Styczniowo-lutowe mamy 2009 (3)

bursztynek ale opisywany przez Ciebie poród jest wyjątkowy a ja mówię o porodzie bez komplikacji.

Tutaj coś na ten temat:

W Polsce, w maju 2008 roku Fundacja Rodzić po Ludzku zainaugurowała kampanię społeczną przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza pt.: "Nie daj się naciąć". Z danych, przytaczanych przez organizację wynika, że w Polsce zabieg ten jest wykonywany u 80 proc. rodzących, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia uważa, że może on być uzasadniony tylko w 10-20 proc. przypadków, np. gdy zagrożone jest życie dziecka.

Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie chroni bardziej główki dziecka przed urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję.
(PAP)

Dla zainteresowanych link do całego artykułu i innych ciekawych informacji http://www.rodzicpoludzku...=article&id=373

 

O kobietach(i reszcie) słów kilka - teorie Tymera i Gniota

Cytat:A faceci cierpią na wysiłkowe nietrzymanie moczu i wam już kwas moczowy do łba paruje i potem są jakieś aluzje do kręgosłupów damskich ,że niby nie dają rady. U mężczyzn też niektóre organy nie wytrzymują, a nic nie noszą i jakoś kobiety im tego nie wytykają :P



Nieprawda, zwieracze męskie są silniejsze od żeńskich :) Kobiety, niestety, maja słabsze kosci, ponaddto w trakcie ciąży z kości pobiera się dodatkowo wapń i inne pierwiastki. Stąd zwyrodnienia.

O kobietach(i reszcie) słów kilka - teorie Tymera i Gniota

Cytat:Powiedzmy, że z wysiłkowym nietrzymaniem miałeś rację, ale ja oczywiście się oficjalnie się nieprzyznaję ...ale mężczyźnie mają problemy z oddawaniem moczu (to już lepiej oddawać częściej), częściej chorują na deperesje , co osłabia ich kręgosłup moralny. Natomiast co do zbyt dużych piersi również forsują kręgosłup , ale co ty możesz wiedzieć:).



Kolejny błąd ap ropo depresji ;) Kobiety są bardziej emocjonalne, łatwiej się poddają emocjom, ciężej reagują na stres, łatwiej niż faceci popadają w depresje. No i to samo mogę powiedzieć co do oddawania moczu - co Ty możesz wiedzieć o tym? :P:)

badanie urodynamiczne

Cytat: badanie urodynamiczne nie jest straszne.przezyjesz.mi mialo pomoc w moim nietrzymaniu moczu podczas smiechu co zupelnie mnie wklucza z zycia towarzyskiego ale niestety wykazalo ze jestem zdrowa.lekarze sa bezradni a mi sie nie chce zyc.juz nie mam sily ukrywac ze mam cale mokre spodnie.
ostatnio prawie ssikalam sie na lozko mojemu chlopakowi.kiedys ubrudzilam siedzenie w aucie kolezance dobrze ze bylo ciemno i ndo rana pewnie wyschlo.POMOCY!!!! testuje teraz leki antydepresyjne anafranil bo urolog powiedzial ze moze akurat cos takiego mi pomoze.ale maja okropne skutki uboczne.pooomocy!!!!!!!!!!!nie mam juz sily.jesli kiedys ktos sie dowieze sie ssikalam to chyba popelnie samobojstwo.



z tego co zrozumiałem masz wysiłkowe nietrzymanie moczu. To dość częsty problem u kobiet. moim zdaniem leki antydeprysyjne nie bardzo pomogą. Trza to leczyć zabiegowo

 

wyniki histopatologiczne

Przeprowadzone badania dowiodły, że u kobiet po histerektomii (usunięciu macicy) 2-4 krotnie wzrasta zagrożenie wysiłkowym nietrzymaniem moczu. Objawia się ono mimowolnym oddawaniem moczu podczas kichania, kaszlu, śmiechu czy podnoszenia przedmiotów. Przy niewielkim nasileniu wystarczają ćwiczenia mięśni dna miednicy, w bardziej zaawansowanych wypadkach konieczna jest operacja- plastyka dna miednicy.
Czasem zdarzają się zaburzenia psychologiczne związane z postrzeganiem siebie jako kobiety. I tutaj bardzo wiele zależy od samej kobiety i jej partnera.
Życie seksualne po zabiegu (oczywiście po okresie wygojenia ran) praktycznie zawsze wraca do stanu przed operacji. Pochwa ulega niewielkiemu skróceniu, ale jest to narząd elastyczny i po pewnym czasie en fakt przestaje mieć znaczenie. Naturalnie będzie to wymagało odrobiny cierpliwości i nowego dopasowywania się partnerów. Łechtaczka i jej okolice, jak również ściany pochwy nadal pozostają wrażliwe na bodźce erotyczne.
Pochwa zostaje zaszyta na ślepo, tzn. nie ma kontaktu między pochwą, a jamą brzuszną (nie rodzi to żadnych problemów z usuwaniem wydzieliny, bo ta normalnie jest produkowana przez macicę, podobnie krew miesiączkowa) i do zapłodnienia nie dojdzie.
Pozdrawiam i w razie pytań służę pomocą

udawanie

Cytat: (...) pomógł mi niejaki antoni



"To właśnie ten mięsień (który zarówno u mężczyzn jak i u kobiet służy do kontrolowania oddawania moczu"

oczywiście to cytat z antoniego

to ja już poćwiczę ten mięsień! oczywiście nie dla orgazmu (tym bardziej cudzego) tylko dla własnego pożytku. Wysiłkowe nietrzymanie moczu to podobno całkiem częste schorzenie u pań w pewnym wieku...

nietrzymanie moczu

Nietrzymanie moczu przybiera zazwyczaj dwie najczęściej spotykane formy, pierwsza to wysiłkowe nietrzymanie moczu, np. kiedy się śmiejemy, czy kaszlemy, druga to nietrzymanie moczu wskutek naglącego parcia, kiedy czujesz ze musisz pójść do toalety, ale nie możemy utrzymać moczu.
Oczywiście to my kobiety cierpimy najczęściej na tą przypadłość. Czasem to wina leków.
Polecam ćwiczenia Kegla, to właśnie one wzmacniają określoną grupę mięśni. Oczywiście nie wyleczą tej przypadłości ale pomogą w osiągnięciu celu.

Potrzeba wyzewnętrznienia po CP

ano. to tak na gorąco bom dopiro wstała , a ze mam "wysiłkowe nietrzymanie moczu" razem z Atomówką to się nie mogę wysilać.
NIE JESTEM MARTFA ,
byłam prawie, ale nie jestem.
Towarzystwo basztowe dało rade. ale w gruncie rzeczy kobiety w tym roku dały rade. wystarczył w naszym gronie ginekolog i dentysta (ale tem Kuba to na prawdę ten tego....i jeszcze dzentelmen) i poszalałyśmy z pyszotką. Po sobocie mam dalej ból głowy (dzięki Ci Nornowy Piotrusiu za zimnego klinika) , starte kolana (to chyba po kicaniu) i wstręt do kiełbasy. ale to chyba pikuś w porównaniu do Kaldriego co na tych kulach swych przybył i zdobył....Iławski mózgotrzep zostanie niezapomniany. Podobnież jak staniki i majtki rzucane przez Sovande:-) na jednym z lepszych koncertów w tym roku.
Muzycznie to tak bardziej w sobote pohopsałyśmy sobie, bo i w sumie było do czego.
w niedzielę z DeVision po 2 utworach musiałam sie zmyć...wszyscy wiedzą ze na ten koncert czekałam. Obowiązki rodzinne ważniejsze .
ide zrzucać zdjęcia bo co lans to lans.
aaaaaaaaa za ten sobotni clabing Kobity - trzeba by wypić:-)

Mania
ps. JAmnik to całkiem przyzwoite słowo jednak.

Ćwiczenia :)

seks to zdrowie

Cytat:W czasie stosunku spalamy blisko 400 kalorii, zaś długi, namiętny pocałunek zabiera nam kilkanaście kolejnych. Seks może też z powodzeniem zastąpić seans w salonie piękności - w czasie zbliżenia krew krąży szybciej, dzięki czemu nasza skóra dostaje dodatkowe porcje tlenu i składników odżywczych, a włosy nabierają połysku.



Cytat:Naukowcy twierdzą, że seks o poranku z powodzeniem może zastąpić jogging. Fizyczne zbliżenie angażyje bowiem prawie wszystkie mięśnie: począwszy od łydek, przez pośladki, brzuch, aż po barki. ŁÓżkowa "gimnastyka we dwoje" jest szczególnie ważna dla kobiet. Podczas stosunku napinają się bowiem także mięśnie krocza (tzw. mięśnie Kegla). Z wiekiem zaczynają one wiotczeć, a to może doprowadzić do wysiłkowego nietrzymania moczu. Tak więc kochając się, zapobiegamy tej przykrej dolegliwości. Podczas intymnych kontaktów organizm doznaje niemal szoku tlenowego. Ciśnienie krwi się podnosi, serce bije z prędkością 180 uderzeń na minutę, a liczba oddechów wzrasta do 40 na minutę. Płytkie oddechy, potem głębokie i bezdech - to idealne ćwiczenia dla układu oddechowego, ponieważ umożliwiają głęboką wentylację płc.


