi ich badaczami. Dzięki temu ogromną liczbę wyróżnianych wcześniej na Śląsku gatunków wierzb zredukował do 22, całą zaś resztę uznał za krzyżówki. Dla dokładnego zbadania tych krzyżówek wynajął ogród, w którym hodował przywożone z botanicznych wycieczek rośliny. W pracy tej pomagali mu Krause oraz Wichura, który prowadził później badania nad sztucznym krzyżowaniem różnych gatunków wierzb. Ukoronowaniem 30-letniej pracy Wimmera nad wierzbami była ukończona już w roku 1859, ale wydana dopiero w roku 1867 monografia wierzb europejskich, w której liczbę gatunków zredukował do 34, podał charakterystykę biologiczną i morfologiczną rodzaju i podsumował dotychczasowy stan badań naukowych nad wierzbami. Badania botaniczne na Śląsku istotny postęp zawdzięczają też udziałowi Wimmera w pracach Sekcji Botanicznej Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczystej. W latach 1832 -41 kierował on tą sekcją, później przekazał kierownictwo Grabowskiemu. Gdy ten zmarł, stanął ponownie w roku 1842 na czele sekcji i kierował nią do roku 1856, kiedy to, ze względu na szczególnie dużą ilość obowiązków służbowych, zrzekł się kierownictwa na rzecz F. Cohna. Członkiem Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczystej był Wimmer już od roku 1825, jako członek jego Prezydium i sekretarz Towarzystwa działał aktywnie od roku 1856 aż do śmierci. Już w latach 30&-tych nawiązał kontakty z rozsianymi po całym Śląsku botanikami, dzięki czemu Sekcja Botaniczna stała się centralnym punktem wszystkich badań botanicznych na obszarze Śląska i na bieżąco informowana była o nowych odkryciach. Wraz z Grabowskim stworzył Wimmer w ramach Sekcji Botanicznej podstawy Zielnika Śląskiego i Zielnika Ogólnego, którego bazą stał się obszerny zielnik ofiarowany Śląskiemu Towarzystwu Kultury Ojczystej przez prof. Henschla. W latach 1852-55 i 1860-63 Wimmer pełnił również obowiązki sekretarza Sekcji Sadów i Ogrodów, którą założył wraz z kupcem Müllerem. Z zapałem brał udział w organizowanych przez tę sekcję wystawach i pracował w założonym przez nią ogrodzie pomologicznym, który miał na celu wprowadzanie uszlachetnionych odmian drzew owocowych w śląskich sadach. W uznaniu jego zasług na polu nauki wiele towarzystw naukowych przyjęło go w poczet swoich członków, w roku 1835 otrzymał tytuł profesorski, w roku 1853 Uniwersytet Wrocławski nadał mu godność doktora honoris causa, a w roku 1855 przyjęty został w poczet członków Leopoldyńsko-Karolińskiej Akademii Przyrodników (Matrikel No. 1501), przyjmując przydomek Günther na cześć Johanna Christiana Günthera. Do późnych lat zachował tyle młodzieńczej świeżości, iż mało kto, widząc go, domyślał się, że skończył już 60 lat. Oznaką życzliwości losu było, że w ostatnim roku życia udało mu się doprowadzić do końca wszystkie zadania, jakich podjął się na polu nauki w ciągu całego swego życia. W okresie Bożego Narodzenia 1867 roku zaczęła dokuczać mu astma. Zmarł 12 marca 1868 roku we Wrocławiu. Jego nazwisko upamiętnia m.in. rodzajowa nazwa Wimmeria Schlechtendal et Chamisso i goździk Dianthus wimmeri Wichura.

Źródło: http://2007.przyroda.katowice.pl/

Władysław Wołkowski
Życiorys i dokonania Wołkowskiego na: http://loza-wiklinapolska.phorum.pl/viewtopic.php?t=26

Ferdynand Hompesch zaistniał w Rudniku w drugiej połowie XIX wieku. Żył w latach 1843 - 1897. Pochodził z arystokratycznej rodziny austriackiej osiadłej w Czechach, a przez żonę Zofię spokrewniony był z cesarskim dworem Habsburgów. Był on posłem do parlamentu we Wiedniu. Brał żywy udział w życiu politycznym i społecznym ówczesnej Galicji. Nie pochodzenie i tytuł zdecydowały o popularności hrabiego w Rudniku. Wpisał się on w zbiorową pamięć jako dobroczyńca miasta.

Hrabia Fredynand Hompesch chociaż z pochodzenia był Austriakiem bardzo zasłużył się dla miasta i jego mieszkańców. Był to człowiek bardzo dobry i opiekuńczy, pełen inicjatywy dla miejscowej ludności. Dowodem tego było bezpłatne przydzielanie drewna na budowę po wielkim pożarze miasta w 1896 rok.

Zniszczenie miasta - Dzień 6 czerwca 1896 roku zapisał się w historii naszego miasta. Tego dnia wybuchł wielki pożar, który zniszczył 70% zabudowy miasta. Jego zachodnia część spłonęła doszczętnie. Spalonych zostało dwoje ludzi, 174 domy, stodoły, stajnie, budynki gospodarcze, inwentarz, narzędzia rolnicze. Po tym pożarze proboszcz rudnicki karmił strawą pogorzelców na cmentarzu kościelnym przez cały tydzień. Rozpisywał odezwy w dziennikach krajowych i zagranicznych o pomoc dla ludzi z Rudnika. Otrzymał 16.000 zł, oprócz tego dużo odzieży, bielizny i żywności, które rozdawał biednym. Część zebranych pieniędzy obrócono na odbudowę miasta. Dużej pomocy udzielił ludziom hr. Hompesch. Dawał on pieniądze na drzewo i furmanki na wywózkę drzewa ze swoich lasów.

Miasto zaczęło się odbudowywać według planu zleconego przez Hompescha. Jemu przypisuje się w dużej mierze budowę linii kolejowej z Rozwadowa do Przeworska prowadzącej przez Rudnik i budowę drogi bitej do Leżajska. Z jego inicjatywy i za jego staraniem rozwinął się przemysł koszykarsko - wikliniarski w Rudniku. Galicja w latach siedemdziesiątych była najbardziej zacofaną pod względem ekonomicznym dzielnicą Polski porozbiorowej. Kraj żył niemal wyłącznie z rolnictwa, a na ziemi rudnickiej była prawdziwa galicyjska bieda. Uboga ludność szukała zarobku i chleba w wyjazdach sezonowych na "saksy" do Niemiec, do U.S.A. i do Kanady. Gospodarstwa tutaj były małe i rozdrobnione, a ziemia licha. Brak było przemysłu, który mógłby dawać zatrudnienie tysiącom ludzi bez pracy.

Dziennik informacyjno-polityczny wydawany w Krakowie "Czas" w części literacko - artystycznej w 1855r. zamieścił artykuł o Rudniku: "Obrazek z Rudnika nad Sanem" - oto jego fragment: "Miasteczko biedne, mieszkańcy biedni, kościółek drewniany, lichy, bożnica żydowska także drewniana, ale gmina cała bogata w wiarę i zakon".

Hompesch widział ludzką biedę w Rudniku i okolicznych wioskach. Zauważył, że nad Sanem rośnie dużo wikliny, z której można wyplatać i sprzedawać kosze. Należy tylko zorganizować i przeszkolić przyszłych koszykarzy. W 1872 - 1873 r. wysłał na własny koszt na naukę do Wiednia młodych chłopaków z Rudnika. Po powrocie młodzi koszykarze: Jan Ryński, Jan Gancarz, Karol Koszałka, Marcin Madej, Franciszek Konior, Franciszek Pawłowski rozpoczęli przekazywanie techniki koszykarskiej innym ludziom. W 1878 r. założył Hompesch w Rudniku szkołę koszykarską. Szkoła ta wyuczyła setki ludzi zawodu koszykarskiego. Zaczęło się rozwijać koszykarstwo - chałupnictwo, a w domach przy koszykach pracowały całe rodziny. Koszykarstwo z Rudnika przeniosło się na wioski: Kopki, Stróża, Tarnogóra, Bieliny, Jeżowe, Łętownia i inne miejscowości.

Rudnik stał się dużym ośrodkiem produkcji meblarsko - koszykarskiej a wyroby jego sprzedawano w wielu krajach Europy i świata za pośrednictwem domów handlowych w Wiedniu i Pradze. Z podziwem i wdzięcznością odnoszono się do hr. Hompescha - twórcy przemysłu wikliniarskiego w naszym mieście. O Hompeschu wśród mieszkańców starszego pokolenia zachowały się liczne wspomnienia. Do dnia dzisiejszego krąży o nim wiele anegdot i plotek. Mówiono o nim, że w swoich lasach urządzał wspaniałe polowania, na które zapraszał gości z sąsiednich majątków. Po udanym polowaniu w domku myśliwskim pod Groblami wesoło ucztowano, a obowiązki gospodyń pełniły piękne dziewczęta z okolicznych wiosek.

Były one później suto wynagradzane w postaci darowizn ziemi, drzewa na budowę domu, oraz licznego żywego inwentarza. Hompesch miał również wielką fantazję. Ze znajomymi robił różne zakłady, które zawsze wygrywał. Między innymi założył się, że przepłynie na koniu przez San wiosną, kiedy był największy poziom wody. Innym razem założył się kto szybciej przejedzie pewną ilość kilometrów - pociąg, czy on na koniu. Podczas rozgrywania jednego z takich zakładów w 1897 roku Hompesch przeziębił się, dostał zapalenia płuc i zmarł w Wiedniu. Pochowany został w swoim majątku w Jaroslavicach na Czeskich Morawach.

W 1904 roku mieszkańcy miasta ufundowali założycielowi koszykarstwa pomnik - popiersie Ferdynanda Hompescha. Popiersie wykonał artysta rzeźbiarz Juliusz Bełtowski z Rzeszowa. Odsłonięcie odbyło się bardzo uroczyście. Na centralnym placu na rynku zebrało się dużo ludzi z miasta i okolicy. Grała orkiestra, były przemówienia, a dzieci szkolne śpiewały piosenkę ułożoną przez ich nauczyciela: "Choć obcego pochodzenia byłeś Naród polski polubiłeś..."
Opracowała: Aneta Ślusarczyk

Źródło: http://www.rudnik.pl/index.php?id=hompesch

Ernst Hoed
Wiklina amerykanka przywieziona została w 1885 roku przez Ernsta Hoedta z Trzciela** plantatora wikliny /inne źródło określa go jako mistrza koszykarskiego/, który udał się do krewnych w Stanach Zjednoczonych. zainteresowała go tam wysoka jakość produktów wikliniaskich. Powracając do kraju postanowił wywieźć pęczki tamtejszej wikliny. Amerykańskie władze celne stanowczo się temu sprzeciwiły, obawiając się prawdopodobnie konkurencji niemieckich wyrobów wikliniarskich. E. Hoedet wpadł na prosty, jak się okazało skuteczny pomysł. Na krótko przed odpłynięciem statku ze Stanów Zjednoczonych do Niemiec wyplótł kilka koszyków ze świeżej wikliny amerykańskiej i to różnego gatunku. wiedział bowiem dosknale, że nie każda odmiana może się w jego rodzinnych stronach skutecznie zaaklimatyzować. Amerykańskie władze celne tego podstępu nie zauważyły. Na statku kosze zostały rozplecione, a świeże pręty wikliny trafiły do specjalnych zbiorników z wodą. Rzeczywiście, okazało się później, że nie wszystkie odmiany wikliny amerykańskiej w klimacie Wielkopolski się przyjęły, te jednak, które przystosowały się do nowych warunków okazały się dorodne i znakomite. Nowe odmiany wikliny zaczęto nazywać "trzmielską amerykanką". Wyróżniały się one zwartym zdrowym drewnem, o małym stosunkowo rdzeniu. Wiklina była giętka o mocnym białym połysku. Właściwości takie, nowa odmiana wikliny, uzyskiwała po poddaniu jej działaniu pary lub gorącej wody.