Dożywianie organizmu w czasie ciąży

Jakie są najczęstsze dolegliwości u kobiet w ciąży i czym są podyktowane?

W czasie ciąży powiększająca się macica uciska narządy wewnętrzne, co może wywoływać zgagę, zaparcia, hemoroidy, żylaki czy wysiłkowe nietrzymanie moczu. Częste uczucie zmęczenia i bóle pleców spowodowane są tym, że płód i łożysko rosną, również zwiększa się objętość wód płodowych i masa tkanki tłuszczowej. Rosnący płód ma coraz większe zapotrzebowanie na tien, wapń i inne ma-kroelementy oraz mikroelementy, a ich niedobory mogą być powodem anemii czy próchnicy.

Wpływ wczesnej diagnostyki urodynamicznej na wyniki leczenia nietrzymania moczu u kobiet

Cel pracy: Ustalenie wstępnego rozpoznania nietrzymania moczu u badanych kobiet i porównanie z rozpoznaniem po wykonaniu badania urodynamicznego. Zakwalifikowanie do odpowiedniej, w zależności od rodzaju rozpoznanego nietrzymania moczu (NM), metody leczenia oraz ocena skuteczności wdrożonej terapii. Materiał i metody: Do badania zakwalifikowano grupę 159 kobiet, w wieku 25–85 lat (średnia wieku 59,2 roku), u których od października 2004 r. do września 2006 r. przeprowadzono badanie urodynamiczne z powodu NM. Rodzaj NM ustalano wstępnie na podstawie danych z wywiadu, karty mikcyjnej, kwestionariuszy Gaudenza, UDI-6 i IIQ-7, badania ginekologicznego i urologicznego. Następnie wykonywano kompleksowe badanie urodynamiczne i ustalano ostateczne rozpoznanie NM. Każdej z pacjentek zalecono postępowanie lecznicze w zależności od rodzaju i stopnia NM, odpowiednie do rekomendacji Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Po 6 i 12 mies. od wdrożonego leczenia, podczas badań kontrolnych, pacjentki wypełniały ponownie kwestionariusze UDI-6 i IIQ-7 oraz opracowaną przez autorów niniejszej pracy ankietę oceniającą skuteczność wdrożonej metody. Wyniki: W badanej grupie rozpoznano następująco: wysiłkowe NM (WNM) u 112 (70,4%), mieszane NM (MNM) u 25 (15,7%), NM z parcia (NzP) u 13 (8,2%), inne rodzaje nietrzymania moczu – 9 (5,7%) kobiet. Po wykluczeniu z analizy statystycznej grupy z innymi rodzajami nietrzymania moczu na podstawie badań wstępnych rozpoznano w 60% przypadków WNM, w 34,7% MNM oraz w 5,3% NzP. Po zastosowaniu badania urodynamicznego odsetki te zmieniły się odpowiednio – WNM rozpoznano u 74,7%, MNM u 16,7% i NzP u 8,7% pacjentek. Podczas badań kontrolnych, wypełniając ankietę, wyleczenie i poprawę podało 56 (87,5%) kobiet leczonych zabiegowo i 44 (51,2%) kobiet leczonych zachowawczo. Zgodnie z kwestionariuszem UDI-6, poprawę i znaczną poprawę po leczeniu podało 49 (76,6%) pacjentek leczonych zabiegowo i tylko 31 (36%) leczonych zachowawczo. Według kwestionariusza IIQ-7 poprawę i znaczną poprawę uzyskano u 54 (84,4%) pacjentek leczonych zabiegowo i u 37 (36%) leczonych zachowawczo. Wnioski: 1. Włączenie badania urodynamicznego do postępowania wstępnego u chorych z NM pozwala na bardziej precyzyjne ustalenie rodzaju nietrzymania moczu i powoduje wzrost liczby rozpoznań WNM i spadek mieszanej postaci NM. 2. Czułość i specyficzność stosowanych kwestionariuszy – Gaduenza, UDI-6 – jest najwyższa w rozpoznawaniu wysiłkowej postaci nietrzymania moczu. 3. Zaproponowane leczenie NM w badanej grupie było skuteczne po upływie roku u 87,5% chorych po leczeniu zabiegowym i u 51,2% po leczeniu zachowawczym.

więcej na ten temat możesz dowiedzieć się tutaj

do kogo z zapaleniem pęcherza

co do popuszczania -no ja czytam wlasnie i slyszalam ze moze to byc zwiazane z tak zwanym nadpobudliwym pecherzem(zepol nadreaktywnego pecherza), podobno wiele osob ma cos takiego tylko malo o tym mowia bo to wstydliwy temat, a zupelnie niepotrzebnie bo TRZEBA i mozna cos takiego leczyć.dlatego warto wybrac sie do lekarza.sa 3 podstawowe objawy ktore wskazuja na tego typu problemy: 1.czesta i trudna do powstrzymania potrzeba oddania moczu(czasami dopiero w toalecie okazuje sie ze to falszywy alarm) 2.popuszczanie moczu(np. podczas kichniecia, skakania(takze objaw wysilkowego nietrzymania moczu co jest innym schorzeniem)), 3.nadmierna ilosc wizyt w toalecie(jesli budzisz sie w nocy z powodu siusiu).z reguly kobiety ignoruja taki problem, ale w razie niemoznosci skorzystania z lazienki moga dlugo wytrzymać(kurcze wlasnie stwierdzilam ze ja to mam!) i mysla ze to od ilosci wypitych napojow, zwlaszcza przed snem.nie zawsze 3 objawy wystepuja jednoczesnie(ja mam czeste chodzenie do lazienki i budzenie sie ze snu ale ogolnie moge dlugo wytrzymać). jesli zauwazylo sie chociaz jeden z tych trzech objawow nalezy udac sie z tym do lekarza.lekarz pomoze wyeliminowac inne zaburzenia pecherza, infekce, kamicę, nowotwór i tak dalej.wystarczy pojsc do lekarza pierwszego kontaktu.mozna takze do ginekologa.ale najlepiej by było do urologa.lekarz zaczyna zazwyczaj terapie od podania leków ktore hamuja aktywnosc pecherza.(np tabletki vesicare)po 3 miesiacach przerwa.czesc chorych zostaje wyleczona, czesc wraca do tabletek.jest oczywiscie grupa pacjentow ok.10 procent ktorzy sa oporni na leki.i tu zmiany preparatów czasem pomagaja.niektorzy nie moga lekow przyjmowac bo skutki uboczne inne schorzenia i tak dalej.czym mozna zastapic tabletki?
jesli farmakologiczne leczenie nie daje rezulatow mozna: wyprobowac elektrody(wow!), biofeedback(cewnik podlaczony do komputera), neurotoksyny, terapia behawioralna(kontrola plynow, zwiekszanie czasu miedzy sisusianiem). Jesli nic nie pomaga-operacja(powiekszenie pecherza).warto sie leczyc bo:
dezorganizacja zycia, nieprzyjemny zapach, itepe.podobno od pierwszych objawow do zgloszenia sie do lekarza mija od dwoch do pieciu lat!!!wtedy czesto laczy sie to juz z psychoterapia nawet.kiedy lakarstwa zaczynaja dzialac mozna bezstresowo i komfortowo zyc.duza grupa chorych to tacy u ktorych nie ustalono przyczyny tego schorzenia, przypuszcza sie ze to jakies zaburzenie nerwow, ktore dociraja do pecherza.

uff...dziekuje za wspolne przeczytanie artykułu o nadpobudliwym pecherzu:)(artykuł był konsultowany z dr n.med. Piotrem Radziszewskim urologiem z Kliniki Urologii Akademii Medycznej w Warszawie)

dodam ze nietrzymanie moczu moze byc rowniez wynikiem infekcji nie wylecoznych albo zle leczonych wiec moze warto udac sie z czyms takim do lekarza, nawet jesli sie okaze ze przyczyna jest błaha.

podobno tez choroba moze byc genetycznie dziedziczona i wspolna dla matki i córki

Ale "kwiatuszek"!!