Opracowanie: Andrzej Chwaliński
*Informację powyższą uzyskano z Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa w Nowym Tomyślu.
**Trzciel - miejscowość koło Nowego Tomyśla.

Jędrzej Stępak
Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom z gobelinu w pracowni prof. Magdaleny Abakanowicz, oraz z plakatu u prof. Waldemara Świerzego otrzymał w 1978 r. Jędrzej Stępak to Artysta wszechstronny. Zajmuje się tkaniną unikatową, rzeźbą, plakatem, performance oraz scenografią. Jest również animatorem działań teatralnych.

Był twórcą tarasu polskiego pawilonu na EXPO '92 w Sewilli. W 2001 roku uczestniczył w EUROPALIA 2001 w Brukseli. Był zarówno organizatorem i uczestnikiem wielu plenerów, warsztatów artystycznych, w kraju i za granicą. Jest członkiem Stowarzyszenia Architektura Krajobrazu w Warszawie i Związku Rzeźbiarzy Kalifornijskich. Od 1979 roku prowadzi Pracownię Gobelinu w Centrum Kultury Poznania - "Zamek".

Artysta specjalizuje się w nadawaniu wiklinie autorskiej formy. Główną inspiracją jest dla niego przyroda - świat ziemi i natury. Natomiast narzędziem twórczym Stępaka jest wiklina, gałęzie drzew i krzewów. Jest on Autorem wielu instalacji, aranżacji parków, ogrodów oraz scenografii. Jego realizacje powstały Polsce, USA, Danii, Holandii, i innych krajach europejskich. Jędrzej Stępak projektuje również meble z wikliny, projekty specjalnej kolekcji wykonał min. dla GREENPEACE.

Źródło: http://www.bwa.olsztyn.pl/a04/9/biezace1.html

Szczukowski Stefan

Prof. dr hab., prof. zw. Katedra Hodowli Roślin i Nasiennictwa. Ma duże zasługi w temacie klonowania wierzby metodą in vitro. Zajmuje się uszlachetnianiem wierzb plecionkarskich. Jest twórcom i propagatorem programu wierzby energetycznej.

Pożyteczna wierzba
Jan Wyganowski

Na Mazurach jest co najmniej 200 tys. ha lichej gleby, która mogłaby żywić miejscowych, gdyby posadzono na niej te krzewy. Koszt wyprodukowania l GJ energii sięga zaledwie 19 zł, podczas gdy przy spalaniu węglem kształtuje się w granicach 35 zł.
Prof. Stefan Szczukowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego gorąco namawia mazurskich farmerów (a na tym terenie większość stanowią użytkownicy dużych, popegerowskich gospodarstw) do uprawy wierzby energetycznej. Są tu ku temu bardzo sprzyjające warunki. Co prawda – tłumaczy – wierzba krzewiasta lubi wyższe bonitacje gruntów, to można ją uprawiać – także na polach gorszej jakości, pod warunkiem ich nawodnienia. Na Mazurach można i należy wykorzystać ogromne połacie łąk, które trudno zresztą nazwać użytkami zielonymi, bo powstały swego czasu na zarośniętych jeziorkach. Trawa tu nie najlepsza, ale wilgotność duża. Nawet Niemcy, którzy próbowali je przywrócić do kultury rolnej, nie dali rady. Obecnie te tereny są jak znalazł na plantacje wierzby.

Nie trzeba już też sprowadzać na Warmię i Mazury sadzonek wierzby, np. z Danii, jak to miało jeszcze niedawno miejsce. W katedrze Hodowli Roślin i Nasiennictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie wyselekcjonowano bowiem wiele gatunków wierzby, które mogą być wykorzystane do zakładania plantacji. Naukowcy zgłosili też trzy polskie odmiany wierzby energetycznej (start, Sprint, Turbo) do badań w Centralnym Ośrodku Badania Roślin Uprawnych.

Zdaniem Stefana Szczukowskiego, do uprawy można wykorzystać gatunki wierzb szybko rosnących, takich jak Salix viminalis, S. triandra, S. dasyclados etc. Oraz różne hybrydy międzygatunkowe. Są już w użyciu odpowiednie sadzarki, co skraca czas zakładania plantacji. Jedną z nowych metod jest układanie poziome pędów wierzby na dnie odpowiednio przygotowanych bruzd. Mają one ok. 10 cm głębokości i są następnie przykrywane ziemią.

Z przeprowadzonych przez naukowców UWM badań wynika, że planując jednoroczny zbiór, należy na hektar zasadzić 60 tysięcy sadzonek, zaś przy cyklu trzyletnim 40 tysięcy. Żywotność plantacji (raz zasadzonej) oblicza się na 25 lat. Do zbioru można wykorzystać zwykłe sieczkarnie od kukurydzy. Można też kosić żniwiarkami, snopowiązałkami.

Koszt założenia plantacji wierzby energetycznej, przy obsadzie 40 tysięcy roślin na hektar, oscyluje wokół 5 tysięcy złotych. Tyle tylko, że to wydatek ponoszony w zasadzie raz na 24 lata! Wychodzi zatem rocznie po ok. 200 złotych.

Zysk z hektara, w przeliczeniu na rok użytkowania, wyniósł w badanych przez UWM plantacjach od 1353 zł (zbiór w cyklu jednorocznym) do 1790 zł (zbiór w cyklu trzyrocznym).

Na razie na terenie województwa pod wierzbą jest zaledwie kilkaset hektarów, ale – zdaniem specjalistów – obszar będzie szybko się zwiększał, bo rośnie zapotrzebowanie. Piętnaście ton suchej masy z wierzby równoważy bowiem 10 ton węgla, który tani nie jest. Poza tym, nie zatruwa ona środowiska. Podczas gdy zawartość popiołu w miale węglowym wynosi 10-12 procent, to w zrębkach wierzbowych zaledwie 1,7 procent, a więc 12-krotnie mniejsza! W dodatku popiół wierzbowy można wykorzystać do zasilania plantacji wierzby. Zawiera ona bowiem wapień i potas. Zrębkami wierzbowymi interesują się nie tylko ciepłownie komunalne, ale i zakłady płyt wiórowych. Okazuje się, iż dodając do ich produkcji i do 30 proc. zrębków, nie zmniejsza się wartości płyty, a obniża koszty. Drewno w lesie jest bowiem coraz droższe.

Pierwsze jaskółki

Na Warmii i Mazurach są przykłady, z których można czerpać doświadczenia. Wójt gminy w Markusach k. Elbląga podpisał już z rolnikami porozumienie o uprawie wierzby energetycznej. Wierzba grzeje już szkoły w Stankowie, Zwierznie i Żurawcu. Niebawem wszystkie samorządowe budynki będą ogrzewane wierzbą.

Z kolei czterotysięczny Frombork jest już od kilku lat ogrzewany... słomą. Zbudowano tu ekologiczną ciepłownię i 6 km sieci ciepłowniczej. Inwestycja kosztowała 10,5 mln zł, ale większość kosztów sfinansowano, podobnie jak w Piszu, z ekofunduszu, kontraktu wojewódzkiego i preferencyjnej, częściowo umarzalnej pożyczki. Dodać warto, że od tej pory kotłownia mieściła się w... XIV-wiecznym kościele, a obecnie miasteczko potrzebuje słomy z co najmniej tysiąca ha. Rolnicy zamiast ją spalać i narażać się na niebezpieczeństwo, zarabiają już pieniądze.

Stowarzyszenie Agroenergia powstało także w popegeerowskim Pieniężnie, a jego celem jest nie tylko zaopatrzenie kotłowni w biomasę, ale też... eksport jej na Zachód. Jeszcze dalej poszło duże gospodarstwo,,Wenecja II” koło Morąga. Liczy ono 2200 ha i niebawem będzie samowystarczalne pod względem energetycznym. Już funkcjonuje linia biodiesla oraz brykietu słomianego. Posadzono też na kilkudziesięciu ha wierzbę energetyczną. Farmer nie musi już kupować oleju napędowego, ani węgla. Z skonstruowanych tutaj linii produkcyjnych schodzi rocznie 1500 ton brykietu. Starcza do ogrzania swoich obiektów, a nadwyżki sprzedawane są sąsiadom. W planach budowa biogazowi oraz elektrowni na bazie odchodów zwierzęcych, a następnie elektrowni wiatrowej o mocy 50 MW. I wówczas już żadne podwyżki cen energii i gazu nie będą farmerowi spędzały snu z powiek.

Alkohol z wierzby

A prof. Stefan Szczukowski przekonuje ponadto, że przed wierzbą rysuje się też inna ciekawa przyszłość. W niedalekiej przyszłości będzie produkowany z niej i gaz drzewny, a nawet energia elektryczna. Poza tym, w ciągu najbliższych 10 lat Polska będzie dysponować już technologią pozwalającą wykorzystać wierzbę do produkcji alkoholu metylowego! Pewne jej odmiany są już obecnie surowcem farmaceutycznym. Tak więc, nie ma obawy, że rolnik zakładając plantację obliczoną na 25 lat, po paru latach może nie mieć odbiorcy surowca. Na razie – proponują specjaliści zarówno z UWM, jak i ODR – by podnieść zyski warto nie tylko uprawiać i zbierać wierzbę, ale i ją nieco przetwarzać. Są bowiem duże koszty transportu (paliwo tanie nie jest). Wożąc świeżą biomasę, musimy ponieść spore wydatki na paliwo. Dlatego też można produkować zrębki, albo granulować, robić pelety. Pelety, to pędy wierzby pocięte na krótkie kawałki o długości 1-1,5 cm i grubości ok. centymetra. Technologia jest prosta. Wystarczy mieć nieskomplikowaną maszynę do cięcia.

Ważne, że od tego roku są już dopłaty bezpośrednie do uprawy wierzby energetycznej. Istnieje też możliwość pozyskania tanich pożyczek lub nawet dotacji z wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Może być m.in. dofinansowana zarówno produkcja biopaliw, jak i zakładanie plantacji, organizowanie dystrybucji, a nawet promowanie kotłów na biomasę.
Źródło powyższego artykułu:
http://www.gigawat.net.pl/article/articleprint/1129/-1/82/

Oczekuję na inne propozycje.

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku n/ Sanem

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem - tekst opracowany w ramach pracy magisterskiej. Andrzej Kulig 2008.