Ale jaja! Jeden facet, a konkretnie Józef Turostowski z Poznania napisał na
Cytat:swojej stronie w internecie, że: wyleczył się z "nietrzymania moczu"! Co
za
głupek! Nietrzymanie moczu to faktycznie bardzo przykra dolegliwość, ale
dotyczy ona (z przyczyn anatomicznych) wyłącznie kobiet! Szkoda, że Józef
nie
wyleczył się z swojego alkoholizmu i prymitywizmu. Wiem coś o tym, bo znam
go
dobrze.
Jolanta (początkujący lekarz optymalny)



(mam nadzieje ze to jest tylko glupi zart)
Dzięki za takiego lekarza optymalnego

Nietrzymanie moczu tyczy i kobiet i mężczyzn z zaburzniem w przepływie
informacji do zwieracza pecherza moczowego lub w samym zwieraczu.
O nietrzymaniu moczu lub kału mówimy, gdy pacjent nie jest zdolny do
kontrolowania tych czynności fizjologicznych. Schorzenie częściej występuje
u osób starszych. Niezdolność trzymania moczu jest częstsza u kobiet niż u
mężczyzn to fakt.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu:
Małe ilości moczu wyciekają podczas wysiłku, związanego z przesuwaniem lub
podnoszeniem ciężkich przedmiotów, podczas kaszlu, kichania lub śmiechu.
Nietrzymanie moczu przy nagłym parciu:
Wyciekanie moczu następuje wskutek niemożności powstrzymania oddania moczu,
gdy pęcherz moczowy jest pełny.
Nietrzymanie moczu z ciągłym wyciekaniem z przepełnionego pęcherza
moczowego:
Mocz stale wycieka, gdyż pęcherz jest zawsze pełny i chory ma trudności z
jego opróżnieniem (np. w przypadku przerostu prostaty).
Całkowite nietrzymanie moczu:
Oddawanie moczu nie jest kontrolowane, gdyż zwieracz pęcherza (mięsień
kontrolujący zamykanie pęcherza) nie funkcjonuje prawidłowo.
Przyczyny:
-Choroby dróg moczowych, np. infekcje, kamienie i guzy w pęcherzu moczowym
(patrz zapalenie pęcherza moczowego)
-Nadpobudliwość pęcherza.
-Słabe mięśnie miednicy i zwieracz pęcherza moczowego.
-Stres.
-Urazy i choroby układu nerwowego (np. uraz kręgosłupa, uszkodzenie mózgu,
rak prostaty).
-Podeszły wiek.
-Powiększenie prostaty u mężczyzn.
-Wypadnięcie macicy lub pochwy

Poza defektami wrodzonymi, przyczynę choroby znają wszyscy optymalni, więc
nie ma sie nad czym rozwodzić.

pozdrawiam
tom

lekarz amator z wieloletnim stażem

..

Jak uniknąć nacięcia krocza?

"Nacięcie krocza, wykonywane podczas porodu, ma na celu zapobieganie urazom. Główka dziecka przechodzi wówczas swobodniej, nie narażając matki na ryzyko uszkodzenia dróg rodnych. Ponadto zmniejsza się prawdopodobieństwo niedokrwienia i niedotlenienia mięśni miednicy wskutek ucisku przez główkę dziecka.
Epizod niedokrwienia, zwłaszcza podczas wysiłku jakim jest poród, może spowodować uszkodzenia odpowiednich struktur a w rezultacie wywołać wysiłkowe nietrzymanie moczu.

Wreszcie ostatnia sprawa – ćwiczenia mięśni krocza. Według badań norweskich są one najskuteczniejszą, najłatwiejszą i najtańszą zachowawczą metodą leczniczą. Poza zastosowaniem leczniczym mogą być one stosowane szeroko jako profilaktyka i to w zasadzie już od młodego wieku. Zaletą ich jest również możliwość wykonywania podczas codziennych czynności. Szczególną uwagę powinny na nie zwrócić kobiety wielokrotnie rodzące, pracujące fizycznie jak również uprawiające wyczynowo sport (w tych przypadkach przepona miednicy na pewno nie jest przygotowana na stawiane jej wyzwania). Ćwiczenia te (znane też jako ćwiczenia mięśnia Kegla) opierają się na zaciskaniu mięśni krocza tak, jakby chciało się przerwać strumień moczu i wytrzymaniu tak kilku-kilkunastu sekund. W badaniach norweskich stosowano serie 8 - 12 silnych, prawie maksymalnych skurczów trwających od 6 do 8 sekund z 6-sekundową przerwą pomiędzy skurczami. Wykonywać je można codziennie, najlepiej 3 razy po kilka serii. Zestaw ten można uzupełnić 2 razy w tygodniu wykonując te same ćwiczenia przez 30-45 minut leżąc, stojąc, klęcząc i siedząc w rozkroku. I na koniec jeszcze jeden fakt z doświadczeń Norwegów – najczęstszą przyczyną niepowodzenia terapii i profilaktyki prowadzonej w ten sposób było jej zaprzestanie przez pacjentki."

Nacięcie krocza

Cytat:Co sprzyja ochronie krocza?

1. Masaż krocza w ciąży
- Kobieta przygotowująca się do porodu masaż może rozpocząć już w połowie ciąży. Powinien być wykonywany regularnie, zwłaszcza w ostatnich 2 miesiącach ciąży. W przypadku infekcji pochwy nie stosować masażu, aż do wyleczenia.
- Do masażu można stosować naturalne oleje: z oliwek, awokado, kiełków pszenicy, słodkich migdałów, które ułatwiają masowanie i uelastyczniają tkanki. Do olejku można dodać kilka kropli wit. E. w płynie.
- Najwygodniejsze pozycje do masażu to albo klęk na jednym kolanie z drugą nogą lekko odwiedzioną i opartą stopą o podłogę, albo pozycja stojąca z nogą opartą np. o krzesło.
- Odrobinę olejku wylać na dłonie, ocieplić. Jednym palcem nanieść olejek na obszar wejścia do pochwy i na wargi sromowe od wewnątrz, i wykonywać delikatne ruchy okrężne wokół pochwy. Gdy olejek jest już wchłonięty przez śluzówkę, włożyć opuszkę palca do pochwy i uciskać jej dolny brzeg (w kierunku odbytu) w środku i na zewnątrz, do momentu, w którym czuć pieczenie. Nie naciskać więcej, poczekać, aż pieczenie ustanie. W ten sposób zwiększa się odporność na ból i uczucie rozciągania w okolicach pochwy. Masaż należy wykonywać regularnie w ten sam sposób przez kilka dni, a następnie dołączyć do masowania drugi palec. W zależności od samopoczucia należy dojść do masowania czterema palcami – wtedy krocze może się rozciągnąć już do 2/3 wielkości główki noworodka.

2. Ćwiczenia Kegla
Ćwiczenia mięśni dna miednicy powinny być wykonywane przez kobietę już we wczesnych miesiącach ciąży. Mają na celu naukę kontrolowania – a więc napinania i rozluźniania – mięśni miednicy mniejszej. Wzmocnione i bardziej elastyczne mięśnie ułatwiają poród, zapobiegają opuszczaniu się narządów i wysiłkowemu nietrzymaniu moczu. Należy napiąć mięśnie krocza i odbytu, utrzymać je tak przez 10 sek., rozluźnić się i odpocząć. Ćwiczenia warto wykonywać regularnie aż do porodu w różnych pozycjach, kilkadziesiąt razy w ciągu dnia.



źródło

O kobietach(i reszcie) słów kilka - teorie Tymera i Gniota

A faceci cierpią na wysiłkowe nietrzymanie moczu i wam już kwas moczowy do łba paruje i potem są jakieś aluzje do kręgosłupów damskich ,że niby nie dają rady. U mężczyzn też niektóre organy nie wytrzymują, a nic nie noszą i jakoś kobiety im tego nie wytykają :P

Jaki szpital

Z najnowszego "Obstetrics and Gynecology"
Nacięcie krocza grozi powikłaniami przy kolejnym porodzie

Nacięcie krocza podczas pierwszego porodu zwiększa ryzyko powikłań podczas
kolejnych porodów - wynika z amerykańskich badań, o których informuje pismo
"Obstetrics and Gynecology".

"W przeszłości nacięcie krocza było uważane za nieszkodliwą procedurę, która
miała wręcz chronić przed poważnym rozerwaniem tej okolicy w trakcie porodu" -
komentuje prowadząca badania dr Marianna Alperin z Uniwersytetu w Pittsburgu.
Jednak dziś już wiadomo, że zabieg ten zwiększa ryzyko poważnych obrażeń
krocza u rodzących kobiet, podkreśla badaczka.

Aby sprawdzić, jak może on wpływać na następne porody, Alperin i jej
współpracownicy przeanalizowali dane dotyczące ponad 6 tys. kobiet, które w
ciągu 10 lat przeszły kolejne porody drogą naturalną.

Niemal u połowy z nich (48 proc.) wykonano nacięcie krocza w czasie pierwszego
porodu.

Okazało się, że procedura ta zwiększała ryzyko rozerwania i uszkodzenia krocza
podczas rodzenia kolejnych dzieci. Umiarkowanych obrażeń tej okolicy w czasie
drugiego porodu doznała ponad połowa kobiet (51,3 proc.), u których w
przeszłości wykonano nacinanie. Jest to niemal dwukrotnie więcej niż w grupie,
która nigdy nie przeszła tego zabiegu - niecałe 27 proc. kobiet. Poważne
obrażenia krocza stwierdzono niemal u 5 proc. kobiet nacinanych przy pierwszym
porodzie i blisko u 2 proc. u kobiet z drugiej grupy.

"Wyniki naszej analizy wskazują na jeszcze jeden szkodliwy aspekt rutynowego
nacinania krocza, dlatego zachęcamy położne i lekarzy by ograniczali
stosowanie tej procedury" - konkluduje Alperin.

W Polsce, w maju 2008 roku Fundacja Rodzić po Ludzku zainaugurowała kampanię
społeczną przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza pt.: "Nie daj się naciąć". Z
danych, przytaczanych przez organizację wynika, że w Polsce zabieg ten jest
wykonywany u 80 proc. rodzących, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia
uważa, że może on być uzasadniony tylko w 10-20 proc. przypadków, np. gdy
zagrożone jest życie dziecka.

Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe
pęknięcia krocza w czasie porodu; nie chroni bardziej główki dziecka przed
urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg
ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji;
kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają
współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z
partnerem; są też bardziej narażone na depresję.(PAP)

seks to zdrowie !

1. Dzięki niemu piękniejemy, stajemy się zdrowsi, silniejsi. A skoro to taki cudowny lek, zażywajmy go jak najczęściej. W odróżnieniu od innych medykamentów miłość ma cudowny smak.

2. Seks to także świetna kuracja... odchudzająca. W czasie stosunku spalamy blisko 400 kalorii, zaś długi, namiętny pocałunek zabiera nam kilkanaście kolejnych. Seks może też z powodzeniem zastąpić seans w salonie piękności - w czasie zbliżenia krew krąży szybciej, dzięki czemu nasza skóra dostaje dodatkowe porcje tlenu i składników odżywczych, a włosy nabierają połysku.

3. Naukowcy twierdzą, że seks o poranku z powodzeniem może zastąpić jogging. Fizyczne zbliżenie angażuje bowiem prawie wszystkie mięśnie: począwszy od łydek, przez pośladki, brzuch, aż po barki. Łóżkowa "gimnastyka we dwoje" jest szczególnie ważna dla kobiet. Podczas stosunku napinają się bowiem także mięśnie krocza (tzw. mięśnie Kegla). Z wiekiem zaczynają one wiotczeć, a to może doprowadzić do wysiłkowego nietrzymania moczu. Tak więc kochając się, zapobiegamy tej przykrej dolegliwości.

4.Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że miłosne igraszki chronią nas przed infekcjami. Dzięki uprawianiu seksu w organizmie rośnie liczba leukocytów - białych ciałek krwi odpowiedzialnych za odporność. Seks przyspiesza też przemianę materii. To prawda, że po stosunku mamy czasem wilczy apetyt, ale nie w tym rzecz. Szybsze spalanie sprzyja oczyszczaniu organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii. Seks nie tylko wzmacnia system odpornościowy, ale też łagodzi ból.

5.Naukowcy są zdania, że seks ma także pozytywny wpływ na nasze możliwości umysłowe. Choć w czasie stosunku ukrwienie mózgu zmniejsza się - krew napływa do narządów płciowych - to po akcie do szarych komórek dopływa dużo dotlenionej krwi. Gdyby nie rozleniwienie, które wtedy nas ogarnia, moglibyśmy rozwiązywać najtrudniejsze zadania...

Jak pomóc przyjeciółce?

Nie trzymanie moczu należy do najczęstszych dolegliwości zgłaszanych w czasie wizyty u ginekologa. Większego lub mniejszego stopnia nie trzymanie moczu występuje prawie u 50% kobiet w różnym wieku, najczęściej po 45 roku życia. Problem dotyczy przede wszystkim kobiet, które przebyły ciężkie porody zabiegowe, a nasilenie zaburzeń często łączy się z powikłaniami porodu.

Dolegliwości

Niekontrolowane oddawanie moczu w dzień lub w nocy. Mimowolne oddawanie moczu w czasie kaszlu, parcia na stolec, kichania, podnoszenia i innych wysiłków.

Przyczyny
Osłabienie mięśni zwieraczy cewki moczowej ("wysiłkowe nie trzymanie moczu"). Takie zjawisko występuje najczę­ściej u kobiet i jest związane z wiekiem lub ze zwiotczeniem mięśni przepony miednicy, występującym np. po porodzie.
Infekcje dróg moczowych.
Wrodzone wady rozwojowe i zniekształcenia dróg moczowych.
"Neurogenna atonia pęcherza" (nerwowopochodna) może wystąpić w następstwie np. choroby Parkinsona, udaru mózgu, choroby Alzheimera oraz urazów mózgu lub rdzenia kręgowego.
Szkodliwe substancje działające toksycznie na układ nerwowy.
Działanie niepożądane różnych leków, np. przeciwbólowych.

Wyróżnia się trzy stopnie ciężkości wysiłkowego nie trzymania moczu:
stopień I - popuszczanie moczu tylko pod wpływem dużego wysiłku (dźwiganie, kaszel),
stopień II - popuszczanie moczu pod wpływem lekkich czynności fizycznych (wstanie, chodzenie),
stopień III - wyciekanie bezwiedne moczu także w pozycji leżącej.

Zgodnie z obecnie przyjętym podziałem wyróżnia się pięć podstawowych postaci nie trzymania moczu:
Nietrzymanie moczu z naglących parć jest to mimowolne popuszczanie moczu pod wpływem przymusowego parcia na mocz z powodu nadwrażliwości czuciowej pęcherza moczowego.
Odruchowe nietrzymanie moczu jest to bezwiedne popuszczanie moczu wskutek mimowolnych i niepohamowanych skurczów mięśnia wypieracza moczu.
Nietrzymanie moczu z przepełnienia jest to mimowolne oddawanie moczu przy przepełnionym, względnie rozciągniętym pęcherzu moczowym.
Nietrzymanie moczu pozazwieraczowe jest to bezwiedne oddawanie moczu przez anatomiczną przetokę, czyli nieprawidłowe połączenie układu moczowego z pochwą.
Wysiłkowe nietrzymanie moczu jest to mimowolne uciekanie moczu pod wpływem wysiłku fizycznego.

Czy seks przedłuża życie?

Cytat: Zalety seksu

Ludzie zakochani, żyjący w udanych związkach,
czerpiący radość z seksu są zdrowsi i żyją dłużej.
Uczucie odprężenia i błogostanu, jakie ogarnia nas po zbliżeniu, to balsam dla duszy. Jednak seks to także lekarstwo dla ciała. Osoby zakochane mają lepsze samopoczucie, są bardziej odporne, lepiej znoszą ból, później się starzeją.
Zamiast diety
Seks to także świtna kuracja... odchudzająca. W czasie stosunku spalamy blisko 400 kalorii, zaś długi, namiętny pocałunek zabiera nam kilkanaście kolejnych. Seks może też z powodzeniem zastąpić seans w salonie piękności - w czasie zbliżenia krew krąży szybciej, dzięki czemu nasza skóra dostaje dodatkowe porcje tlenu i składników odżywczych, a włosy nabierają połysku.
Dłuższe życie
Hormon długowieczności, tzw. DHEA, osiąga najwyższy poziom w organizmie, gdy mamy nieco ponad 20 lat. Potem wraz z wiekiem jego stężenie obniża się. Jednak możemy ten proces opóźnić, regularnie uprawiając seks. Właśnie w czasie orgazmu ilość DHEA w organizmie znacznie wzrasta. Potwierdzeniem tezy, że miłość przedłuża życie, mogą być słynni długowieczni kochankowie, jak choćby Sarah Bernhardt (w wieku 79 lat przyznawała się do tysiąca kochanków) czy Pablo Picasso. Żona słynnego malarza odeszła od niego, gdy przekroczył osiemdziesiątkę, nie mogąc pogodzić się z licznymi romansami małżonka. Pełen podonej werwy był pisarz Victor Hugo, który kilka tygodni przed śmiercią (83 lata) opisywał swe miłosne podboje.
Ciało w formie
Naukowcy twierdzą, że seks o poranku z powodzeniem może zastąpić jogging. Fizyczne zbliżenie angażyje bowiem prawie wszystkie mięśnie: począwszy od łydek, przez pośladki, brzuch, aż po barki. ŁÓżkowa "gimnastyka we dwoje" jest szczególnie ważna dla kobiet. Podczas stosunku napinają się bowiem także mięśnie krocza (tzw. mięśnie Kegla). Z wiekiem zaczynają one wiotczeć, a to może doprowadzić do wysiłkowego nietrzymania moczu. Tak więc kochając się, zapobiegamy tej przykrej dolegliwości. Podczas intymnych kontaktów organizm doznaje niemal szoku tlenowego. Ciśnienie krwi się podnosi, serce bije z prędkością 180 uderzeń na minutę, a liczba oddechów wzrasta do 40 na minutę. Płytkie oddechy, potem głębokie i bezdech - to idealne ćwiczenia dla układu oddechowego, ponieważ umożliwiają głęboką wentylację płc.
Rośnie odporność
Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że miłosne igraszki chronią nas przed infekcjami. Dzięki uprawianiu seksu w organizmie rośnie liczba leukocytów - białych ciałek krwi odpowiedzialnych za odporność. Seks przyspiesza też przemianę materii. To prawda, że po stosunku mamy czasem wilczy apetyt, ale nie w tym rzecz. Szybsze spalanie sprzyja oczyszczaniu organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii. Seks nie tylko wzmacnia system odpornościowy, ale także łagodzi ból. W czasie stosunku wyzwala się bowiem oksytocyna - hormon, który ma właściwości przeciwbólowe. Działa on również uspokajająco i lekko nasennie. Właśnie temu zawdzięczamy, że chwilę "po" jesteśmy zrelaksowani. Sen po miłosnym spełnieniu jest głęboki, pozwala wypocząć.
Tlen dla mózgu
Naukowcy są zdania, że seks ma także pozytywny wpływ na nasze możliwości umysłowe. Choć w czasie stosunku ukrwienie mózgu zmniejsza się - krew napływa do narządów płciowych - to po akcie do szarych komórek dopływa dużo dotlenionej krwi. Gdyby nie rozleniwienie, które wtedy nas ogarnia, moglibyśmy rozwiązać najtrudniejsze zadania...



zrodlo: http://www.ona.24polska.pl

no chyba nie trzeba dodawac nic wiecej...zarowno dla mezczyzn i kobiet seks jest wazny..