W Rudniku, w dolinie dolnego Sanu, dzięki tradycji i naturalnym warunkom powstawało swoistego rodzaju zagłębie wikliniarskie. Rzemiosło ze 135 - latami wikliniarskiej tradycji, nadal stanowi w regionie jedno z podstawowych źródeł utrzymania wielu rodzin. Rudnik na tym dorobku buduje swój wi­zerunek. Od ok. 1872 r., czasów Ferdynanda Hompescha, założyciela koszykarstwa w Rudniku, nazbierało się tam wiele pamiątek, dokumentów i eksponatów, obrazujących rozwój wikliniarstwa. Nie bardzo wiedziano jednak, co zrobić z cennymi przedmiotami związanymi z historią miasta, które przechowywane były w kilku miejscach, niejednokrotnie bez odpowiednich zabezpieczeń. Coraz częściej zastanawiano się nad miejscem, gdzie wszystkie te pamiątki mogłyby być przechowywane i udostępniane szerszej publiczności.
W rezultacie kilkuletnich starań i zabiegów, zapoczątkowanych w 2001 r. przez burmistrza Rudnika, Waldemara Grochowskiego, powstało Centrum Wikliniarstwa.
Jak sam mówi: Od dłuższego czasu zastanawialiśmy się nad ośrodkiem promującym Rudnik i wikliniarstwo. Tak zrodził się pomysł Centrum Wikliniarstwa, żywej placówki wystawienniczej, szkoleniowej i marketingowej.
Pierwszymi, strategicznymi działaniami w tym kierunku było pozyskanie funduszy na modernizację budynku po Ośrodku Szkolno-Wychowawczym i przystosowanie go do potrzeb Centrum Wikliniarstwa: z salami wystawienniczymi, biurem informacji turystycznej i nowoczesną biblioteką. Przedsięwzięcie zostało współfinansowane ze środków Unii Europejskiej, w ramach Zinte­growanego Programu Operacyjnego Rozwo­ju Regionalnego (edycja 2004). Gmina i Miasto Rudnik nad Sanem, złożyły projekt pod nazwą „Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem", który przeszedł pomyślnie ocenę formalną oraz merytoryczną, uzyskał dofinansowanie w wysokości 75 % z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i 10 % z budżetu państwa. Wykonawca rozpoczął roboty budowlane 30 września 2005 r.. Uroczystego otwarcia Centrum dokonano 22 maja 2007 r.
Centrum zajmuje zabytkowy budynek, który został wzniesiony w 1890 r., na potrzeby szkoły po­wszechnej, zaś od 1910 r. służył pięcioklasowej szko­le ludowej. Różne placówki oświatowo-wycho­wawcze korzystały z niego do 1998 r. Od tej pory opustoszały gmach popadał w ruinę. Gdy władze gminy uzyskały wsparcie dla swojego projektu, dokonano adaptacji budynku i przekształcono go w nowoczesny, wielofunkcyjny obiekt. Centrum Wikliniarstwa jest integralną częścią Miejskiego Ośrodka Kultury w Rudniku, a dyrektor MOK, Krystyna Wójcik została równocześnie pierwszym dyrektorem Centrum przy ul. Mickiewicza 41.
Centrum spełnia rolę punktu informacyjnego dla turystów. Można tu uzyskać wszelkie istotne informacje związane z miastem i wikliniarstwem, zwłaszcza w odniesieniu do powiatów: niżańskiego, leżajskiego i biłgorajskiego. Zainteresowani pogłębiają tam wiedzę wikliniarską, uczestnicząc w warsztatach, konferencjach, spotkaniach, sympozjach, promujących rozwój tego rzemiosła i sztuki. Dla młodzieży organizowane są lekcje żywej historii regionu.
Za główny cel działań obrano wypromowanie produktu lokalnego: wyrobów z wikliny. Temu celowi podporządkowana jest stała ekspozycja wyrobów artystycznych i użytkowych oraz wystawy czasowe o charakterze artystycznym. Temu samemu służą również przed­sięwzięcia gospodarcze, artystyczne, edukacyj­ne, kulturalne i turystyczne. Centrum Wikliniarstwa promuje Rudnik jako miasto rzemieślników, a jednocześ­nie artystów z fantazją, kreujących z wiklinowego tworzywa swoje pomysły.
Ekspozycja wyrobów użytkowych i artystycznych to wizytówka dzisiejszych możliwości wytwórczych rudnickich rzemieślników i twórców. W tym miejscu można zapoznać się z ofertą najlepszych producentów, a także obejrzeć oryginalne prace plastyków. Sąsiedztwo uznanych wyrobów rzemieślniczych i niebanalnych obiektów artystycznych z tego samego tworzywa, daje pojęcie o możliwościach rozwoju
tej dziedziny wytwórczości.
Szczególne miejsce w ofercie edukacyjnej Centrum, zajmują warsztaty wyplatania z wikliny, prowadzone dla grup zorganizowanych.
Nowocześnie wyposażona sala konferencyjna, umożliwia prowadzenie prezentacji multimedialnych. Sala jest miejscem konferencji naukowych, szkoleń, cyklicznych spotkań klubowych z przedsiębiorcami - wikliniarzami, spotkań rzemieślników
z artystami plastykami, inspirujących wikliniarzy do projektowania nowych wzorów wyrobów. Sala służy też dzieciom i młodzieży szkolnej, odwiedzającym Centrum, by w formach dostosowanych do wymogów XXI wieku przekazać im wiedzę o historii i tradycji małej ojczyzny, o zasłużonych dla niej ludziach i o wikliniarskiej specyfice regionu.
Intelektualne zaplecze Centrum, to biblioteka, gromadząca wszelkie potrzebne publikacje na tradycyjnych i współczesnych nośnikach informacji. Związana z nią czytelnia, wyposażona jest w stanowiska komputerowe. Dla młodzieży prowadzone są lekcje biblioteczne.
Centrum posiada również galerię malarstwa. Prezentowane są w niej wystawy plastyczne rodzimych artystów profesjonalnych i amatorów, czasowe wystawy dzieł wypożyczonych z muzeów i galerii. Wystawy te uatrakcyjniają ofertę kulturalną miasta, uzupełniają działalność kulturalną i edukacyjną Centrum.
Raz do roku Centrum urządza plenery wikliny artystycznej oraz imprezę gospodarczo – kulturalną o charakterze międzynarodowym: Wiklina - Rudnik nad Sanem. Patronat nad imprezą, odbywającą się w dniach 30 maja do 1 czerwca 2008 r., objęli: minister kultury i dziedzictwa narodowego, marszałek województwa podkarpackiego
i wojewoda podkarpacki. Odbyła się już IX edycja przedsięwzięcia.

Dwa razy w roku, organizowane są warsztaty wikliniarskie, pod okiem artysty plastyka Stanisława Dziubaka . Również co pół roku odbywają
się prezentacje artystyczne i spotkania z artystami, tworzącymi z wikliny i innych materiałów.
Rudnickie Centrum Wikliniarstwa współpracuje z muzeami wikliniarstwa
w Olkuszu i Noordwolde w Holandii. Wymieniane są doświadczenia, eksponaty, funkcjonuje wzajemna promocja.

Źródła:
- www.rudnik.pl – notatka z dnia 17.04.2008 r.
- Piotr Pyrkosz, Nasza wiklina najlepsza w Polsce, „Super Nowości” 2003, nr 69.
- Wiklina Rudnik nad Sanem 2000 – 2004, Katalog pokonkursowy wyrobów użytkowych i artystycznych, form plenerowych, kolekcji wiklinowej mody, Stalowa Wola 2005.

Zdzisław Kwasek - przyjaciel wikliny

Zdzisław Kwasek - przyjaciel wikliny



Zdzisław Kwasek, mistrz w zawodzie koszykarz – wikliniarz, urodził się w Bydgoszczy, w 1942 r. Po ukończeniu szkoły podstawowej, trafił do trzyletniej Zasadniczej Szkoły Koszykarstwa i Wikliniarstwa w Kwidzynie, którą ukończył w 1962 r..
Jak sam wspomina: Byłem dosyć chorowitym dzieckiem, w związku z tym mama postanowiła ze mną pojechać do poradni szkolno-zawodowej i tam mi doradzili, że jak tak bardzo lubię przyrodę, to właśnie może szkoła koszykarska byłaby najlepszym rozwiązaniem. I tak się właśnie zaczęła moja przygoda z wikliną. (1). Po ukończeniu ZSKiW w Kwidzynie, przez rok odbywał staż w zakładzie koszykarskim. Następnie uczył się w Warszawie, w Technikum Ekonomicznym. Tytuł Mistrza Koszykarskiego uzyskał w 1995 r. w Nowym Tomyślu, po uprzednim ukończeniu Studium Pedagogicznego w Rzeszowie. Początkowo pracował na poczcie, pełniąc obowiązki naczelnika urzędów pocztowych w Małym Rudniku k. Grudziądza, Stegnie, Markusach, Czarnej k. Ustrzyk Dolnych, a następnie pracował jako nauczyciel w szkołach podstawowych w Czarnej k. Ustrzyk Dolnych i w Michniowcu (2). Tam też - najpierw w zastępstwie, potem na stałe - uczył techniki, przypominając sobie umiejętności wikliniarskie. Podczas zajęć wykonywał z dziećmi koszyki. W wolnych chwilach, po pracy, wykonywał plecionki na zamówienie. Zainteresowanie jego wyrobami wzrastało, zwłaszcza w sezonach letnich, kiedy to do Bieszczad przyjeżdżało wielu turystów. W konsekwencji otworzył firmę, dorabiając do pensji nauczyciela. Nigdy – twierdzi - nie było to moim głównym źródłem utrzymania. Bardziej satysfakcją, przyjemnością bawienia się tym materiałem. Zawsze widziałem potrzebę robienia rzeczy niekonwencjonalnych, gdyż uważałem, że sztampę mogę kupić w Rudniku za grosze i sprzedać po godziwej cenie. Tak też zresztą robiłem, sprzedając jako swoje wyroby. Trochę to nieuczciwe, ale takie były czasy. Cały wolny czas poświęcałem na fantazjowanie, zabawę wikliną (3).
Po przejściu na rentę chorobową w 1995 r., podjął pracę w Małopolskim Uniwersytecie Ludowym we Wzdowie k. Brzozowa jako wykładowca i instruktor zawodu koszykarz - plecionkarz. Zajmował się także przewodnictwem PTTK w Muzeum STUTTHOF” w Sztutowie, w Muzeum Naftowym w Bóbrce k. Krosna oraz przewodnictwem po byłym woj. elbląskim. Ponadto w PTTK pełnił funkcję: w Elblągu przewodniczącego Komisji Ochrony Przyrody, a w Krośnie wice-przewodniczącego tejże komisji. W Michniowcu, w Bieszczadach zakładał oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, którego był prezesem przez dwie pierwsze kadencje. Od 2008 r. jest przewodniczącym Stowarzyszenia Wikliniarzy Podkarpacia w Czarnej,
z siedzibą we Wzdowie.
Zdzisław Kwasek jest współzałożycielem firmy koszykarskiej “Loza” w Chyrowie na Ukrainie. Wraz ze swoim przyjacielem Myronem Kowalem z Chyrowa, który także przeszedł na emeryturę, podejmuje się prac związanych z przetwarzaniem wikliny.
Przy użyciu wyłącznie noży, sekatorów i małego warsztatu udało się zainteresować wikliniarstwem, rodzinę Myrona. W czerwcu 1996 r. zorganizowali otwarty kurs wikliniarski w Samborze na Ukrainie. Uczestniczyło w nim 14 osób, z których cztery podjęły pracę w firmie. 2 lipca 1996 r. zarejestrowano firmę jako Prywatne Przedsiębiorstwo Firmy "Loza" w Chyrowie, na Ukrainie. Nastąpiło intensywne pozyskiwanie dziko rosnącej wikliny do nauki przyszłych pracowników i do przyszłej produkcji. Pozyskiwaniem wikliny zajmował się Zdzisław Kwasek i rodzina Myrona. Prymitywnymi metodami - cięto nożami i sekatorami wiklinę i korowano za pomocą gwoździ wbitych w deskę (4). Aktualnie firma „Loza” zatrudnia czterdziestu koszykarzy, pracujących na dwie zmiany, posiadając cztery budynki z dużą hurtownią, samochody, pełny sprzęt do korowania i gotowania wikliny. Wyroby z firmy “Loza” cieszą się dużym powodzeniem nabywców na całej Ukrainie, od Lwowa poprzez Odessę do Donbasu, a także w Moskwie, Jarosławiu i na Syberii. Jakość wyrobów doceniana jest przez polskie środowisko wikliniarzy. Obecnie, Kwasek przyucza do zawodu nowych pracowników. Pełni również w firmie obowiązki doradcy i kontrolera jakości wyrobów.