Kobieto, nie daj się naciąć!

Nacinanie krocza w trakcie porodu naraża kobiety na niepotrzebny ból i urazy psychiczne i wcale nie chroni dziecka. Mimo to, w Polsce zabieg ten wykonuje się aż u 80 proc. rodzących. By temu przeciwdziałać Fundacja Rodzić po Ludzku rozpoczęła kampanię społeczną zatytułowaną "Nie daj się naciąć”.



Przestarzałe teorie

Nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce medycznej na całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny, dlatego wymaga interwencji chirurgicznej.

Na poparcie swojej teorii DeLee przedstawiał szokujące dziś argumenty. Twierdził na przykład, że w czasie porodu na główkę dziecka działają siły tak duże, jakby ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie uznawano rutynowe nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety do porodu. Niestety w Polsce ten mit pokutuje do dziś.

Jednak już w 1985 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zabieg ten ma zdrowotne uzasadnienie, gdy zagrożone jest życie dziecka, tylko u 10-20 proc. rodzących. Badania naukowe dowodzą, że w pozostałych przypadkach nie daje on żadnych korzyści, a wręcz jest szkodliwy.

Więcej wad niż zalet

Jak tłumaczy, przewodnicząca brytyjskiej Fundacji na rzecz Poprawy Usług Położniczych (AIMS), Beverley Beech ostatnie badania dowiodły, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości, a także nie chroni główki dziecka przed urazami.

Poza tym zabieg ten spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji. Kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem. Są też bardziej narażone na depresję.

Akt przemocy i naruszenie praw

Wiele kobiet, które przeżyło nacięcie krocza porównuje je do aktu przemocy, będącego źródłem okaleczenia fizycznego i psychicznego. Często jego konsekwencje utrzymują się wiele miesięcy, a nawet lat. A to może utrudnić kobiecie wejście w rolę matki i zaburzyć jej relacje z dzieckiem.

Wiele kobiet nie wie, że zabieg wcale nie jest konieczny. Przekraczając próg szpitala czuja się bezradne wobec narzucanych im świadczeń medycznych. Tymczasem, nacięcie krocza bez zgody pacjentki jest naruszeniem jej praw. Gdy spowoduje szkody na ciele i psychice, kobieta ma podstawę prawną by wystąpić z powództwem do sądu cywilnego. Ważne jest też to, że pacjentka podpisując zgodę musi być świadoma, czemu ma służyć dana procedura medyczna i dlaczego jest potrzebna.

Źródło: dziennik.pl

Nacięcie krocza

Cytat:Urodzić bez nacięcia?
Słyszałaś o tym zabiegu? Boisz się i nawet nie chcesz o nim myśleć? A powinnaś, bo masz na to wpływ!

Nacięcie krocza nie powinno być wykonywane rutynowo, bo małe pęknięcie goi się lepiej niż nacięcie. Jednakże bywa ono pomocne w przypadku trudnego porodu (gdy trzeba go przyspieszyć) lub jeśli pojawi się ryzyko poważnego pęknięcia krocza. Wówczas cięciem powiększa się średnicę kanału rodnego.

Jak zmniejszyć prawdopodobieństwo, że nacięcie będzie konieczne?

Ważne ćwiczenia
Mięśnie miednicy wzmacniają tzw. ćwiczenia Kegla. Napnij mięśnie wokół krocza i odbytu (jakbyś chciała wstrzymać strumień moczu) i wytrzymaj przez 10 sekund. Ćwicz w różnych pozycjach, przy różnych okazjach (także siedząc), nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Pamiętaj, że im bardziej elastyczne krocze, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że nacięcie będzie potrzebne. Ćwiczenia zmniejszą również ryzyko nietrzymania moczu w późniejszych latach.

Dobra forma
Znajdź czas na spacery, gimnastykę, basen. Mięśnie staną się dzięki temu mocniejsze. W czasie porodu nie zabraknie ci sił, a uelastycznione tkanki będą się łatwiej rozciągać.

Pomoc położnej
Dowiedz się, czy w wybranym przez ciebie szpitalu są doświadczone położne, które potrafią chronić krocze przed pęknięciem podczas porodu. Poproś wyraźnie o taką pomoc, jeśli to tylko możliwe! Położna pomoże ci wybrać zbliżoną do pionowej pozycję porodową. Łatwiej wtedy kontrolować parcie i tempo wychodzenia główki. Tkanki rozciągają się bardziej równomiernie, co zmniejsza ryzyko rozległego pęknięcia krocza.

W wodzie łatwiej
Postaraj się część porodu spędzić w wodzie. To złagodzi ból, rozluźni i uelastyczni tkanki krocza. W drugim okresie porodu, między skurczami, położna może ci robić ciepłe okłady na krocze.

Bądź ostrożna
Jeżeli nie uda ci się uniknąć nacięcia lub pęknięcia, to w okresie połogu:
- Nie dźwigaj i nie pochylaj się przez dłuższy czas (ta rada dotyczy także kobiet, które urodziły bez nacięcia). Gdy o tym zapomnisz, mięśnie miednicy i więzadła macicy mogą nie wrócić do stanu poprzedniej elastyczności, co grozi m.in. obniżeniem się macicy i wysiłkowym nietrzymaniem moczu.
- Chroń miejsce nacięcia. Kup dmuchane kółko lub poduszkę i siadaj na niej, aż rana się wygoi.
- Podmywaj się po każdej wizycie w toalecie. Osuszaj krocze ręcznikiem jednorazowym.
- Wietrz krocze jak najczęściej.
- Nadal też powinnaś regularnie wykonywać ćwiczenia Kegla, żeby uelastycznić rozciągnięte po porodzie tkanki.

Masaż
Klęknij na jednym kolanie lub stojąc, oprzyj nogę o krzesło. Rozgrzej w dłoniach trochę olejku. Posmaruj nim okolicę krocza i wargi sromowe. Wcieraj olejek okrężnymi ruchami, aż śluzówka go wchłonie. Wtedy włóż palec do pochwy, delikatnie ją uciskaj w kierunku odbytu i na boki, aż poczujesz lekkie mrowienie. Nie rób masażu, jeśli masz infekcję pochwy.



żródło

Kobieta intymna

Cytat:lekarz ,proponował mi hormony,ale jakoś nie mogę się zdecydować i tak sobie ,bez żadnych badań wypisał receptę na lek hormonalny ,czy tak można ot tak ,bez badań brać sobie hormony?Sama nie wiem co myśleć.


Myślę Beatko, że powinnaś to omówić z bardzo doświadczonym w tej kwestii lekarzem, który zdecyduje, czy w Twoim przypadku taka terapia może być stosowana. Każda z nas kobiet jest inna i ma inne problemy zdrowotne. Poniweaż dolegliwości związane z klimakterium są poważnym problemem, nie ulega wątpliwości, że uzupełnianie niedoborów hormonalnych u Ciebie być może poprawi jakość Twojego życia.

Wiadomo, że deficyt estrogenów w tym okresie jest przyczyną wielu przykrych objawów o różnym nasileniu. Jednak nie wszystkie kobiety mogą stosować hormonalną terapię zastępczą, a większość z nich nadal się jej boi i nie stosuje jej w ogóle lub przerywa w pierwszym lub drugim roku leczenia (jest to powodowane złym doświadczeniem własnym w dotychczas stosowanej terapii).

Do udowodnionych, korzystnych efektów terapii hormonalnej zaliczyć należy zniesienie lub złagodzenie objawów depresji, zmian nastroju i schorzeń układu krążenia. Estrogeny wywierają korzystny efekt dermotropowy, zmniejszają zmarszczki, zapobiegają atrofii błon śluzowych i zmianom zanikowym w narządach moczopłciowych, wysiłkowemu nietrzymaniu moczu.
Ponieważ deficyt estrogenów prowadzi do przyśpieszenia obrotu metabolicznego kości, nasilenia resorpcji, postępującego ubytku masy kostnej i zmniejszenia jej wytrzymałości mechanicznej, a tym samym wzrostu ryzyka złamań kości, terapia taka odgrywa ważną role w prewencji i leczeniu osteoporozy, gdyż hamuje postęp zmian zwyrodnieniowych w stawach. Ostatnio uzyskane wyniki pozwalają także sądzić, że terapia taka może pomóc w zapobieganiu rakowi okrężnicy, zaćmie i chorobom autoimmunologicznym, takim jak reumatoidalne zapalenie stawów.