W Polsce, Kwasek prowadzi kilka kursów dla osób, które chcą zajmować się wikliniarstwem. Wśród uczestników takich szkoleń są zarówno osoby, które nigdy wcześniej nie wykonywały wyplotów z wikliny, jak i doświadczeni rękodzielnicy.
Pod jego okiem specjalizują się również instruktorzy rękodzieła artystycznego, oraz pracownicy ośrodków dla osób niepełnosprawnych. Jak sam mówi: Głównie wyspecjalizowałem się w szkoleniu instruktorów warsztatów terapii zajęciowej. Wydaje mi się, że dla niepełnosprawnych fizycznie, lub umysłowo, o lekkim upośledzeniu, wiklina jest wspaniałym tworzywem, która może dać tym ludziom pomysł na ciekawe spędzenie swojego czasu. To doskonała forma doskonalenia umiejętności manualnych i pobudzania wyobraźni. Jeżdżę po całej Polsce i takie kursy organizuję (5). Kursy ogłasza głównie w Internecie i w ten sam sposób kontaktuje się ze swoimi uczniami. Na jego prywatnej stronie internetowej można znaleźć szereg artykułów i opracowań związanych z wikliną, jej uprawą i przetwórstwem. Znajdziemy tam również bardzo szczegółowy opis wykonania od podstaw koszyka. Opis ten zawiera szereg ilustracji i krótkie filmy instruktażowe.
Jest pierwszą osobą w Polsce, która prowadzi kursy wikliniarskie drogą Internetową.


Pogadanka z uczestnikami I Spotkania Młodych Plecionkarzy w Nowym Tomyślu

Zdzisław Kwasek, od 2005 r., mieszka w Sławnie, w województwie zachodniopomorskim, gdzie jest współzałożycielem Stowarzyszenia Kulturalnego Ziemi Sławieńskiej. Związał się również z wioską Paproty, oddaloną 13 km od Sławna. Paproty to niewielka miejscowość, która dzięki sołtysowi i jego żonie bardzo prężnie się rozwija. Kwasek współorganizuje w Paprotach warsztaty, plenery i happeningi wikliniarskie. W wolnych chwilach pisuje artykuły do witryny internetowej - www.wiadomosci24.pl o wikliniarstwie i tematyce regionalnej. Współpracuje też z portalem - www.slawno.to.pl
Brał udział w wystawach zbiorowych: w Czarnej (galeria Barak), w Warszawie, Krakowie, Brzozowie, Sławnie, Krośnie, Ustrzykach Dolnych i w Sanoku. Indywidualne wystawy prezentował w Rudniku nad Sanem, w Malborku i w Nowym Stawie.

(1) Zdzisław Kwasek – wywiad z dnia 12.10.2007 r.
(2) www.loza_wiklinapolska.republika.pl – notatka z dnia 17.03.2008 r.
(3) Zdzisław Kwasek – wywiad z dnia 12.10.2007 r.
(4) http://loza_wiklinapolska.republika.pl/index.html - notatka z dnia 17.03.2008 r.
(5) Zdzisław Kwasek – wywiad z dnia 12.10.2007 r.