Wśród bezwzględnych przeciwwskazań do stosowania hormonalnej terapii zastępczej należy przede wszystkim wymienić ciężkie, nie poddające się leczeniu nadciśnienie tętnicze, wrodzone choroby metabolizmu tłuszczów, niezdiagnozowane krwawienia z dróg rodnych, podejrzenie raka sutka, czynną chorobę zakrzepowo-zatorową, ciężkie uszkodzenie wątroby. Stosowanie hormonalnej terapii zastępczej znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia zakrzepicy żylnej i udarów, ponieważ dla niektórych kobiet (z wrodzonym niedoborami) nawet konwencjonalne dawki stanowią zagrożenie. Wówczas można korzystać jedynie z nieklasycznych sposobów leczenia dolegliwości klimakterycznych. Należy też rozważyć równoczesne podawanie niskich dawek warfaryny lub pochodnych kwasu acetylosalicylowego w tym okresie.
Terapia hormonalna, szczególnie doustna, podnosi także ryzyko wystąpienia kamicy pęcherzyka żółciowego oraz może nasilać objawy migreny.
Ostrożność należy także zachować w przypadku mięśniaków macicy, co jest związane z występowaniem tendencji do obfitych krwawień miesięcznych.

Podobno nie stanowią dziś przeciwwskazań takie schorzenia, jak: kontrolowane nadciśnienie, rodzinne występowanie choroby niedokrwiennej, przebyty zawał lub choroba wieńcowa, przebyte zapalenie żył powierzchownych, żylaki, otyłość, cukrzyca. Także schorzenia onkologiczne takie, jak przebyty rak jajnika, szyjki macicy lub nieprawidłowy wynik badania cytologicznego szyjki macicy w przeszłości, łagodne schorzenia sutka i rodzinne występowanie raka sutka. Jednak w tych przypadkach konieczna jest ścisła obserwacja, monitorowanie przebiegu terapii oraz skutecznego leczenia choroby podstawowej. Lekarz powinien dokładnie ocenić czy w danym przypadku korzyści stosowania hormonów będą przeważały nad ewentualnym ryzykiem terapii.

Każda z nas oczekuje, by zastosowana terapia hormonalna była bezpieczna i skuteczna zarówno w leczeniu dolegliwości okresu przekwitania, jak i w profilaktyce osteoporozy, schorzeń układu sercowo-naczyniowego, dawała jak najmniej objawów ubocznych. Wymagamy także, aby postać, forma i droga podania leku była dla nas dogodna. Dlatego taka terapia zarówno co do dawki, rodzaju leku, jak i drogi podania powinna byc bardzo indywidualnie dobrana.

Z mojego doświadczenia wynika, że hormony przepisywane są bez wykonania badań (poziom hormonów) i rutynowo, bez dokładniejszego zwrócenia uwagi na dolegliwości zgłaszane przez nas pacjentki w wywiadzie i to powoduje, że leki hormonalne są niewłaściwie dobierane. Ja po dośc długim czasie stosowania bardzo żle się czułam, dostawałam skoków ciśnienia, strasznych bólów głowy, także nasiliły się problemy z żyłami (dostałam zapalenia żyły) i poprostu zrezygnowałam. Wszystkie te dolegliwości minęły, jak ręką ujął. Tak więc osobiście nie jestem przekonana do stosowania takiej terapii właśnie ze względu na te wszystkie skutki uboczne, które u mnie występowały.

Poród. Poród Bielsko - jak szpital wojewódzki łami prawa

w wojewódzkim w bielsku-białej nacina się 98 % rodzących kobiet...

a teraz cytuję:

Niepotrzebne nacinanie krocza
PAP 16.05.2008
Fundacja Rodzić Po Ludzku: w Polsce 80 proc. rodzących kobiet ma niepotrzebnie nacinane krocze
Nacinanie krocza w czasie porodu przeważnie nie ma uzasadnienia, a naraża kobiety na niepotrzebny ból i urazy psychiczne. Mimo to, w Polsce wykonuje się je aż u 80 proc. rodzących. W czwartek w Warszawie Fundacja Rodzić po Ludzku zainaugurowała kampanię społeczną pt.: "Nie daj się naciąć".

Jak przypomniała prezes fundacji Anna Otffinowska, nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce medycznej na całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny, dlatego wymaga interwencji chirurgicznej. Na poparcie swojej teorii DeLee przedstawiał szokujące dziś argumenty. Twierdził np., że w czasie porodu na główkę dziecka działają siły tak duże, jakby ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie uznawano rutynowe nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety do porodu. W Polsce ten mit pokutuje do dziś.

Jednak już w 1985 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zabieg ten ma zdrowotne uzasadnienie, np. gdy zagrożone jest życie dziecka, tylko u 10-20 proc. rodzących. Badania naukowe dowodzą, że w pozostałych przypadkach nie daje on żadnych korzyści, a wręcz jest szkodliwy.

Na dowód tego, obecna na konferencji Beverley Beech, przewodnicząca brytyjskiej Fundacji na rzecz Poprawy Usług Położniczych (AIMS), przytoczyła wyniki analiz, którymi objęto ponad 5 tys. kobiet w 6 krajach. Wskazują one, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości; nie chroni też bardziej główki dziecka przed urazami. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję.

Według Justyny Dąbrowskiej, redaktor naczelnej miesięcznika "Dziecko", wiele kobiet, które przeżyło nacięcie krocza porównuje je do aktu przemocy, będącego źródłem okaleczenia fizycznego i psychicznego. Często jego konsekwencje utrzymują się wiele miesięcy, a nawet lat. "Jak wynika z badań, bardzo negatywne przeżycia w czasie porodu mogą utrudnić kobiecie wejście w rolę matki" - podkreśliła Dąbrowska. Można więc powiedzieć, że kampania przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza jest też walką o to by jak najlepiej chronić związek kobiety i jej dziecko, dodała.

Jak przyznała dr Dorota Karkowska, specjalistka z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych na Uniwersytecie Łódzkim, przekraczając próg szpitala wiele kobiet czuje się bezradnych wobec narzucanych im świadczeń medycznych. Tymczasem, nacięcie krocza bez zgody pacjentki jest naruszeniem jej praw i gdy spowoduje szkody na ciele i psychice, kobieta ma podstawę prawną by wystąpić z powództwem do sądu cywilnego. Ważne jest też to, że pacjentka podpisując zgodę musi być świadoma, czemu ma służyć dana procedura medyczna i dlaczego jest potrzebna.

"Tymczasem w Polsce aż w 62 proc. przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez zgody, a nawet wbrew woli kobiety" - podkreśliła Otffinowska. Statystyki wskazują, że wbrew zaleceniom WHO, zabieg ten przeprowadza się aż u 80 proc. rodzących kobiet, a w przypadku tzw. pierworódek - nawet u 100 proc.

W innych krajach odsetek pacjentek, którym nacina się krocze w czasie porodu jest znacznie mniejszy i wynosi 14 proc. w Wielkiej Brytanii, 33 proc. w USA, 12 proc. w Danii i 10 proc. w Szwecji.

Zdaniem Beverley Beech, obecny niski odsetek tych procedur w Wielkiej Brytanii jest efektem mozolnej pracy kobiet, które w pewnym momencie zaczęły się upominać o swoje prawa, jak również organizacji zajmujących się zdrowiem, np. zrzeszających położne.

W latach 80. w niektórych brytyjskich szpitalach aż 90 proc. rodzących kobiet miało nacinane krocze, podkreśliła Beech. Teraz w szkołach położniczych nie uczy się już tej procedury.

"Najwyższy czas, by również w Polsce położnictwo opierało się na dobrych praktykach, a nie na przestarzałych procedurach" - podsumowała Beech. (PAP)

Komórki macierzyste w terapii nietrzymania moczu

Wysiłkowe nietrzymanie moczu można skutecznie leczyć z użyciem komórek macierzystych tkanki mięśniowej pobranych od pacjenta - wskazują testy wykonane w małej grupie kobiet przez badaczy z USA i Kanady. Informację na ten temat podaje serwis EurekAlert.

Jak podkreślają autorzy badań, metoda ta jest bezpieczna, skuteczna i znacznie poprawia jakość życia pacjentów z nietrzymaniem moczu.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu dotyka kilkunastu milionów osób na świecie, przede wszystkim kobiet w średnim lub starszym wieku. Objawia się mimowolnym wyciekiem moczu w czasie czynności wymagających wysiłku fizycznego, np. dźwigania, biegu, ale też w czasie kaszlu, śmiechu czy kichania. Schorzenie jest spowodowane osłabieniem mięśni zamykających ujście cewki moczowej, tzw. zwieraczy moczowych, w wyniku starzenia, operacji lub przebytych ciąż. Rzadziej, przyczyną mogą być zmiany w budowie cewki. Przypadłość jest kłopotliwa i krępująca, a nie leczona może prowadzić do izolacji towarzyskiej czy depresji.

Naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburgu wykazali wcześniej w badaniach na zwierzętach, że wstrzykiwanie komórek macierzystych tkanki mięśniowej może regenerować zwieracze cewki i zmniejsza ryzyko niekontrolowanego przecieku moczu.

Z powodu tak zachęcających wyników rozpoczęto testy na pacjentach. Przeprowadzili je badacze z Uniwersytetu w Pittsburgu we współpracy z kolegami z Centrum Nauk o Zdrowiu Sunnybrook w Toronto.

Badaniom poddało się 7 kobiet z wysiłkowym nietrzymaniem moczu. Od każdej z nich naukowcy pobierali, metodą biopsji, fragment mięśni szkieletowych, z których wyizolowali komórki macierzyste tkanki mięśniowej. Komórki te namnożono w laboratorium, a następnie dostarczano je blisko uszkodzonych zwieraczy wstrzykując przezcewkowo, bądź w okolice cewki moczowej. Każdej z pacjentek wstrzyknięto taką samą dawkę komórek.

Okazało się, że dzięki tej metodzie u 5 na 7 uczestniczek testów poprawiła się kontrola wypróżnień pęcherza, jak również jakość życia. Nie zaobserwowano przy tym poważnych efektów ubocznych, długo- czy krótkoterminowych.

Badania te potwierdzają wcześniejsze rezultaty uzyskane przez zespół badaczy austriackich w grupie 18 pacjentek.

"Z naszych badań wynika, że możemy wreszcie zaoferować chorym na wysiłkowe nietrzymanie moczu skuteczną i zarazem mało inwazyjną metodę leczenia tego schorzenia" - komentuje biorący udział w badaniach prof. Michael B. Chancellor z Uniwersytetu w Pittsburgu.

Naukowcy zdają sobie sprawę z tego, że aby technikę doprowadzić do perfekcji potrzeba dalszych badań. Na przykład testy zaplanowane już na lato 2006 w wielu ośrodkach medycznych mają pomóc określić optymalną dawkę komórek macierzystych skuteczną w terapii SUI.

Badacze zaprezentowali wyniki swoich badań na dorocznym spotkaniu American Urological Association (AUA), które odbywa się w Atlancie.

Źródło: (PAP)

W Polsce 80 proc. rodzących kobiet ma niepotrzebnie nacinane

Nacinanie krocza w czasie porodu przeważnie nie ma uzasadnienia, a naraża kobiety na niepotrzebny ból i urazy psychiczne. Mimo to, w Polsce wykonuje się je aż u 80 proc. rodzących. 15 maja w Warszawie Fundacja Rodzić po Ludzku zainaugurowała kampanię społeczną pt.: "Nie daj się naciąć". Jak przypomniała prezes fundacji Anna Otffinowska, nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce medycznej na całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny, dlatego wymaga interwencji chirurgicznej. Na poparcie swojej teorii DeLee przedstawiał szokujące dziś argumenty. Twierdził np., że w czasie porodu na główkę dziecka działają siły tak duże, jakby ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie uznawano rutynowe nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety do porodu. W Polsce ten mit pokutuje do dziś.

Jednak już w 1985 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zabieg ten ma zdrowotne uzasadnienie, np. gdy zagrożone jest życie dziecka, tylko u 10-20 proc. rodzących. Badania naukowe dowodzą, że w pozostałych przypadkach nie daje on żadnych korzyści, a wręcz jest szkodliwy.

Na dowód tego, obecna na konferencji Beverley Beech, przewodnicząca brytyjskiej Fundacji na rzecz Poprawy Usług Położniczych (AIMS), przytoczyła wyniki analiz, którymi objęto ponad 5 tys. kobiet w 6 krajach. Wskazują one, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości; nie chroni też bardziej główki dziecka przed urazami. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję.

"Jak wynika z badań, bardzo negatywne przeżycia w czasie porodu mogą utrudnić kobiecie wejście w rolę matki" - podkreśliła Dąbrowska. Można więc powiedzieć, że kampania przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza jest też walką o to by jak najlepiej chronić związek kobiety i jej dziecko, dodała.

Jak przyznała dr Dorota Karkowska, specjalistka z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych na Uniwersytecie Łódzkim, przekraczając próg szpitala wiele kobiet czuje się bezradnych wobec narzucanych im świadczeń medycznych. Tymczasem, nacięcie krocza bez zgody pacjentki jest naruszeniem jej praw i gdy spowoduje szkody na ciele i psychice, kobieta ma podstawę prawną by wystąpić z powództwem do sądu cywilnego. Ważne jest też to, że pacjentka podpisując zgodę musi być świadoma, czemu ma służyć dana procedura medyczna i dlaczego jest potrzebna.

"Tymczasem w Polsce aż w 62 proc. przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez zgody, a nawet wbrew woli kobiety" - podkreśliła Otffinowska. Statystyki wskazują, że wbrew zaleceniom WHO, zabieg ten przeprowadza się aż u 80 proc. rodzących kobiet, a w przypadku tzw. pierworódek - nawet u 100 proc.

W innych krajach odsetek pacjentek, którym nacina się krocze w czasie porodu jest znacznie mniejszy i wynosi 14 proc. w Wielkiej Brytanii, 33 proc. w USA, 12 proc. w Danii i 10 proc. w Szwecji.

Zdaniem Beverley Beech, obecny niski odsetek tych procedur w Wielkiej Brytanii jest efektem mozolnej pracy kobiet, które w pewnym momencie zaczęły się upominać o swoje prawa, jak również organizacji zajmujących się zdrowiem, np. zrzeszających położne.

W latach 80. w niektórych brytyjskich szpitalach aż 90 proc. rodzących kobiet miało nacinane krocze, podkreśliła Beech. Teraz w szkołach położniczych nie uczy się już tej procedury.

"Najwyższy czas, by również w Polsce położnictwo opierało się na dobrych praktykach, a nie na przestarzałych procedurach" - podsumowała Beech. JJJ

PAP - Nauka w Polsce / 2008-05-20

Zalety seksu :]

Uczucie odprężenia i błogostanu, jakie ogarnia nas po zbliżeniu, to balsam dla duszy. Jednak seks to także lekarstwo dla ciała. Osoby zakochane mają lepsze samopoczucie, są bardziej odporne, lepiej znoszą ból, później się starzeją.

Zamiast diety
Seks to także świtna kuracja... odchudzająca. W czasie stosunku spalamy blisko 400 kalorii, zaś długi, namiętny pocałunek zabiera nam kilkanaście kolejnych. Seks może też z powodzeniem zastąpić seans w salonie piękności - w czasie zbliżenia krew krąży szybciej, dzięki czemu nasza skóra dostaje dodatkowe porcje tlenu i składników odżywczych, a włosy nabierają połysku.

Dłuższe życie
Hormon długowieczności, tzw. DHEA, osiąga najwyższy poziom w organizmie, gdy mamy nieco ponad 20 lat. Potem wraz z wiekiem jego stężenie obniża się. Jednak możemy ten proces opóźnić, regularnie uprawiając seks. Właśnie w czasie orgazmu ilość DHEA w organizmie znacznie wzrasta. Potwierdzeniem tezy, że miłość przedłuża życie, mogą być słynni długowieczni kochankowie, jak choćby Sarah Bernhardt (w wieku 79 lat przyznawała się do tysiąca kochanków) czy Pablo Picasso. Żona słynnego malarza odeszła od niego, gdy przekroczył osiemdziesiątkę, nie mogąc pogodzić się z licznymi romansami małżonka. Pełen podonej werwy był pisarz Victor Hugo, który kilka tygodni przed śmiercią (83 lata) opisywał swe miłosne podboje.

Ciało w formie
Naukowcy twierdzą, że seks o poranku z powodzeniem może zastąpić jogging. Fizyczne zbliżenie angażyje bowiem prawie wszystkie mięśnie: począwszy od łydek, przez pośladki, brzuch, aż po barki. ŁÓżkowa "gimnastyka we dwoje" jest szczególnie ważna dla kobiet. Podczas stosunku napinają się bowiem także mięśnie krocza (tzw. mięśnie Kegla). Z wiekiem zaczynają one wiotczeć, a to może doprowadzić do wysiłkowego nietrzymania moczu. Tak więc kochając się, zapobiegamy tej przykrej dolegliwości. Podczas intymnych kontaktów organizm doznaje niemal szoku tlenowego. Ciśnienie krwi się podnosi, serce bije z prędkością 180 uderzeń na minutę, a liczba oddechów wzrasta do 40 na minutę. Płytkie oddechy, potem głębokie i bezdech - to idealne ćwiczenia dla układu oddechowego, ponieważ umożliwiają głęboką wentylację płc.

Rośnie odporność
Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że miłosne igraszki chronią nas przed infekcjami. Dzięki uprawianiu seksu w organizmie rośnie liczba leukocytów - białych ciałek krwi odpowiedzialnych za odporność. Seks przyspiesza też przemianę materii. To prawda, że po stosunku mamy czasem wilczy apetyt, ale nie w tym rzecz. Szybsze spalanie sprzyja oczyszczaniu organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii. Seks nie tylko wzmacnia system odpornościowy, ale także łagodzi ból. W czasie stosunku wyzwala się bowiem oksytocyna - hormon, który ma właściwości przeciwbólowe. Działa on również uspokajająco i lekko nasennie. Właśnie temu zawdzięczamy, że chwilę "po" jesteśmy zrelaksowani. Sen po miłosnym spełnieniu jest głęboki, pozwala wypocząć.