prace Zdzisława Kwaska

Literatura

Bibliografia mojej pracy magisterskiej

100 lat tradycji rzemiosła plecionkarskiego i jego rozwoju w Rudniku nad Sanem, broszura informacyjna, Rudnik 1970.
„Afisz -Tarnobrzeski Kwartalnik Kulturalny” – Tarnobrzeg 2001, nr 10.
Burzyński Zbigniew, Janik Franciszek, Pietraszek Mieczysław, Balony, P WT, Warszawa 1958.
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem, Katalog promocyjny, Rudnik 2007.
Chwaliński Andrzej, Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa w Nowym Tomyślu, „Przegląd Wielkopolski”, 2002, nr 3-4.
Ciechanowicz Wiesław, Szczukowski Stefan, Ogniwa paliwowe i biomasa lignocelulozowa szansą rozwoju wsi i miast, WSISiZ, Warszawa 2003.
Drexlerowa Anna M., Olszewski Andrzej K., Polska i Polacy na Powszechnych Wystawach Światowych 1851-2000, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 2005.
Dykliński Stanisław, Moja droga do uniwersytetu ludowego, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1967.
Gloger Zygmunt, Encyklopedia staropolska, Wiedza Powszechna, Warszawa 1985.
Frąckiewicz Anna, Dom polski: Panna z mokradeł, „Gazeta Wyborcza”, czerwiec 2003.
Januszewski Stanisław, Leonardo ze Wzdowa, KAW, Rzeszów 1984.
Kański Bolesław, Koszykarstwo, Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego, Warszawa 1959.
Kański Bolesław, Najstarszy przemysł, „ Zeszyt instruktarzowy Centralnego Związku Spółdzielczości”, Warszawa 1956, nr 3.
Kopczyńska-Jaworska Bronisława, Niewiadomska-Rudnicka Maria, Piękno użyteczne czy piękno ginące, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łudź 1997.
Kotula Franciszek. : Po Rzeszowskim Pogórzu błądząc : reportaż historyczny. Kraków, 1974.
Lelek Marta, Czy nad Wzdowem zaświeci słońce?, „Dzikie Życie” 2001, nr 9.
Olkiewicz Jerzy, Polska sztuka użytkowa w 25-lecie PRL , Związek Polskich Artystów Plastyków, Warszawa 1972.
Ożarowski Aleksander i Jaroniewski Wacław, Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1987.
Pałczyński Adam, Podbielkowski Zbigniew, Polakowski Banon, Botanika, PWN, Warszawa 1995.
Praca zbiorowa, red. Bron-Wojciechowska Agnieszka, Uniwersytety ludowe w Polsce i za granicą, LSW, Warszawa 1977.
Pyrkosz Piotr, Nasza wiklina najlepsza w Polsce, „Super Nowości” 2003, nr 69.
Romanow Ewa, Różne aspekty wykorzystania wikliny, „Tajemnice wikliny”, Kwidzyn 2001.
Szymczak Henryk, Współczesne ludowe plecionkarstwo, Instytut Śląski, Opole 1975.
Tradycyjne rzemiosło ludowe, „ginące zawody”, katalog wystawy, Górnośląski Park Etnograficzny, Chorzów 2005.
Tworkowski Józef, Wykorzystanie wikliny w ochronie i kształtowaniu środowiska, „Tajemnice wikliny”, Kwidzyn 2001.
Więckowski Tadeusz, Ginące piękno. Artystyczne rękodzieło ludowe w Polsce, Wydawnictwo Spółdzielcze, Warszawa 1987.
Wiklina 1972-1974, katalog poplenerowy, Krajowa Agencja Wydawnicza RSW, Poznań 1975.
Wiklina Rudnik nad Sanem 2000 – 2004 - Katalog pokonkursowy wyrobów użytkowych i artystycznych, form plenerowych, kolekcji wiklinowej mody, Stalowa Wola 2005.

Biblią z tej kolekcji jest B.Kański - "Koszykarstwo"

Cała fura www.

http://arsenal.art.pl/php/strona.php?a1=dokumentacja&a2=1990/03stepak
http://bank.muratorplus.pl/obiekt/parametry?IdProduktu=7722
http://ilkus.pl/olkusza,1,ida,2234.html
http://jotbe25.republika.pl/
http://loza_wiklinapolska.republika.pl/index.html
http://o-l-s.up.pl/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rudnik_nad_Sanem
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szachulec
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wickerman
http://rudnikns.republika.pl/historia1.htm
http://zielona.org/UL
http://zsp4kwidzyn.edu.pl/ckp/index.htm
www.arup.com/poland/project.cfm?pageid=3341
www.bip.wfosigw.olsztyn.pl/res/serwisy/bipwfosigwolsztyn/komunikaty/_016_003_001_64954.pdf
www.bolestraszyce.com/regionalna.html
www.bukowsko.pl/asp/start.asp?page=pl_uniwersytet_ludowy&tytul=Uniwersytet%20Ludowy
www.bwa.olsztyn.pl/a04/9/biezace1.
www.bwakielce.wici.info/wystawy_info.php?id=29
www.concepto.pl/nt/
www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20040915/POWIAT0302/109150070&SearchID=73290557613123&ciacho=1
www.ekokwidzyn.pl
www.epoznan.pl/?id=7625&section=kultura&subsection=wydarzenie
www.ginacezawody.za.pl/koszyki.htm
www.grunert.art.pl/podstrony/pawel.html
www.ingarden-ewy.com.pl/_polish/ingarden.html
www.jstepak.pl/
www.loza_wiklinapolska.republika.pl
www.loza_wiklinapolska.republika.pl/mityilegendy.html
www.lpnaleczow.com/
www.muzeumpulaski.pl/html/zabawki.html
www.paproty.wioskitematyczne.org.pl/
www.paproty.wioskitematyczne.org.pl/czytaj,274,oferta_turystycznoed.html0
www.plecionkarstwo.pl/
www.przemysl24.pl/okolice/arboretum-bolestraszyce.html
www.rudnik.pl
www.sarp.org.pl/nag/pokaz.php?id=460&tytul=Nagroda%20Roku
www.tvkdiana.pl/rudnik/maj2004.htm
www.tvkdiana.pl/rudnik/maj2004.htm
www.tvkdiana.pl/rudnik/wrzesien2006.htm
www.um.gliwice.pl/index.php?id=8908/1&bium=1144
www.umig.olkusz.pl/pages/zabytki.htm
www.wiadomosci24.pl/artykul/gdy_przed_swietami_zakwitaja_wierzby_22221.html
www.wiadomosci24.pl/artykul/plener_zywych_form_wikliniarskich_w_paprotach_kolo_slawna_47190.
www.wierzba-energetyczna.com.pl/wykorzys.html
www.wiklinex.pl/pliki/plantator.htm
www.wioskitematyczne.org.pl/forum/widowisko-plenerowe-w-paprotach-wickerman-t166.html
www.wioskitematyczne.org.pl/idea.html
www.witrynawiejska.org.pl/strona.php?p=1891&c=5003
www.ziola.parapsycholog.com.pl/ziolo_w_wierzba_biala.html
www.zwoje-scrolls.com/zwoje35/text01p.htm
zb.eco.pl/zb/84/wolkow.htm

Miłego zerkania.