Tlen dla mózgu
Naukowcy są zdania, że seks ma także pozytywny wpływ na nasze możliwości umysłowe. Choć w czasie stosunku ukrwienie mózgu zmniejsza się - krew napływa do narządów płciowych - to po akcie do szarych komórek dopływa dużo dotlenionej krwi. Gdyby nie rozleniwienie, które wtedy nas ogarnia, moglibyśmy rozwiązać najtrudniejsze zadania...

Zalety seksu

Zalety seksu

Ludzie zakochani, żyjący w udanych związkach,
czerpiący radość z seksu są zdrowsi i żyją dłużej.

Uczucie odprężenia i błogostanu, jakie ogarnia nas po zbliżeniu, to balsam dla duszy. Jednak seks to także lekarstwo dla ciała. Osoby zakochane mają lepsze samopoczucie, są bardziej odporne, lepiej znoszą ból, później się starzeją.

Zamiast diety
Seks to także świtna kuracja... odchudzająca. W czasie stosunku spalamy blisko 400 kalorii, zaś długi, namiętny pocałunek zabiera nam kilkanaście kolejnych. Seks może też z powodzeniem zastąpić seans w salonie piękności - w czasie zbliżenia krew krąży szybciej, dzięki czemu nasza skóra dostaje dodatkowe porcje tlenu i składników odżywczych, a włosy nabierają połysku.

Dłuższe życie
Hormon długowieczności, tzw. DHEA, osiąga najwyższy poziom w organizmie, gdy mamy nieco ponad 20 lat. Potem wraz z wiekiem jego stężenie obniża się. Jednak możemy ten proces opóźnić, regularnie uprawiając seks. Właśnie w czasie orgazmu ilość DHEA w organizmie znacznie wzrasta. Potwierdzeniem tezy, że miłość przedłuża życie, mogą być słynni długowieczni kochankowie, jak choćby Sarah Bernhardt (w wieku 79 lat przyznawała się do tysiąca kochanków) czy Pablo Picasso. Żona słynnego malarza odeszła od niego, gdy przekroczył osiemdziesiątkę, nie mogąc pogodzić się z licznymi romansami małżonka. Pełen podonej werwy był pisarz Victor Hugo, który kilka tygodni przed śmiercią (83 lata) opisywał swe miłosne podboje.

Ciało w formie
Naukowcy twierdzą, że seks o poranku z powodzeniem może zastąpić jogging. Fizyczne zbliżenie angażyje bowiem prawie wszystkie mięśnie: począwszy od łydek, przez pośladki, brzuch, aż po barki. ŁÓżkowa "gimnastyka we dwoje" jest szczególnie ważna dla kobiet. Podczas stosunku napinają się bowiem także mięśnie krocza (tzw. mięśnie Kegla). Z wiekiem zaczynają one wiotczeć, a to może doprowadzić do wysiłkowego nietrzymania moczu. Tak więc kochając się, zapobiegamy tej przykrej dolegliwości. Podczas intymnych kontaktów organizm doznaje niemal szoku tlenowego. Ciśnienie krwi się podnosi, serce bije z prędkością 180 uderzeń na minutę, a liczba oddechów wzrasta do 40 na minutę. Płytkie oddechy, potem głębokie i bezdech - to idealne ćwiczenia dla układu oddechowego, ponieważ umożliwiają głęboką wentylację płc.

Rośnie odporność
Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że miłosne igraszki chronią nas przed infekcjami. Dzięki uprawianiu seksu w organizmie rośnie liczba leukocytów - białych ciałek krwi odpowiedzialnych za odporność. Seks przyspiesza też przemianę materii. To prawda, że po stosunku mamy czasem wilczy apetyt, ale nie w tym rzecz. Szybsze spalanie sprzyja oczyszczaniu organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii. Seks nie tylko wzmacnia system odpornościowy, ale także łagodzi ból. W czasie stosunku wyzwala się bowiem oksytocyna - hormon, który ma właściwości przeciwbólowe. Działa on również uspokajająco i lekko nasennie. Właśnie temu zawdzięczamy, że chwilę "po" jesteśmy zrelaksowani. Sen po miłosnym spełnieniu jest głęboki, pozwala wypocząć.

Tlen dla mózgu
Naukowcy są zdania, że seks ma także pozytywny wpływ na nasze możliwości umysłowe. Choć w czasie stosunku ukrwienie mózgu zmniejsza się - krew napływa do narządów płciowych - to po akcie do szarych komórek dopływa dużo dotlenionej krwi. Gdyby nie rozleniwienie, które wtedy nas ogarnia, moglibyśmy rozwiązać najtrudniejsze zadania...

Źródło: Poradnik domowy - grudzień 2003

Jak pomóc przyjeciółce?

to jest to co ja znalazłam:
W celu uproszczenia zagadnienia, Komitet Standaryzacji przy ICS opracował podział nietrzymania moczu niezależny od etiologii, uwzględniający jedynie rodzaj nieprawidłowości w czynności dolnych dróg moczowych. Właśnie od określenia tych nieprawidłowości uzależnione jest leczenie. Podział ten przedstawia się następująco:
I. wysiłkowe nietrzymanie moczu (stress incontinence),
II. nietrzymanie z parcia (urge incontinence),
III. nietrzymanie z przepełnienia (overflow incontinence),
IV. odruchowe nietrzymanie (reflex incontinence).
Wysiłkowe nietrzymanie moczu (WNM) uwidocznia się w chwili wzrostu ciśnienia śródbrzusznego (kaszel, dźwiganie, gwałtowne ruchy). U kobiet jest najczęściej wynikiem obniżenia szyi pęcherza i cewki proksymalnej, w wyniku czego zaburzona zostaje transmisja ciśnień śródbrzusznych. Drugą przyczyną może być uszkodzenie cewkowego mechanizmu zwieraczowego (intrinsic sphincter deficiency - ISD). Ostatnio zwraca się szczególną uwagę w diagnostyce na określenie czy mamy do czynienia z obniżeniem, ISD, czy też z postacią mieszaną, ponieważ warunkuje to rodzaj zabiegu operacyjnego.
Generalnie przyczyną WNM jest osłabienie mięśni dna miednicy i obniżenie narządów miednicy małej. Może być to spowodowane licznymi porodami, niedoborami hormonalnymi, ciężką pracą fizyczną, skłonnościami genetycznymi, częstym kaszlem. Zwrócono uwagę, że objawy WNM mają obecnie również młode kobiety, które nie rodziły. Tłumaczy się to ich uczęszczaniem na siłownię a także paleniem papierosów.
U mężczyzn wysiłkowe nietrzymanie moczu występuje najczęściej po zabiegach prostatektomii w wyniku uszkodzenia zwieracza cewki, lub tylko po usunięciu bardzo dużego gruczołu krokowego bez uszkodzenia zwieracza. W tym drugim przypadku bardzo dobre efekty daje leczenie zachowawcze w postaci ćwiczeń biofeedback i elektrostymulacji mięśni dna miednicy.
Nietrzymanie moczu z parcia jest wynikiem spontanicznych, niezależnych od woli skurczów wypieracza, co określa się mianem niestabilności pęcherza. Przyczyny niestabilności mogą być różne. Najczęściej mamy do czynienia z postacią idiopatyczną ale niestabilność może występować w czasie infekcji dróg moczowych, w przeszkodzie w odpływie moczu, po zabiegach w miednicy małej, w wyniku niedotlenienia, w guzach pęcherza. Może być również postać psychogenna.
Objawami niestabilności są: częstomocz dzienny i nocny, parcia naglące, nietrzymanie moczu z parcia, czasami trudności z opróżnieniem pęcherza w wyniku zaburzeń korelacji i połączone z tym nawrotowe infekcje dróg moczowych.
Inną przyczyną nietrzymania moczu z parcia jest podwyższone czucie w pęcherzu.
Nietrzymanie z przepełnienia jest najczęściej wynikiem przeszkody podpęcherzowej (zwężenia cewki, przerost gruczołu krokowego, uchyłek cewki, polipy, zmiana kąta pęcherzowo-cewkowego u kobiet z obniżonymi narządami miednicy małej). Pamiętać trzeba, że przeszkoda może być także czynnościowa i polegać na braku relaksacji mięśni dna miednicy w czasie mikcji.
Nietrzymanie z przepełnienia może być również wynikiem osłabionej kurczliwości wypieracza lub arefleksji wypieracza (cukrzyca insulinozależna, znieczulenie przewodowe, zabiegi w obrębie miednicy małej).
Odruchowe nietrzymanie moczu rozpoznaje się u pacjentów z pęcherzem neurogennym, u których stwierdza się spontaniczne skurcze wypieracza. Nazywamy je w tym przypadku hyperrefleksją wypieracza. Hyperrefleksja może być wynikiem wad, chorób i urazów układu nerwowego. Może wystąpić również, o czym często się zapomina, w chorobie Parkinsona i chorobach demielinizacyjnych.